Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 6 (181) - rok IX - 15 marzec 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Leśne żniwa


Dwie dziedziny ludzkiej działalności: gospodarka leśna i uprawa roli wymagają od człowieka pracy na otwartej przestrzeni, czyli jak to mówimy na "świeżym powietrzu". O ile uprawa roli absorbuje ludzi głównie od wczesnej wiosny do późnej jesieni, o tyle w lesie pracować trzeba cały rok i nieraz nie tylko na świeżym, ale i w bardzo mroźnym powietrzu, dochodzącym czasami do minus 200 C. Kiedy śnieżyce zawieją domy po same strzechy, a czas taki, że jak powiada ludowe porzekadło: "psa do pola wygonić szkoda", chłopi wybierają się do lasu, bo dla leśników zaczynają się prawdziwe "żniwa". Jako, że drzewa zaczyna się ścinać, kiedy przestają wydzielać soki.

To prawda, że przyroda niejednokrotnie zmusza leśników do dokonywania ścinki drzew także w innych porach roku. Kiedy wichury wyłożą całe połacie lasu, lub kiedy kornik zaatakuje drzewostany, to chore drzewa i wiatrołomy trzeba usuwać od zaraz. Nie zwalnia to jednak leśników od dokonywania ścinki i koniecznych prac zrywkowych także zimą.

Praca w lesie w warunkach zimowych jest wyjątkowo ciężka i niebezpieczna, szczególnie u nas, w górach. Tegoroczne, obfite opady śniegu i potężne mrozy dają się leśnikom wyjątkowo mocno we znaki. Nadleśniczy Nadleśnictwa Ujsoły Józef Worek z dużą troską mówi o ludziach, którym przychodzi nie tylko brać się za bary z potężnymi, wiekowymi świerkami, ale także zmagać z przeciwnościami natury.

Aktualnie przy ścince i zrywce drewna pracuje w tym nadleśnictwie około 130 ludzi, których wspomaga 50 koni i 20 ciągników zrywkowych. Co prawda od 1996 roku pracami leśnymi, w tym eksploatacją lasu zajmują się prywatne firmy, ale robotnicy tych firm rekrutują się głównie z byłych pracowników nadleśnictw lub ich potomków i realizują zlecane przez nadleśnictwo zadania.

Stąd łączy ich nadal mocne poczucie leśnej wspólnoty.

Odwiedziliśmy w kompleksie leśnym w Glince, o rzut kamieniem od przygranicznej słowackiej Nowoci, robotników firmy "Larix". Tam na miejscu mogliśmy się przekonać, jak trudna
i niebezpieczna jest praca "leśnych ludzi". Drzewa wycina się najczęściej w zwartych kompleksach, w których podszyt stanowią kilkuletnie młodniki. Stąd wycinkę i zrywkę trzeba prowadzić tak, aby w młodnikach było jak najmniej szkód. Nie jest to takie proste, szczególnie kiedy śnieg sięga do pasa. Już samo dotarcie do przeznaczonego na wycięcie drzewa wymaga nie tylko przebrnięcia przez głęboki śnieg, ale także przedarcia się przez zwarty młodnik, w którym okiść śnieżna obejmuje i przykrywa człowieka wysoko, nieraz na drugiego chłopa. Śnieg próbuje wcisnąć się wszędzie, w każdą szczelinę nie dość dokładnie zabezpieczonego ciała.
Dotarcie do drzewa to dopiero początek śniegowych zapasów. Kolejno następuje odkopywanie ze śniegu i odsłanianie pnia drzewa. Ale zanim jeszcze pilarz przyłoży warczącą, motorową piłę do pnia, musi zdecydować, w jakim kierunku powalić drzewo, aby padając nie zniszczyło młodników. Kiedy drzewo leży już na ziemi zaczyna się odrzucanie śniegu od kłody, gdyż należy dokładnie poobcinać gałęzie. Po odcięciu i odrzuceniu gałęzi zaczyna się torowanie drogi dla konia, żeby wyciągając pojedyncze kłody na skład, nie zakopywał się w śniegu i nie czynił w młodniku większych szkód, ciągnąc potężne drewniane tromy. I tak od drzewa, do drzewa.

A ile trzeba powalić drzew w ciągu dnia?

Kiedy kłody leżą na składzie następuje proces ich dalszej obróbki i przygotowywania do wywozu. Praca ta w porównaniu ze ścinką i zrywką byłaby już sielanką, gdyby nie ten siarczysty mróz, no chyba, że w międzyczasie śnieg przysypie mygły i trzeba je znowu odkopywać.

Zważywszy, że wszystko to dzieje się w górach, często na stromych zboczach, gdzie człowiekowi i zwierzęciu noga może ujechać, a i kłoda czasami może się "zbuntować" i próbować obrać inny kierunek, praca ta niesie z sobą pewne niebezpieczeństwo. Wymaga siły, odporności, sprytu i "znajomości rzemiosła", toteż nie każdy się na nią decyduje. To prawda, że dzisiaj praca w lesie wygląda zupełnie inaczej, niż przed półwieczem. Nieżyjący już, znakomity twórca ludowy Wawrzyniec Hubka ze Złatnej wspominał, że kiedy dawniej chłopi wybierali się wiosną na ścinkę drzew do "pańskiego lasu" pod

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.