Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 2 (178) - rok IX - 1 Luty 2006

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|



Prosto z mostu

ZAWŁASZCZANIE PAŃSTWA
Kiedy wydawało mi się, że dla prowincjonalnego felietonisty, a za takiego się przecież uważam, nie będzie już nic do pisania o polityce, okazało się, że życie polityczne płynie w tym kraju bardziej wartko niż nasze górskie rzeki.
Wiele już widziałem, wiele czytałem, ale takich cyrków na niwie politycznej jeszcze za mojego życia nie bywało.
Z historii Polski na czoło w XX wieku wysuwa się postać "Dziadka" Piłsudskiego, postać barwna, bardzo kontrowersyjna, ale szczególna. Jego powiedzonka, tudzież polityczne zagrywki to temat rzeka. Jego zamach majowy czy też potyczki z Sejmem to małe piwo w stosunku do dzisiejszej polskiej rzeczywistości.
Również stan wojenny, aczkolwiek podobno konieczny, to też małe piwo w stosunku do stanu politycznego na dzień dzisiejszy.
Zamach na demokrację w wykonaniu tandemu panów Kaczyńskich to absolutne kuriozum w skali światowej - no może za wyjątkiem niektórych krajów trzeciego świata.
Na studiach jednym z przedmiotów była historia państwa i prawa, gdzie były przykłady łamania konstytucji, ale nigdy nie było tak absurdalnej sytuacji, by rząd, który przygotowuje ustawę budżetową robił wszystko, aby nie doszło do jej uchwalenia.
A więc co jest grane? Według mnie jest to kolejny dowód na to, że "kaczory" chcą zawłaszczyć państwo. W sposób bezkrwawy dokonać zamachu stanu, aby niepodzielnie rządzić państwem.
Tutaj przypomina mi się definicja - co to jest partia? Otóż partia to zespół ludzi o określonych poglądach, których celem jest zdobycie władzy, a po jej zdobyciu dążenie do jej utrzymania. Otóż ta definicja jest jak najbardziej trafna na przykładzie aktualnie rządzącej partyjki, która działa pod nazwą Prawo i Sprawiedliwość.
Już sama nazwa tego ugrupowania wskazuje na dwie bardzo istotne cechy, czyli prawo, a więc jego przestrzeganie oraz sprawiedliwość jako konsekwentne i rzetelne jego wykonanie. Ale tu mi się coś nie zgadza.
Propozycje wiernopoddaństwa, jakie oferuje pan Jarosław, uzgodnione zresztą na pewno z panem Lechem, aby partie za cenę paru stołków czy też zaspokojenia populistycznych zachcianek były wasalem PiS-u to autentyczny zamach na demokrację. Ja rozumiem, że w pewnych sprawach w ramach własnego ugrupowania stosuje się zasadę zbiorowego głosowania określonych ustaw, ale jak to jest możliwe, aby jedna partia, która nie jest partią większościową narzucała pozostałym swoje zasady.
Dochodzimy do absurdu w naszym parlamentaryzmie. Sto dni tego stanu od wyborów to sto dni chaosu w polskiej polityce, to wreszcie sto dni gdzie jesteśmy na ustach prasy światowej i to nie w pozytywnym sensie.
Dążenie "bliźniaków" do przejęcia absolutnej władzy to nic nowego. Poczuli bluesa, że jest to jeszcze jedna szansa, aby ukraść księżyc.
Ale najbardziej dziwi mnie bezradność opozycji, a w tym przede wszystkim bezradność Platformy Obywatelskiej. Buta jej przywódców, a szczególnie niedoszłego prezydenta Tuska i "premiera z Krakowa" Rokity, to absolutny szczyt indolencji ekstrawaganckich zarozumialców. "Bliźniaki" robią z nimi, co chcą. Oferują współpracę, oferują "taborety" zamiast foteli rządowych, a w konsekwencji wodzą ich na pasku jak nie przymierzając kundelki. Mogę jeszcze zrozumieć bezradną "Samoobronę", której szef w ostatnich dniach udowodnił, że ma to wszystko w głębokim poważaniu i poleciał do Chin na zaproszenie Komunistycznej Partii uznając, że i tak będą mu musieli zaproponować stanowisko, co najmniej wicepremiera, aby jego stadko w parlamencie mogło głosować za ustawami proponowanymi przez "bliźniaków" oraz przeforsować nośne dla jego wyborców dodatki finansowe dla rolników.
Nie dziwi mnie kanapowa partyjka pod nazwą Liga Polskich Rodzin, gdyż po utracie zaufania ze strony przewielebnego o. Tadeusza znalazła się kompletnie osierocona. Stąd też pomysły z "becikami" i innymi formami pomocy finansowej dla polskich rodzin to pomysły co najmniej idiotyczne, oderwane od rzeczywistości, całkowicie niekomplementarne.
Również postawa albo jej brak w Polskim Stronnictwie Ludowym to też nic nowego. Maleńkie stadko owieczek całkowicie zagubionych, tradycyjnie poprze każdego, byle tylko zaistnieć na scenie politycznej, bo w przeciwnym wypadku spotka ich los podobny, jaki swego czasu spotkał Unię Wolności, partię, która szczyciła się, że ma w swych szeregach najbardziej sprawnych intelektualnie ludzi.
Celowo nie wspominam o Sojuszu Lewicy Demokratycznej, gdyż parę numerów wstecz analizowałem sytuację tego ugrupowania, które na własne życzenie znalazło się w takim miejscu, w jakim jest, choć przy mądrej zjednoczeniowej polityce w tym marazmie może wrócić do poprzedniej roli.
Tak więc pomimo ostrej zimy w polityce polskiej jest bardzo gorąco. Bracia Kaczyńscy mają "życiowe pięć minut" i jeśli ich ekspansja polityczna nie zostanie zatrzymana to możemy niedługo obudzić się "z ręką w nocniku".
Oczywiście sytuacja może się zmienić, gdyż z dnia na dzień dzieje się coś nowego i w chwili ukazania się tego artykułu "pionki" na politycznej szachownicy mogą być zmienione. Niemniej jednak niebezpieczeństwo puczu w wykonaniu "bliźniaków" realnie istnieje.

Kazimierz Semik


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.