W trosce o zachowanie kultury materialnej naszych przodków
Wśród ostatnich doniesień prasowych znalazłem informację
o tym, że pracownicy Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie koło Poznania oraz Fundacja Ochrony Dziedzictwa Kultury Wsi, ewidencjonują na terenie całego kraju dawne budownictwo wiejskie, głównie folwarczne, aby ustalić, gdzie przetrwały założenia dworskie i pałacowe oraz zabudowania folwarczne. Ta żmudna, dokumentacyjna praca, po 20 latach jej kontynuowania - jak wynika z informacji - znajduje się zaledwie na półmetku.
Informacja ta zdopingowała mnie do podzielenia się z czytelnikami spostrzeżeniami o tym, z jaką troską podchodzą do ochrony dziedzictwa narodowego mieszkańcy Opolszczyzny. Efekty ich poczynań mogłem zobaczyć osobiście, podczas sesji dziennikarskiej /pisałem na ten temat w jednym z poprzednich numerów NSiK/, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Polskich Mediów. Zwiedzaliśmy wówczas pałace: w Mosznej, Kamieniu Śląskim, Dobrej i Izbicku.
Moszna znana jest - nie tylko w Polsce - przede wszystkim ze znakomitej stadniny koni.
Ale nie tylko! W oryginalnym zamku o zadziwiająco pięknej architekturze, zbudowanym z kamiennych bloków, mieści się Centrum Terapii Nerwic. Kuracjusze zakwaterowani w dwuosobowych pokojach, mogą korzystać z wielu, różnorodnych zabiegów, a rozległy 250 ha park stwarza dodatkowe, terapeutyczne możliwości. Gdyby nie informacja przewodnika, zwiedzający zamek, mieliby kłopoty
z odgadnięciem, jakim celom ten wspaniały obiekt służy.
Pałac, w którym się mieści Sanktuarium św. Jacka w Kamieniu Śląskim przechodził różne koleje. Po II wojnie światowej do 1954 roku był Państwowym Domem Dziecka. W 1954 roku włączony został do kompleksu wojskowego oddziału Armii Radzieckiej, używającego pobliskie lotnisko. Kiedy Rosjanie opuścili w 1971 roku obiekt, był on niezdatny do użytku. Przejęty w zarząd przez Wojsko Polskie, a następnie gminę Gogolin, przez kolejne 19 lat popadał w coraz większą ruinę. W 1990 roku przekazany został Diecezji Opolskiej. Odbudowany został w rekordowym tempie - 4 lat. Dzisiaj stanowi nie tylko miejsce kultu, urodzonego tutaj św. Jacka, do którego udają się liczne pielgrzymki, ale działa w nim także Centrum Kultury i Nauki przy Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego. Na jego zapleczu,
w adoptowanych, dawnych podworskich budynkach inwentarskich mieści się doskonale urządzony i wyposażony Zespół Turystyczno - Wypoczynkowo - Rehabilitacyjny "Sebastianeum Silesiacum."
Kolejnym odbudowanym obiektem jest pałac w Izbicku.
Jego właściciel - Hubert Palm może już pochwalić się zewnętrznym wyglądem tego zamku, który sprawia duże wrażenie, ale do pełnego zagospodarowania pałacu jeszcze daleko.
Innym, zwiedzanym przez nas był pałac w Dobrej.
Zwiedzając ten zabytek mogliśmy na własne oczy zobaczyć, jak wygląda odtwarzanie zrujnowanego obiektu. Oprowadzający informowali nas, że była to ruina, która od wewnątrz zarosła drzewami. Aby zabrać się do jego odtworzenia trzeba było wyciąć drzewa
/pnie jeszcze są widoczne/, wywieźć kilkadziesiąt przyczep gruzu, śmieci, a także innych nieczystości i dopiero wówczas podjąć
prace budowlano - rewaloryzacyjne. Odbudowa tego wspaniałego zabytku kosztować będzie kilkadziesiąt milionów złotych, ale jego posiadacz - Franciszek Jopek nie szczędzi sił ani pieniędzy, toteż postęp prac prowadzonych od 2002 roku jest imponujący. Od podstaw wybudowano schody i stropy oddzielające piętra. Z odrestaurowanej wieży podziwialiśmy piękny - zabytkowy park, czekający na przywrócenie jego świetności i rozległą panoramę wsi Dobra.
W surowych, odrapanych murach, dużej, bogato zdobionej niegdyś sztukateriami sali balowej, mieliśmy przyjemność uczestniczyć w "bankiecie" wydanym po raz pierwszy po 60 latach, w trakcie którego projektantka wnętrz roztaczała przed nami wspaniałą wizję jej wyglądu po odtworzeniu, zapraszając równocześnie na pierwszy /po odrestaurowaniu/ bal sylwestrowy.
Zwiedzanie tych kilku wybranych /z kilkudziesięciu zabytkowych/ obiektów zrobiło na nas ogromne wrażenie. Pokazało, jak pieczołowicie mieszkańcy i władze Opolszczyzny troszczą się o swoją historię. Można im tego pogratulować i pozazdrościć.
Co prawda, my na Podbeskidziu nie musimy specjalnie popadać w kompleksy. Mamy wiele ciekawych, w miarę zadbanych obiektów. Choćby wymienić Pałac Lubomirskich w Rajczy, dworki
w Rychwałdzie, Łodygowicach, Osieku, czy Grodźcu, "Mały Wawel" w Suchej Beskidzkiej. A przede wszystkim oddany po remoncie Stary Zamek w Żywcu, czy Zameczek Myśliwski prezydenta Mościckiego w Wiśle. Ale troski o stare, zabytkowe budownictwo nigdy za wiele. Warto, więc przypomnieć niektóre, czekające na swojego "odkrywcę" obiekty. Choćby zamek w Czańcu, zabudowania podworskie majątków w Wieprzu i Lipowej, czy zamek na Wołku,
o którym pamięć tak pieczołowicie kultywuje TMZŻ oddział w Porąbce i kierująca nim, niezmordowana Teresa Wykręt. Oj, przydałby się - wzorem Opolszczyzny - jakiś zasobny inwestor, który przywróciłby tym obiektom ich dawną świetność.
Antoni Urbaniec