Będzie zmieniony napis
W rejonie dworca PKP w Żywcu, w sąsiedztwie sklepu „Biedronka”, stał drewniany krzyż z wizerunkiem Ukrzyżowanego,
a na nim niewielkich rozmiarów blaszana tabliczka z napisem: „W roku 1942 z 11/12 września w nocy kiedy pierwszy transport naszych bohaterskich wysiedleńców ziemi żywieckiej wyjeżdżał stąd na tułaczkęzostała ta Boża Męka zbeszczeszczona ręką jednego z niemieckich najeźdźców”.
We wrześniu 2001 roku z inicjatywy kombatantów Narodowych Sił Zbrojnych /NSZ/ za przyzwoleniem władz samorządowych, bez wiedzy reprezentantów wysiedlonych
z Żywiecczyzny, obok krzyża pojawiły się dwie tablice. Na jednej z nich, tej z lewej strony, umieszczono napis: „Pamięci wszystkich mieszkańców Żywiecczyzny wysiedlonych we wrześniu1942 roku i później, którzy w tym miejscu ofiarowali swe cierpienia i życie Ukrzyżowanemu - mieszkańcy ziemi żywieckiej”.
Po prawej zaś stronie, ni stąd ni zowąd, pojawiła się tablica następującej treści: „Pamięci 167 żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Oddziału „Bartek” walczących o wolną, niezawisłą i chrześcijańską Polskę, podstepnie ujętych we wrześniu 1946 r. przez oprawców Urzędu Bezpieczeństwa na stokach Baraniej Góry i w nieznanym dotąd miejscu zamordowanych. Wrzesień 2001 r. W hołdzie poległym społeczeństwo ziemi żywieckiej.”
Według mojego rozumienia tekstu umieszczonego na blaszanej tabliczce, krzyż upamiętnia jego zbeszczeszczenie, a wysiedlenie jest tylko okolicznością w jakich to nastąpiło.
Napis umieszczony na tablicy z roku 2001 jest wyrazem indolencji i brakiem elementarnej wiedzy o wojnie i okupacji niemieckiej na Żywiecczyźnie autorów tekstu i organizatorów tego upamiętnienia w 2001 r. Ubolewania godny jest udział starostwa w tym żałosnym wydarzeniu.
Druga tablica dotycząca żołnierzy NSZ nie ma żadnego związku ani z krzyżem, obok którego stanęła, ani z wysiedlonymi. Było to przysłowiowe kukułcze jajo w cudzym gnieździe. Ani wysiedlonych, ani ich reprezentantów o zgodę na jej umieszczenie w tym miejscu nikt się nie pytał.
Reprezentant wysiedleńców z Żywiecczyzny Bronisław Luber doprowadził do zorganizowania przez Starostwo Powiatowe
w Żywcu spotkania /30 stycznia 2006 roku/ z udziałem przedstawiciela Rady Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa pana Jerzego Starosteckiego.
Reprezentanci wysiedlonych wychodząc
z założenia, że skoro deportowani z Żywiecczyzny w ramach „Akcji Żywiec” /Saybusch action/ i ich rodziny zostali pominięci przy odszkodowaniach w ramach Stowarzyszenia Polsko-Niemieckie Pojednanie, to należy im się teraz po przeszło 60 latach przynajmniej satysfakcja moralna, rzetelna i powszechnie dostępna wiedza o wysiedleniach i przyzwoity pomnik w Żywcu. Tego co jest przy dworcu w Żywcu przyzwoitym pomnikiem nazwać nie można, a i samo miejsce jego lokalizacji do najszczęśliwszych nie należy.
Do konsensusu nie doszło. Ustalono tylko zmianę treści na tablicy upamiętniającej wysiedlenia na następującą: Pamięci ponad 20 tysięcy mieszkańców ziemi żywieckiej, którzy w ramach realizacji „Saybusch action” w latach 1940-41 oraz w całym okresie niemieckiej okupacji zostali ze szczególnym udręczeniem wysiedleni z ojczystych stron w celu germanizacji ziem polskich wcielonych do III Rzeszy Niemieckiej.
W tym miejscu wysiedleni ofiarowali swe cierpienia i życie Ukrzyżowanemu - Mieszkańcy ziemi żywieckiej.
Przedstawiciele wysiedlonych uznali wynik spotkania za połowiczny i ustami swego reprezentanta zapowiedzieli dalsze starania
o godne uczczenie jednej z największych tragedii w 700-letniej historii Żywca i Żywiecczyzny.
Koszty przeróbki tablicy poniesie starostwo i miasto, a uroczyste jej odsłonięcie
z udziałem żyjących jeszcze wysiedlonych odbędzie się 22 września, w 66. rocznicę pierwszego transportu, a byli w nim mieszkańcy Jeleśni i Sopotni Małej.
Hieronim Woźniak