KALENDARZ ŻYWIECKI
Wydawałoby się, że podane informacje w takim wydaniu jak "Kalendarz Żywiecki" winny
odpowiadać prawdzie i faktom,
w oparciu o które informacje te znalazły się w umieszczonym tam przekazie, tym
bardziej, że w sprawach, które powodują moje zdziwienie – wypowiada się redaktor
wymienionego kalendarza - p. Władysław Bułka.
Uwagi moje dotyczą przekazu odnośnie odbudowy Starego Zamku i działającego od
1975 r. Społecznego Komitetu Odbudowy Zamku i Parku, jak również - Odbudowy Pomnika
Grunwaldzkiego.
Mianowicie - jeżeli chodzi o zamek i park - trudno nie być zaskoczonym przedrukowaną
skądinąd błędną informacją, że zadaniem w/w Społecznego Komitetu - było pozyskiwanie
środków na prace remontowe tychże obiektów. Zupełnie mija się to z prawdą i kto
jak kto, ale właśnie p. Wł. Bułka winien to doskonale wiedzieć, jeżeli zaś nie
- nie wypowiadać się w sprawach, o których się nie ma zielonego pojęcia.
Dla przypomnienia podaję, że działalność ta to wieloletnie i wielorakie zaangażowanie
się, przede wszystkim merytoryczne i organizacyjne ludzi zatroskanych postępującą
od zakończenia wojny stałą degradacją obiektów parkowych i zamkowych oraz doprowadzenie
do pełnej odbudowy tychże obiektów.
A zatem, począwszy od wysuwanych inicjatyw, poprzez wszechstronną działalność
merytoryczną - od przygotowania niezbędnej dokumentacji, aż do ich zmaterializowania
się w tym zakresie.
W pierwszej kolejności wymieniono zupełnie zniszczone i prawie nie istniejące
ogrodzenie parkowe, było to pierwszą z większych
i poważniejszych inwestycji zrealizowanych prawie w całości - przy ścisłym współudziale
Społecznego Komitetu.
Z kolei zrewaloryzowano prawie wszystkie polany parkowe, które od czasów zakończenia
wojny, przerodziły się w zachwaszczone połacie pól.
Odbyło się to również olbrzymim nakładem pracy i kosztów, podobnie przy ścisłym
współudziale Społecznego Komitetu. Od zakończenia wojny - do lat 70-tych wg przeprowadzonej
inwentaryzacji ubyło w parku ok. 5000 drzew szpilkowych, w związku z czym dokonano
uzupełniających nasadzeń, z których część dochowała się do chwili obecnej.
Zdewastowane były prawie wszystkie alejki i mostki parkowe, które na miarę naszych
możliwości udało się odtworzyć i naprawić.
Całe koryto Młynówki i jej obrzeża, były zupełnie zanieczyszczone grubą warstwą
olejów i smarów, płynących wówczas z Fabryki Śrub i PKS-u przez park. Dopływ
ten odcięto i zasypano od ul. Klonowej, oraz doprowadzono czystą wodę do parku,
z nowego ujęcia rzeki Koszarawy. Przebudowano jednocześnie zanieczyszczone jw.
koryto Młynówki, poprzez zastąpienie zanieczyszczonego sprowadzonym nowym - kamiennym.
Było to również bardzo kosztowne i mozolne, z pełnym zaangażowaniem Społecznego
Komitetu. Z inicjatywy Społ. Komitetu, przy współudziale i w porozumieniu z dyrektorami
wszystkich szkół Miasta - cały park podzieliliśmy na segmenty, którymi opiekowały
się poszczególne szkoły, w ramach ogłoszonych konkursów w zakresie utrzymania
estetyki i czystości.
Przedmiotowe współzawodnictwo spowodowało, że park nasz przybrał w tym okresie
bardzo zadbany i estetyczny wygląd.
Podsumowanie tegoż współzawodnictwa odbywało się wraz
z podziękowaniami i wręczanymi nagrodami dla szkół - na sesjach rad narodowych.
Bardzo też pracochłonnymi w czasie były wszelkie sprawy związane z odbudową Starego
Zamku. W tym zakresie ściśle współpracowały ze Społ. Komitetem zarówno władze
Miasta, ale również ostatni wówczas konserwator wojewódzki p. Gruszczyk.
W tej właśnie współpracy, w bardzo wielu wypadkach Społ. Komitet okazał się bardzo
użyteczny w załatwianiu najróżniejszych, bardzo w tym czasie trudnych spraw,
od finansowych po zaopatrzeniowe, w sprawie których Miasto zwracało się do różnych
instancji i władz - zarówno wojewódzkich, jak i centralnych. Dlatego też, korzystając
jednocześnie z nin. wypowiedzi, winien jestem podziękować zarówno wszystkim członkom
Społ. Komitetu, jak i ówczesnym władzom Miasta za wzajemną działalność - współpracę
przy odbudowie w/w obiektów. Trudno mi też nie wspomnieć, że biorąc powyższe
pod uwagę, Miasto przekazało Towarzystwu Miłośników Ziemi Żywieckiej w użytkowanie
- obecne pomieszczenia w tzw. dawnych oficynach zamkowych.
W odniesieniu zaś do zamieszczonych w Kalendarzu informacji dot. odbudowy Pomnika
Grunwaldzkiego wypada mi zgodnie
z faktami dodać co następuje:
Jestem w posiadaniu pełnej dokumentacji i całej korespondencji związanej z przygotowaniem
- do odbudowy przedmiotowego pomnika. W kolejności rzecz biorąc podaję, że w
odniesieniu do historii orła zwieńczającego ten pomnik, otrzymałem informacje
od Eugeniusza Korzeniowskiego - syna policjanta miejskiego
z 1939 r., że po zburzeniu przez Niemców tegoż pomnika - przewieźli oni wraz
z ojcem nocą do ratusza na rynku części tegoż orła i zakopali go w piwnicach
budynku.
Biorąc powyższe pod uwagę, po uzyskaniu zgody Miasta, w poszukiwaniu wymienionego
orła, przekopałem z udziałem saperów
z jednostki wojskowej z Bielska całe piwnice pod ówczesnym sądem i prokuraturą
urzędujących wówczas w budynku ratusza.
Orła tego nie znalazłem, natomiast ponieważ w czasie i po zakończeniu wojny były
tam prowadzone roboty związane z instalacją wodno - kanalizacyjną, doszedłem
do wniosku, że pracujący tam robotnicy mogli go odnaleźć, a ponieważ orzeł ten
był z brązu, który był zawsze w cenie, po odnalezieniu mogli oddać go na złom.
Z natury rzeczy zaszła konieczność odlania nowego orła.
W wyniku skierowanego przez Społ. Komitet apelu do społeczeństwa - zebrano na
odbudowę tegoż pomnika - do końca 1988 r.
wg ówczesnych wartości kwotę 1.855.140 zł.
W podjętych staraniach o zamierzoną odbudowę pomnika zwróciłem się m.in. do mgr.
inż. arch. Ryszarda Gałuszki, który sporządził mi kompleksową dokumentację -
od planu zagospodarowania terenu + projekt techniczny całego postumentu, wykorzystany
przy odbudowie w roku ubiegłym.
Podobnie w sprawie orła zwieńczającego obelisk zwróciłem się do inż. plastyka
- Zdzisława Januszewskiego, który jest autorem projektu tegoż orła. Korzystając
z okazji pozwolę sobie złożyć za powyższe najserdeczniejsze podziękowania - zarówno
p. Ryszardowi Gałuszce, jak i p. Zdzisławowi Januszewskiemu.
Odlew orła z brązu, w wyniku wielu wzajemnych konsultacji związanych z możliwościami
finansowymi Społecznego Komitetu z zebranych składek - wykonały Gliwickie Zakłady
Urządzeń Technicznych, w związku z czym byłem zmuszony do kilku bytności w Gliwicach,
również z b. szefem miasta Józefem Gawlasem.
Przysłana mi bowiem kalkulacja całościowa za odlanie zleconego orła - wyliczona
była na kwotę 9.590.000 zł, przekraczała zatem ponad 5-krotnie nasze możliwości
finansowe w tym względzie, ponieważ jak wyżej podaję - zebraliśmy ze składek
kwotę 1.855.140 zł.
W końcu, w uzasadnieniu, że jest to w pełni inicjatywa społeczna - Dyrektor wym.
Zakładów Gliwickich podjął decyzję o takim trybie załatwienia powyższego, że:
- Zakłady te obciążyły Społ. Komitet za materiały, tj. za brąz, natomiast za
robociznę zawarto odrębną umowę - zlecenie z pracownikami tychże Zakładów i w
ten to sposób udało się nam zmieścić w kwocie, którą dysponował wówczas Społ.
Komitet.
Po przewiezieniu orła z Gliwic w 1989 r. ustawiono go po uzgodnieniu z dyr. Ponaru
Wenancjuszem Maultzem przed fabryką "Ponar" przy ul. Jagiellońskiej,
skąd pofrunął na zwieńczenie odbudowanego pomnika w 2005 r., za którą to odbudowę
jesteśmy wdzięczni p. Burmistrzowi Antoniemu Szlagorowi.
Towarzystwo Miłośników Ziemi Żywieckiej
Józef Janoszek