Żywiec sprzed stu laty
U progu wieku XX było to miasteczko położone na krańcach Galicji Zachodniej,
sąsiadowało z Białą, Wadowicami, Suchą, która prawa miejskie uzyskała dopiero
w 1896 roku. W myśl ustawy z roku 1896 zaliczane było do grupy "miast i
miasteczek" o liczbie ludności od 2 - 10 tysięcy mieszkańców. Prawa miejskie
w tym okresie posiadała także Milówka, a aspiracje ku temu Rajcza i Ślemień.
W roku 1900 Żywiec liczył 4892 mieszkańców. Obszar miasta ograniczał się do ścisłego
centrum, Rudzy i Kabatów, albowiem Sporysz, Isep, Zabłocie i Stary Żywiec stanowiły
odrębne gminy. Burmistrzem Żywca w latach 1900 - 1905 był Jan Studencki (Rychlik),
inicjator założenia szkoły realnej, budowy szkoły na Zielonej, rzeźni, elektryfikacji
i gazowego oświetlenia miasta. Przez 10 lat (1887 - 1897) istniała w Żywcu szkoła
zawodowa stolarska i zabawkarska, przeniesiona następnie do Kalwarii Zebrzydowskiej.
Po jej przeniesieniu kształceniem zawodowym młodzieży zajmowała się Uzupełniająca
Szkoła Przemysłowa, kształcąca w 3-letnim cyklu uczniów zrzeszonych w Żywieckim
Stowarzyszeniu Cechowym. Na obrzeżach miasta były już szkoły ludowe w Sporyszu
(od 1875 r.), w Zabłociu ludowa (od 1899) i prywatna izraelicka. Siostry Serafitki
prowadziły już ochronkę, istniał dom dla ubogich. W mieście była drukarnia z
księgarnią i introligatornią, a w Zabłociu wychodziło pismo "Przewodnik
powiatu żywieckiego", którego redaktorem był A. Warber. Od 1888 roku czynny
był szpital imienia Franciszka Józefa I przy ulicy Sienkiewicza (Krakowskiej).
W 1892 r. powstała w Żywcu Komunalna Kasa Oszczędności, która w 1930 roku odnotowała
szczyt oszczędności w kwocie 4 911 379 zł. Podstawowy trzon społeczności miejskiej
stanowili rzemieślnicy, kupcy i handlarze umocowani w zamkniętych klanach (Studenckich:
Kyzów, Igłów, Rychlików, i Strzylaców), Miodońskich: Bartoszów i Hypaców, Jeziorskich:
Burych, Bańków i Graców itp.), konserwatywnych i odpornych na wpływy zewnętrzne.
Mieszczanie trudnili się też uprawą ziemi i hodowlą bydła, korzystali
z własnego lasu miejskiego na Łysce (około 64 ha) i w Kiełbasowie (około 400
ha) oraz łąk i pastwisk nad Sołą. W życiu miasta coraz większą rolę zaczynała
odgrywać inteligencja (prawnicy, lekarze, urzędnicy, nauczyciele, księża). Ludność
napływowa musiała uzyskać prawo pobytu w mieście za zgodą rady miejskiej, była
traktowana jako obywatele drugiej kategorii. Te dwie warstwy stanowiły "towarzystwo" albo "wyższe
społeczeństwo". Reszta to "lud" albo "proletariat" -
mało wykształcona biedota miejska, często wyciągająca rękę po zasiłek z kasy
miejskiej. Żywiec był miastem jednolitym etnicznie, wyznaniowo i narodowościowo.
Od czasów królowej Konstancji w mieście tym obowiązywał zakaz osiedlania się
Żydów, co stanowiło swoisty ewenement w Galicji i w jakimś sensie rzutowało na
charakter tego miasta.
Jednak poza Żywcem, w powiecie Żydzi stanowili spory odsetek ludności. Były tu
4 większe skupiska tej nacji: Zabłocie, Milówka, Rajcza i Sucha. Żydzi zorganizowani
tu byli w 2 gminach żydowskich: Gmina Żydowska Żywiec Zabłocie łącznie z Suchą,
gdzie w roku 1900 zamieszkiwało 1778 osób pochodzenia izraelickiego i Gmina Żydowska
Milówka obejmująca również Rajczę, gdzie według szacunkowych danych, Żydzi stanowili
8% ogółu ludności, czyli około 400 osób. W latach 30. liczba ludności żydowskiej
znacznie wzrosła. Żydzi mieli swoje stowarzyszenia dobroczynne, społeczne, gospodarcze,
sportowe
i turystyczne. W Zabłociu przy ulicy Wesołej mieli synagogę (zburzoną przez Niemców)
i szkołę izraelicką.
Żywiec to także siedziba latyfundium magnackiego Komorowskich, Wielopolskich,
a teraz u progu wieku XX - Habsburgów
z siedzibą w Starym Zamku, a później w nowo wzniesionym pałacu, zlokalizowanym
niedaleko ratusza. Wzajemne relacje między władzami miasta, a właścicielami dóbr
arcyksiążęcych układały się pomyślnie. Mieszkańcy pałacu mieli swoje "towarzystwo," a
ich kontakty z miastem miały charakter okazjonalny, ale przyjazny. Podejmowane
przez miasto
i wsie żywieckie inicjatywy inwestycyjne, kulturalne i oświatowe pałac przeważnie
akceptował, wspierał gotówką, częściej materiałami, głównie drzewem.
Autonomiczne zdobycze Galicji choćby na polu prawa do używania polskiego języka,
polskiej szkoły i kościoła zaczęły owocować powstawaniem organizacji społecznych,
politycznych i oświatowych, czego wyrazem było uruchomienie w Żywcu szkoły realnej,
powstanie Sokolstwa, "Zarzewia", Skautingu, Towarzystwa Szkoły Ludowej,
Kas Stefczyka, kółek rolniczych, a także partii politycznych. Do Żywca przeniesiona
została z Makowa siedziba Oddziału Babiogórskiego PTT, a na fali uniesień patriotycznych
i dążeń niepodległościowych wzniesiono w Żywcu pomnik grunwaldzki, a ulicom miejskim
zaczęto nadawać nazwy bohaterów narodowych, pisarzy i poetów. Rosło poczucie
tożsamości, przynależności narodowej i postaw patriotycznych. Żywczak był uparty,
hardy i wyrachowany, ale w potrzebie karny, cichy i ofiarny. Dał ku temu dowody
w okresie "potopu", powstania styczniowego i w latach wielkich wojen
1914 - 1920 oraz 1939 - 1945.
Jedwabne czy atłasowe krynoliny stroju mieszczek żywieckich budziły podziw i
zachwyt najbardziej odpornych na piękno i urodziwość pań tego miasta. Potwierdzeniem
tego są dawne pocztówki i stare fotografie z wizerunkami pań w przepięknych strojach.
Nawet arcyksiążęcy pałac goszcząc u siebie "wielkich" z ówczesnego
świata zapraszał je - by były ozdobą wspólnej pamiątkowej fotografii.
Przemysł żywiecki ulokował się na obrzeżach miasta w Sporyszu i Zabłociu. Upadły
ulokowane na Ispie, należące do Habsburgów fabryka kleju, mąki kostnej i kwasu
siarkowego oraz fabryka wyrobów z drewna (parkiet, skrzynki i pędzle), upadł
sporyski (obszarski) folwark i ulokowana na jego terenie gorzelnia i rektyfikatornia.
Upadła też zlokalizowana na terenie późniejszego tartaku fabryka sukna. Hutę
żelaza w Sporyszu przekształcono w Galicyjską Fabrykę Śrub i Nitów zatrudniającą
w tym czasie około 600 pracowników. W Zabłociu dobrze prosperowała już Fabryka
Papieru "Solali" i ulokowany na Pawlusiu browar arcyksiążęcy. Wraz
z powstaniem na obrzeżach miasta przemysłu, rodziła się klasa robotnicza, ale
jej oddziaływanie na losy miasta nie zostało jeszcze zbadane. Przeludnienie i
brak pracy były przyczyną emigracji stałej do Ameryki, Kanady
i Prus oraz sezonowej na Śląsk i do Saksonii.
Tekst: H. Woźniak