Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 5 (180) - rok IX - 1 Marzec 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Unia Europejska dotarła na żywiecką wieś

Na żywiecką wieś płyną od ubiegłego roku środki z Unii Europejskiej.
Z informacji szefa powiatowego Biura Powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Żywcu - Władysława Suchonia wynika, że
w latach 2004-2005 w powiecie żywieckim złożonych zostało 196 wniosków w ramach Planu Rozwoju Ośrodków Wiejskich, na sumę 379.224,77 zł. Były wśród nich 54 wnioski dotyczące programów rolnośrodowiskowych, 5 dotyczących zalesień, 41 gospodarstw niskotowarowych, a 5 na dostosowanie gospodarstw rolnych do standardów UE. Ponadto rozpatrzono 44 wnioski o przyznanie renty strukturalnej, w ramach których co miesiąc na żywiecką wieś spływa 43.678,78 zł.
Równocześnie do Śląskiego Oddziału ARiMR w Częstochowie wpłynęło
z powiatu żywieckiego 95 wniosków
w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego:
- 5 wniosków na kwotę 266.764,00 zł złożonych zostało na inwestycje w gospodarstwie rolnym,
- 7 wniosków na kwotę 350.000,00 zł na ułatwianie startu młodym rolnikom,
- 1 wniosek na kwotę 308.397,50 zł na poprawę przetwórstwa i poprawę marketingu art. rolnych,
- 14 wniosków na kwotę 1.241.388,89 zł na rozwój i ulepszanie infrastruktury techn. w rolnictwie,
- 68 wniosków na kwotę 5.295.169,57 zł na różnicowanie działalności rolniczej. Zasadnicza część tych środków dotyczyła wniosków na dostosowanie budynków dla potrzeb agroturystyki.

Za 2004 rok rolnicy otrzymali w sumie 4,5 mln zł dopłat bezpośrednich do upraw, nie licząc ponad 7,5 mln zł, które zasiliły budżety rolników w ramach Planu Rozwoju Obszarów Wiejskich
i Sektorowego Programu Operacyjnego.
Kwoty te, trzeba przyznać, robią wrażenie nie tylko na słuchającym. Przekonują także, z reguły nieufnych rolników, którzy już w ubiegłym roku złożyli o ponad 11% więcej wniosków,
o dopłaty obszarowe, w stosunku do 2004 roku, a w roku bieżącym coraz śmielej i jakby z większym zaufaniem pukają do drzwi żywieckiego oddziału ARiMR.
Aby jednak nie poprzestać na informacjach zasięgniętych od pracowników oddziału, postanowiliśmy odwiedzić niektórych z nich. Energiczny 40-letni Janusz Kastelik prowadzi 15 ha /8 ha dzierżawi/ gospodarstwo rolne w Gilowicach. Prowadzi nie sam. W tej wielopokoleniowej rodzinie w prace na gospodarstwie włączają się rodzice, synowie, a także żona, kiedy wróci
z pracy w przedszkolu. Bywa, że za widły czy grabie chwytają zaprzyjaźnieni Ślązacy, którzy zaglądają do nich chętnie, aby zasmakować zdrowego, ekologicznego pożywienia, nawdychać się świeżego powietrza i nasycić wzrok wspaniałymi górskimi krajobrazami, jako że stąd z "Grapy" widać daleko.
W gospodarstwie przy obsłudze 15 sztuk bydła, w tym 6 krów mlecznych, oraz innego inwentarza i gromadzeniu odpowiedniej ilości paszy roboty nie brakuje. A przecież trzeba jeszcze zaopatrzyć piwnicę w ziemniaki, warzywa i różne przetwory na zaopatrzenie rodziny. Niezależnie od tego pan Janusz osobiście zaopatruje rynek lokalny - głównie żywiecki w mleko i jego przetwory w ramach przyznanej mu kwoty mlecznej. Ma więc pełne ręce roboty, ale nie narzeka, bo cieszą go osiągane wyniki, na które niewątpliwie mają także wpływ dopłaty z Unii Europejskiej. Jeszcze na początku 2004 r. "zaryzykował" zakup traktora w ramach dopłat
z programu SAPARD. Do dzisiaj wspomina ile nerwów to ryzyko go kosztowało. Na wspaniały ciągnik wartości 96 tysięcy zł wziął w banku kredyt i przez pół roku z duszą na ramieniu czekał - przyznają dopłatę, nie przyznają???
Przyznali 40 tysięcy i wtedy odetchnął pełną piersią oraz nabrał zaufania.
W ramach dopłat obszarowych, uwzględniających także niekorzystne warunki gospodarowania, otrzymał około 8000 złotych, za które dokupił hektar pola oraz kosiarkę z belowaniem siana. Aktualnie złożył wniosek na kwotę 42 tys. zł, aby dostosować swoje gospodarstwo do standardów Unii Europejskiej.
W ramach tych poczynań zamierza wybudować płytę gnojową, zbiornik na gnojowicę, ujęcie wody oraz zakupić nową dojarkę i zmodernizować dojarnię. Myśli także o przebudowie obory.
Chwali sobie wsparcie, z jakiego jego gospodarstwo korzysta w ramach dopłat z UE, chociaż boleje, że przyznana mu kwota mleczna - 18000 litrów mleka
w roku jest zbyt skromna i nie pozwala na w pełni efektywne wykorzystanie jego stada. Gdyby było to chociaż 22000 litrów, wzdycha…
Żali się także na zbyt rozbudowaną biurokrację papierkową i na poparcie tego pokazuje trzy segregatory: jeden to księga rejestracji i obrotu stada, drugi zawiera wnioski obszarowe z wyszczególnionymi działkami, a trzeci związany jest z dziennym rozliczaniem produkcji mleka. Wszystkie trzy pełne dokumentów. Rozumie, i nie podważa potrzeby prowadzenia podstawowej dokumentacji, ale czy taka drobiazgowa rejestracja wszystkiego jest konieczna??? Takich rolników jak Janusz Kastelik można by na Żywiecczyźnie wskazać kilkudziesięciu. Myślę jednak, że niedługi jest czas, kiedy tylu będzie w każdej gminie i oni stanowić będą o obliczu naszego, górskiego rolnictwa.
Jak wynika z informacji uzyskanej w biurze powiatowym ARiMR największe środki spływają, na SPO "Różnicowanie działalności rolniczej i zbliżonej do rolnictwa w celu zapewnienia różnorodności działań lub alternatywnych źródeł dochodów". Najwięcej z tych środków korzystają gospodarstwa agroturystyczne, które zagospodarowały już kilka milionów złotych. Wśród nich jest aż 10 takich, które na swoje projekty wykorzystały najwyższą - możliwą dotację - 100 tys. zł.
Są też inne, mniejsze, dla których dotacja kilku, czy kilkunastu tysięcy stanowi liczący się zastrzyk finansowy. Gościliśmy w jednym z nich.
Małżeństwo - Maria i Józef Wyród
z Jeleśni przyjmują nas pod nieobecność gospodarza - syna Jana, który wykorzystując dogodne warunki narciarskie śmiga na nartach gdzieś pod Pilskiem. Jeszcze w 2004 roku korzystając z pomocy SAPARD-u odremontowali stary drewniany domek, urządzając w nim
3 pokoje z 9 miejscami noclegowymi, kuchenkę oraz pełny węzeł sanitarny.
Ciepło oraz przytulność, jaką daje drewno, przyciągają turystów i wczasowiczów, którzy skorzystawszy raz
z gościny chętnie tu wracają. Przyciąga ich bliskość Korbielowa oraz możliwość wędrówki, czy przejażdżki konnej po górach. Nie bez znaczenia jest smaczna domowa kuchnia, opierająca się głównie na własnej - ekologicznie zdrowej żywności. Aby udokumentować prawdziwość tych słów gospodyni wyciąga certyfikat, że ich gospodarstwo spełnia warunki do produkcji takiej żywności. Atrakcją gospodarstwa jest również para hucułów pod siodło.
W 2005 roku Józef przekazał synowi - za rentę strukturalną - prowadzone od lat gospodarstwo agroturystyczne. Chwali sobie bardzo, że miesiąc w miesiąc otrzymuje prawie 1180 złotych na rękę, co nie przeszkadza mu udzielać się w pracach na gospodarstwie. Wspó-lnie z synem zamierzają ubiegać się o dalsze dotacje. Złożyli już wniosek na dotację w ramach programu rolno-środowiskowego, nie wykluczają możliwości powiększenia swojej stadniny o kolejne huculskie koniki, czy rozwoju produkcji owczarskiej.
Cytowany powyżej program to ciekawa forma aktywizacji różnych środowisk wiejskich. Pozwala on na uzyskanie dotacji na rozwój różnorodnych form wytwórczości, czy usług, służących aktywizacji terenów wiejskich. Mogą z niego korzystać ludzie z inicjatywą, drobni przedsiębiorcy i usługodawcy.
W aktywizacji mocno rozbudowanej
i zaludnionej wsi żywieckiej, na której dzisiaj mieszka wielu ludzi legitymujących się co najmniej średnim - specjalistycznym - wykształceniem program ten może odegrać szczególnie pozytywną rolę w likwidacji tzw. ukrytego bezrobocia.
Przykładem umiejętnego wykorzystania możliwości, jakie stwarza ten program, może być Jerzy Smolicki z Krzyżowej. Uzyskał on dotację na zakup samochodu dostawczego, którym świadczy usługi transportowe, nie tylko dla miejscowej ludności. Osobiście również, mając kontakt z wieloma rolnikami, głównie z terenu Krzyżowej i Korbielowa, zachęca ich, także własnym przykładem, aby starali się o dotacje
z UE, co oni coraz chętniej czynią.
Jak widać, Europa szerokim frontem, bez zahamowań wkracza na żywiecką wieś. Kiedy żywiecka - powiem więcej - polska wieś, równie odważnie i równie bez zahamowań, zapełni europejskie stoły swoimi produktami???

Antoni Urbaniec

 


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.