Księżyc nad Żywcem
Srebrny stale marzy o tym
aby chociaż w jedną noc być
na niebie księżycem złotym
jak na złość chwalą go poeci
że srebrem nocami świeci
Wolą Boga srebrny musi być
jeszcze zimny nocami blady
pośród gwiazd wiosłować
wieczorem budzi się młody
chudy do rogala podobny
Błyszczący płynie nad Grójcem
ostrym sierpem straszy chmury
przypomina - ja dla was ojcem
chce widzieć Żywiec z góry
jak żyje w mieście lud miły
Przenikliwy spojrzeniem
zerka na miasto z browarem
i z nieczynnym tartakiem
bojaźliwy okrył się ozonem
co ujrzał bystrym wzrokiem
Rzekę Sołę ledwo płynącą
smogi dymy miasto otulają
sporo panów różni wiekiem
wracali wąską parkową aleją
do domów zmęczonym krokiem
Radośni powrót nutą czcili
chwalili śpiący Żywiec
nie dla wszystkich mili
Księżyc bardzo zasmucony
pożegnał miasto zawiedziony
Za dnia smutki żale porzuci
wieczorem znów będzie świecił
by cieszyć miasto i ludzi
które w oparach spalin żyje
martwi się że wielu żywczan
z wina piwa i dymu choruje
Wrzesień 2003 r.
Jan Słapa