Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 4 (179) - rok IX - 15 Luty 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



ROZMOWY NA ŻYWCA: Rozmowa o samorządzie i polityce z Markiem Moszczakiem.

MAREK MOSZCZAK - lat 49, wykształcenie wyższe. Od 1998 roku dyrektor Państwowego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Międzybrodziu Bialskim. Radny III-ciej i IV-tej kadencji, w I-szej członek Komisji Humanistycznej spoza Rady. W latach 1998-2002 Przewodniczący Komisji Edukacji Zdrowia i Pomocy Społecznej. Od 2002 Przewodniczący Komisji Rewizyjnej. Od 1990 do chwili obecnej Prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Żywcu, organizator Tygodni Kultury Chrześcijańskiej w Żywcu. W latach 2000-2002 Prezes Śląskiego Okręgowego Związku Triathlonu w Częstochowie. Od 1993 współorganizuje pobyty dzieci z Ukrainy w Polsce.
Czy zgodzi się Pan z opinią, że istnieje stagnacja, zastój, brak rotacji jeśli chodzi o skład personalny struktur władz naszego miasta?
Nie bardzo mogę się z tym zgodzić. W czasie ostatnich wyborów zostały wyłonione nowe władze miasta. Wybory te częściowo zweryfikowały dotychczasowy skład Rady Miejskiej. Jest nowy burmistrz, ma nowe zaplecze. Trudno więc mówić, że nic się nie zmienia.
Czyli tego rodzaju opinie uważa Pan za niesłuszne?
Tak. Byłoby zresztą niedobrze, gdyby za wymianą burmistrza lub zarządu miasta, wymieniali się pracownicy Urzędu Miejskiego, którzy są fachowymi pracownikami administracji. Po co powstała Wspólnota Samorządowa?
Wspólnota Samorządowa jest Stowarzyszeniem, które zajmuje się promowaniem samorządności, chce budować społeczeństwo obywatelskie.
Nie chodzi bowiem tylko o wybranie przedstawicieli społeczeństwa, ale o całość społeczeństwa. Każda działalność społeczna, jest działalnością samorządową. Wspólnota ofertę takich właśnie możliwych działań złożyła mieszkańcom, którzy nie chcą się angażować w działalność partyjną, bo uważają, że nie jest ona potrzebna na tym poziomie.
Pomysły Marka Moszczaka na zmiany w Żywcu.
Opracowanie strategii i bycie konsekwentnym w jej realizacji jeśli chodzi o rozwój miasta - to jest podstawa. Te strategie i cele są określone i znane. Żywiec musi być miastem przyjaznym dla mieszkańców i turystów, których chcielibyśmy tu gościć. Powinien być miastem turystycznym, ale i przemysłowym. Musi być nastawiony na młodzież. W poprzedniej, jak i tej kadencji, ponad połowa budżetu jest przeznaczana na oświatę - to są ważne rzeczy. Trzeba to jak najlepiej wykorzystać. Należy pamiętać także o kulturze i sporcie, oraz o rzeczach podstawowych jak drogi, woda, kanalizacja.
Czy nadal istnieje stereotyp mieszkańca Żywca? Czy Żywiec to miasto putoszy, ludzi zamkniętych w sobie, miasto które nie ma nic więcej do zaoferowania poza piwem?
Żywiec nie jest już tak zamknięty. Moim zdaniem staje się miastem nowoczesnym i otwartym, które chce zaistnieć nie tylko piwem. Świadczą o tym różne wydarzenia, którymi stara się pokazać na zewnątrz. A te podziały na putoszy i innych? Może nie są wyraźne w życiu codziennym, chociaż czasem wychodzą na jaw. "Sprzedaję" te informacje czasami ludziom z zewnątrz, którzy przyjeżdżają, interesują się Żywcem, mówię o tym z różnych okazji, co budzi zainteresowanie. To jest taka nasza ciekawostka żywiecka. Nie uważam, żeby to było złe.
Z Pana uśmiechu wnioskuję, że nie miałby Pan nic przeciwko jakby te zachowania potraktować jako coś z pogranicza folkloru?
Ja to tak traktuję. Te "podziały" często uwidaczniają się kiedy rozmawiamy o klubach sportowych, o Czarnych, o Koszarawie. Nie spotkałem się jednak z tym w formie nieprzyjaznej. Te uwagi czasem są, ale żartobliwe, jako element historii, obyczaju są w porządku. Mnie nie obraża, że jestem siutroszem z Zabłocia. Wręcz przeciwnie, nigdy tego nie ukrywałem i chwalę się tym.
Czy Żywiec to małe, prowincjonalne miasteczko gdzieś na uboczu Beskidów, które nie wie co ze sobą zrobić?
Z moich poprzednich wypowiedzi wynika, że tak nie jest. Prowincja to nie miejsce zamieszkania tylko sposób myślenia. Dobrze, że prowincjonalny sposób myślenia jest u nas marginalny.
Czy jednak, tu się Pan chyba zgodzi, nadal istniejący sposób myślenia, że Żywiec to prowincja, nie powoduje, że zgadzamy się na to by łatanie dziurawych ulic, naprawa chodników i inne działania doraźne stały się ważniejsze od budowania oferty kulturalnej, oświatowej, turystycznej miasta?
Jeżeli miasto większość pieniędzy z budżetu przeznacza na oświatę to trudno powiedzieć, że uważa łatanie dziur za ważniejsze od budowania oferty oświatowej. Jestem zdania, że pod tym względem Żywiec jest bardziej żywy, energiczny niż jeszcze kilka lat temu. Staram się o wydawanie miesięcznego biuletynu o wszystkich imprezach kulturalnych i sportowych, aby informacja o bogatej ofercie kulturalnej była łatwo dostępna. Są stowarzyszenia organizujące różne imprezy. Nie mówię tylko o jednostkach miejskich jak Miejskie Centrum Kultury czy Muzeum, ale o stowarzyszeniach, które działają w mieście. Miasto stara się im w większym lub mniejszym stopniu pomagać. Dlatego mówię o Żywcu jako o zupełnie niezaściankowym mieście. Jestem dumny, że tu mieszkam, zawsze się tym chwaliłem i mam nadzieję, że wreszcie będę mógł sobie wpiąć w klapę marynarki herb Żywca dumnie pokazując go wszędzie tam, gdzie jestem. Mam nadzieję, że ten dynamiczny rozwój będzie dalej postępował. Do tego jest potrzebne większe zaangażowanie mieszkańców. To nie może być praca tylko Urzędu Miejskiego, samej Rady Miasta, ale i stowarzyszeń, klubów oraz osób prywatnych - żywczan.
Rozmawialiśmy o zbliżających się wyborach samorządowych, o programie jaki Pan by nakreślił. Czy zatem Marek Moszczak wystartuje w zbliżających się wyborach samorządowych? Nie pytam z kim, bo jest dla mnie oczywiste, że ze Wspólnotą Samorządową. Po dwu kadencjach w mieście jestem na tyle zorientowany w problemach i potrzebach miasta, że będąc radnym powiatu przydam się jako rzecznik miasta. Chciałbym poszukać zrozumienia powiatu dla pewnych spraw miejskich. Chodzi o swoisty lobbing na rzecz miasta. Zdobyte przeze mnie doświadczenie, znajomość problemów może się przydać w powiecie. Ale czy tak się stanie zadecydują mieszkańcy. Niezależnie od tego czy będę startował w wyborach czy nie, działalność społeczną, którą prowadziłem wcześniej i kontynuuję w trakcie obecnej kadencji, będę prowadził dalej w sferze kultury i sportu. Czyli przy okazji jakiejś imprezy sportowej lub kulturalnej być może się spotkamy.
Bardzo dziękuję.

Rozmowę przeprowadził Marek Mucharski.


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.