Unia Europejska dotarła na żywiecką wieś
Na żywiecką wieś płyną od ubiegłego roku środki z Unii Europejskiej.
Z informacji szefa powiatowego Biura Powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji
Rolnictwa w Żywcu - Władysława Suchonia wynika, że
w latach 2004-2005 w powiecie żywieckim złożonych zostało 196 wniosków w ramach
Planu Rozwoju Ośrodków Wiejskich, na sumę 379.224,77 zł. Były wśród nich 54 wnioski
dotyczące programów rolnośrodowiskowych, 5 dotyczących zalesień, 41 gospodarstw
niskotowarowych, a 5 na dostosowanie gospodarstw rolnych do standardów UE. Ponadto
rozpatrzono 44 wnioski o przyznanie renty strukturalnej, w ramach których co
miesiąc na żywiecką wieś spływa 43.678,78 zł.
Równocześnie do Śląskiego Oddziału ARiMR w Częstochowie wpłynęło
z powiatu żywieckiego 95 wniosków
w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego:
- 5 wniosków na kwotę 266.764,00 zł złożonych zostało na inwestycje w gospodarstwie
rolnym,
- 7 wniosków na kwotę 350.000,00 zł na ułatwianie startu młodym rolnikom,
- 1 wniosek na kwotę 308.397,50 zł na poprawę przetwórstwa i poprawę marketingu
art. rolnych,
- 14 wniosków na kwotę 1.241.388,89 zł na rozwój i ulepszanie infrastruktury
techn. w rolnictwie,
- 68 wniosków na kwotę 5.295.169,57 zł na różnicowanie działalności rolniczej.
Zasadnicza część tych środków dotyczyła wniosków na dostosowanie budynków dla
potrzeb agroturystyki.
Za 2004 rok rolnicy otrzymali w sumie 4,5 mln zł dopłat bezpośrednich do upraw,
nie licząc ponad 7,5 mln zł, które zasiliły budżety rolników w ramach Planu
Rozwoju Obszarów Wiejskich
i Sektorowego Programu Operacyjnego.
Kwoty te, trzeba przyznać, robią wrażenie nie tylko na słuchającym. Przekonują
także, z reguły nieufnych rolników, którzy już w ubiegłym roku złożyli o ponad
11% więcej wniosków,
o dopłaty obszarowe, w stosunku do 2004 roku, a w roku bieżącym coraz śmielej
i jakby z większym zaufaniem pukają do drzwi żywieckiego oddziału ARiMR.
Aby jednak nie poprzestać na informacjach zasięgniętych od pracowników oddziału,
postanowiliśmy odwiedzić niektórych z nich. Energiczny 40-letni Janusz Kastelik
prowadzi 15 ha /8 ha dzierżawi/ gospodarstwo rolne w Gilowicach. Prowadzi nie
sam. W tej wielopokoleniowej rodzinie w prace na gospodarstwie włączają się
rodzice, synowie, a także żona, kiedy wróci
z pracy w przedszkolu. Bywa, że za widły czy grabie chwytają zaprzyjaźnieni
Ślązacy, którzy zaglądają do nich chętnie, aby zasmakować zdrowego, ekologicznego
pożywienia, nawdychać się świeżego powietrza i nasycić wzrok wspaniałymi górskimi
krajobrazami, jako że stąd z "Grapy" widać daleko.
W gospodarstwie przy obsłudze 15 sztuk bydła, w tym 6 krów mlecznych, oraz
innego inwentarza i gromadzeniu odpowiedniej ilości paszy roboty nie brakuje.
A przecież trzeba jeszcze zaopatrzyć piwnicę w ziemniaki, warzywa i różne przetwory
na zaopatrzenie rodziny. Niezależnie od tego pan Janusz osobiście zaopatruje
rynek lokalny - głównie żywiecki w mleko i jego przetwory w ramach przyznanej
mu kwoty mlecznej. Ma więc pełne ręce roboty, ale nie narzeka, bo cieszą go
osiągane wyniki, na które niewątpliwie mają także wpływ dopłaty z Unii Europejskiej.
Jeszcze na początku 2004 r. "zaryzykował" zakup traktora w ramach
dopłat
z programu SAPARD. Do dzisiaj wspomina ile nerwów to ryzyko go kosztowało.
Na wspaniały ciągnik wartości 96 tysięcy zł wziął w banku kredyt i przez pół
roku z duszą na ramieniu czekał - przyznają dopłatę, nie przyznają???
Przyznali 40 tysięcy i wtedy odetchnął pełną piersią oraz nabrał zaufania.
W ramach dopłat obszarowych, uwzględniających także niekorzystne warunki gospodarowania,
otrzymał około 8000 złotych, za które dokupił hektar pola oraz kosiarkę z belowaniem
siana. Aktualnie złożył wniosek na kwotę 42 tys. zł, aby dostosować swoje gospodarstwo
do standardów Unii Europejskiej.
W ramach tych poczynań zamierza wybudować płytę gnojową, zbiornik na gnojowicę,
ujęcie wody oraz zakupić nową dojarkę i zmodernizować dojarnię. Myśli także
o przebudowie obory.
Chwali sobie wsparcie, z jakiego jego gospodarstwo korzysta w ramach dopłat
z UE, chociaż boleje, że przyznana mu kwota mleczna - 18000 litrów mleka
w roku jest zbyt skromna i nie pozwala na w pełni efektywne wykorzystanie jego
stada. Gdyby było to chociaż 22000 litrów, wzdycha…
Żali się także na zbyt rozbudowaną biurokrację papierkową i na poparcie tego
pokazuje trzy segregatory: jeden to księga rejestracji i obrotu stada, drugi
zawiera wnioski obszarowe z wyszczególnionymi działkami, a trzeci związany
jest z dziennym rozliczaniem produkcji mleka. Wszystkie trzy pełne dokumentów.
Rozumie, i nie podważa potrzeby prowadzenia podstawowej dokumentacji, ale czy
taka drobiazgowa rejestracja wszystkiego jest konieczna???
Takich rolników jak Janusz Kastelik można by na Żywiecczyźnie wskazać kilkudziesięciu.
Myślę jednak, że niedługi jest czas, kiedy tylu będzie w każdej gminie i oni
stanowić będą o obliczu naszego, górskiego rolnictwa.
Jak wynika z informacji uzyskanej
w biurze powiatowym ARiMR największe środki spływają, na SPO "Różnicowanie
działalności rolniczej i zbliżonej do rolnictwa w celu zapewnienia różnorodności
działań lub alternatywnych źródeł dochodów". Najwięcej z tych środków
korzystają gospodarstwa agroturystyczne, które zagospodarowały już kilka milionów
złotych. Wśród nich jest aż 10 takich, które na swoje projekty wykorzystały
najwyższą - możliwą dotację - 100 tys. zł.
Są też inne, mniejsze, dla których dotacja kilku, czy kilkunastu tysięcy stanowi
liczący się zastrzyk finansowy. Gościliśmy w jednym z nich.
Małżeństwo - Maria i Józef Wyród
z Jeleśni przyjmują nas pod nieobecność gospodarza - syna Jana, który wykorzystując
dogodne warunki narciarskie śmiga na nartach gdzieś pod Pilskiem. Jeszcze w
2004 roku korzystając z pomocy SAPARD-u odremontowali stary drewniany domek,
urządzając w nim
3 pokoje z 9 miejscami noclegowymi, kuchenkę oraz pełny węzeł sanitarny.
Ciepło oraz przytulność, jaką daje drewno, przyciągają turystów i wczasowiczów,
którzy skorzystawszy raz
z gościny chętnie tu wracają. Przyciąga ich bliskość Korbielowa oraz możliwość
wędrówki, czy przejażdżki konnej po górach. Nie bez znaczenia jest smaczna
domowa kuchnia, opierająca się głównie na własnej - ekologicznie zdrowej żywności.
Aby udokumentować prawdziwość tych słów gospodyni wyciąga certyfikat, że ich
gospodarstwo spełnia warunki do produkcji takiej żywności. Atrakcją gospodarstwa
jest również para hucułów pod siodło.
W 2005 roku Józef przekazał synowi - za rentę strukturalną - prowadzone od lat
gospodarstwo agroturystyczne. Chwali sobie bardzo, że miesiąc w miesiąc otrzymuje
prawie 1180 złotych na rękę, co nie przeszkadza mu udzielać się w pracach na
gospodarstwie. Wspó-lnie z synem zamierzają ubiegać się o dalsze dotacje. Złożyli
już wniosek na dotację w ramach programu rolno-środowiskowego, nie wykluczają
możliwości powiększenia swojej stadniny o kolejne huculskie koniki, czy rozwoju
produkcji owczarskiej.
Cytowany powyżej program to ciekawa forma aktywizacji różnych środowisk wiejskich.
Pozwala on na uzyskanie dotacji na rozwój różnorodnych form wytwórczości, czy
usług, służących aktywizacji terenów wiejskich. Mogą z niego korzystać ludzie
z inicjatywą, drobni przedsiębiorcy i usługodawcy.
W aktywizacji mocno rozbudowanej
i zaludnionej wsi żywieckiej, na której dzisiaj mieszka wielu ludzi legitymujących
się co najmniej średnim - specjalistycznym - wykształceniem program ten może
odegrać szczególnie pozytywną rolę w likwidacji tzw. ukrytego bezrobocia.
Przykładem umiejętnego wykorzystania możliwości, jakie stwarza ten program, może
być Jerzy Smolicki z Krzyżowej. Uzyskał on dotację na zakup samochodu dostawczego,
którym świadczy usługi transportowe, nie tylko dla miejscowej ludności. Osobiście
również, mając kontakt z wieloma rolnikami, głównie z terenu Krzyżowej i Korbielowa,
zachęca ich, także własnym przykładem, aby starali się o dotacje
z UE, co oni coraz chętniej czynią.
Jak widać, Europa szerokim frontem, bez zahamowań wkracza na żywiecką wieś. Kiedy
żywiecka - powiem więcej - polska wieś, równie odważnie i równie bez zahamowań,
zapełni europejskie stoły swoimi produktami???
Antoni Urbaniec

