Leśne żniwa
Dwie dziedziny ludzkiej działalności: gospodarka leśna i uprawa roli wymagają
od człowieka pracy na otwartej przestrzeni, czyli jak to mówimy na "świeżym
powietrzu". O ile uprawa roli absorbuje ludzi głównie od wczesnej wiosny
do późnej jesieni, o tyle w lesie pracować trzeba cały rok i nieraz nie tylko
na świeżym, ale i w bardzo mroźnym powietrzu, dochodzącym czasami do minus
200 C. Kiedy śnieżyce zawieją domy po same strzechy, a czas taki, że jak powiada
ludowe porzekadło: "psa do pola wygonić szkoda", chłopi wybierają
się do lasu, bo dla leśników zaczynają się prawdziwe "żniwa". Jako,
że drzewa zaczyna się ścinać, kiedy przestają wydzielać soki.
To prawda, że przyroda niejednokrotnie zmusza leśników do dokonywania ścinki
drzew także w innych porach roku. Kiedy wichury wyłożą całe połacie lasu, lub
kiedy kornik zaatakuje drzewostany, to chore drzewa i wiatrołomy trzeba usuwać
od zaraz. Nie zwalnia to jednak leśników od dokonywania ścinki i koniecznych
prac zrywkowych także zimą.
Praca w lesie w warunkach zimowych jest wyjątkowo ciężka i niebezpieczna, szczególnie
u nas, w górach. Tegoroczne, obfite opady śniegu i potężne mrozy dają się leśnikom
wyjątkowo mocno we znaki. Nadleśniczy Nadleśnictwa
Ujsoły Józef Worek z dużą troską mówi o ludziach, którym przychodzi nie tylko
brać się za bary z potężnymi, wiekowymi świerkami, ale także zmagać z przeciwnościami
natury.
Aktualnie przy ścince i zrywce drewna pracuje w tym nadleśnictwie około 130 ludzi,
których wspomaga 50 koni i 20 ciągników zrywkowych. Co prawda od 1996 roku pracami
leśnymi, w tym eksploatacją lasu zajmują się prywatne firmy, ale robotnicy tych
firm rekrutują się głównie z byłych pracowników nadleśnictw lub ich potomków
i realizują zlecane przez nadleśnictwo zadania.
Stąd łączy ich nadal mocne poczucie leśnej wspólnoty.
Odwiedziliśmy w kompleksie leśnym w Glince, o rzut kamieniem od przygranicznej
słowackiej Nowoci, robotników firmy "Larix". Tam na miejscu mogliśmy
się przekonać, jak trudna
i niebezpieczna jest praca "leśnych ludzi". Drzewa wycina się najczęściej
w zwartych kompleksach, w których podszyt stanowią kilkuletnie młodniki. Stąd
wycinkę i zrywkę trzeba prowadzić tak, aby w młodnikach było jak najmniej szkód.
Nie jest to takie proste, szczególnie kiedy śnieg sięga do pasa. Już samo dotarcie
do przeznaczonego na wycięcie drzewa wymaga nie tylko przebrnięcia przez głęboki
śnieg, ale także przedarcia się przez zwarty młodnik, w którym okiść śnieżna
obejmuje i przykrywa człowieka wysoko, nieraz na drugiego chłopa. Śnieg próbuje
wcisnąć się wszędzie, w każdą szczelinę nie dość dokładnie zabezpieczonego ciała.
Dotarcie do drzewa to dopiero początek śniegowych zapasów. Kolejno następuje
odkopywanie ze śniegu i odsłanianie pnia drzewa. Ale zanim jeszcze pilarz przyłoży
warczącą, motorową piłę do pnia, musi zdecydować, w jakim kierunku powalić drzewo,
aby padając nie zniszczyło młodników. Kiedy drzewo leży już na ziemi zaczyna
się odrzucanie śniegu od kłody, gdyż należy dokładnie poobcinać gałęzie. Po odcięciu
i odrzuceniu gałęzi zaczyna się torowanie drogi dla konia, żeby wyciągając pojedyncze
kłody na skład, nie zakopywał się w śniegu i nie czynił w młodniku większych
szkód, ciągnąc potężne drewniane tromy. I tak od drzewa, do drzewa.
A ile trzeba powalić drzew w ciągu dnia?
Kiedy kłody leżą na składzie następuje proces ich dalszej obróbki i przygotowywania
do wywozu. Praca ta w porównaniu ze ścinką i zrywką byłaby już sielanką, gdyby
nie ten siarczysty mróz, no chyba, że w międzyczasie śnieg przysypie mygły i
trzeba je znowu odkopywać.
Zważywszy, że wszystko to dzieje się w górach, często na stromych zboczach, gdzie
człowiekowi i zwierzęciu noga może ujechać, a i kłoda czasami może się "zbuntować" i
próbować obrać inny kierunek, praca ta niesie z sobą pewne niebezpieczeństwo.
Wymaga siły, odporności, sprytu i "znajomości rzemiosła", toteż nie
każdy się na nią decyduje. To prawda, że dzisiaj praca w lesie wygląda zupełnie
inaczej, niż przed półwieczem. Nieżyjący już, znakomity twórca ludowy Wawrzyniec
Hubka ze Złatnej wspominał, że kiedy dawniej chłopi wybierali się wiosną na ścinkę
drzew do "pańskiego lasu" pod
|