Prace zimą
Lipowską, to odprowadzała ich cała wieś z muzyką, towarzyszył
im nawet karczmarz z Rajczy z wózeczkiem pełnym różnych napitków. Szli, niczym
baca z kierdelem owiec, na kilka miesięcy w góry. Tam z kory drzew, a w pierwszej
połowie XX wieku, rosły tam jeszcze potężne buki, budowali sobie szałas, który
na czas ścinki był dla nich domem. A potem po lesie rozlegał się tylko odgłos
toporów. Pracę przerywali na krótko, kiedy odwiedzały ich żony, przynosząc
z sobą co kilka dni zapasy jedzenia.
Dzisiaj do pracy nierzadko dojeżdża się terenowym samochodem. W lesie w ruch
idą motorowe piły, które nie tylko tną, ale
i okrzesują drwa. Poczciwe koniki wspomagają drwali tylko przy zrywce, na górskich
stromiznach, bądź tam, gdzie traktor mógłby narobić szkód w młodnikach. Także
załadunek i transport potężnych bali jest w pełni zmechanizowany.
Mimo niewątpliwego postępu nikt jednak nie zastąpi i nie wyręczy człowieka
w podejmowaniu decyzji, dotyczących optymalnego wykorzystania naszych polskich
lasów, a także ręcznym wykonywaniu niektórych prac, służących tej optymalizacji.
Kiedy pytam robotników jak im się pracuje, generalnie nie narzekają. Niektórzy
z nich pracują już całe lata. Przyzwyczaili się do trudów i niewygód leśnego
życia, chociaż nie kryją, że gdyby zarobki były nieco wyższe…
Podziela ten zarobkowy niedosyt nadleśniczy, bo praca w lasach faktycznie jest
wyjątkowo ciężka. Ale - jak powiada - tak krawiec kraje… Jakby w formie wyjaśnienia
dodaje. Zarobki
w Lasach Państwowych są i tak lepsze, niż w wielu innych dziedzinach gospodarki.
Ponadto Lasy Państwowe to solidna instytucja, rzetelnie wywiązująca się ze swoich
zobowiązań płacowych.
Nadleśniczy J. Worek uważa, że z firmami świadczącymi usługi nadleśnictwu współpracuje
się dobrze. Nie narzeka także na jakość wykonywanych prac. Co nie oznacza, że
wszystko przebiega bezproblemowo. Wyrośliśmy jednak ze wspólnego pnia - jak mówi,
- toteż znajomość lasu i problemów związanych z gospodarką leśną pozwala im na
dogadywanie się i wspólne przezwyciężanie występujących problemów. Za najważniejszy
z nich uważa dbałość
o utrzymanie lasów w odpowiedniej kondycji.
Nadleśnictwo Ujsoły to największe z górskich nadleśnictw na terenie Regionalnej
Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach. Na malowniczo położonych górskich stokach:
Lipowskiej /1324/, Hrubej Buczyny /1103/, Oszusa /1152/, Wielkiej Rycerzowej
/1226/, Wielkiej Raczy /1236/ i wielu innych górskich wzniesień rozciąga się
liczące 13.500 ha gospodarstwo tego nadleśnictwa.
W wiekowych drzewostanach przeważają monokultury świerkowe, nasadzane za czasów
Habsburgów. Świerk to drzewo, które aktualnie jest najbardziej narażone na działania
niekorzystnych zjawisk przyrodniczych. Drzewostany świerkowe od lat atakowane
są przez szkodniki i choroby /kornik, opieńka/. Również potężne huragany, nawiedzające
w ostatnich latach Beskidy, największe żniwo zbierają w tych drzewostanach. To
prawda, że świerk korzeni się płytko i bardziej podatny jest na wywalanie, ale
dawniej takich klęsk nie bywało.
Zjawiska te skłaniają leśników do wysnuwania różnych wniosków oraz podejmowania
określonych działań. Uważa się np., że świerki sztucznie wprowadzone za czasów
Habsburgów w reglu dolnym mogły się wyrodzić, jako że rodzime gatunki świerka
rosnące w reglu górnym dzielnie stawiają czoła chorobom, szkodnikom i wichurom.
Nie bez znaczenia także jest fakt, że płytko korzeniący się świerk, przy spadku
poziomu wód gruntowych, nie może pobierać wystarczającej ilości wody oraz pokarmu,
jaki woda z sobą niesie. Stąd może się słabiej ukorzeniać oraz mieć mniejszą
odporność na choroby i szkodniki.
Aby tym zjawiskom przeciwdziałać leśnicy, nie tylko w tym nadleśnictwie, od kilkudziesięciu
lat prowadząc akcję zalesieniową w górach, przywracają stopniowo skład gatunkowy
drzew zbliżony do panującego w dawnej Puszczy Karpackiej. W nasadzeniach tych
obok świerka, który nadal zajmuje
około 50% powierzchni, około 30% stanowi buk, około 15% jodła, a około 5% pozostałe
gatunki: modrzew, wiąz i inne. Polityka ta pozwala patrzyć na przyszłość z pewnym
optymizmem, że nasze górskie lasy, zarządzane przez kadrę sprawdzonych, doświadczonych
leśników, nadal będą spełniać te wszystkie funkcje, jakimi ich
obarczamy. Będą więc fabrykami tlenu, "gabinetami biologicznej odnowy" dla
turystów i wczasowiczów, ostojami dzikiego zwierza oraz dostarczycielami wspaniałego
surowca, jakim jest drewno. Drewno, którego pozyskiwanie odbywa się ciągle, bez
względu na porę roku.
Tekst: Antoni Urbaniec, zdjęcia: Jan Salachna