Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 1(152) - rok  VIII - 1 Stycznia 2005

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Gilowicki ewenement

Gminę Gilowice znam od "zawsze". Nie obce mi były i są jej problemy i kłopoty, ale kto ich nie ma. Mój udział w uroczystościach 100 - lecia szkolnictwa powszechnego w tej wsi pozwolił mi nie tylko na zapoznanie się z kłopotami jej dnia codziennego, ale także pozwolił spojrzeć innymi oczami na gminę i jej mieszkańców, gdyż dzieją się tam rzeczy ciekawe.
Bardzo ciekawe!!! Rzeczy, o których pisać trzeba i warto.
Jednym z ewenementów tej gminy jest działalność Warsztatu Terapii Zajęciowej, któremu 1 grudnia minęło dokładnie 11 lat. Ośrodek ten to pierwsza tego rodzaju placówka, jaka powstała na polskiej wsi. Swoją pionierską działalność rozpoczęła ona w pięknej, nowej szkole podstawowej, a od dwóch lat jej siedzibę stanowi budynek poszkolny w Gilowicach Rozciętej. Warsztat od momentu powstania prowadzi Grażyna Zdańkowska Szczeblowska.
Pani Zdańkowska Szczeblowska to kompetentny i zaangażowany kierownik, który wiele serca wkłada w tą działalność. Takie odniosłem wrażenie, kiedy dzieliła się swoimi doświadczeniami. Jak podkreśliła w rozmowie - celem warsztatów terapii zajęciowej jest integracja osób niepełnosprawnych, pomaganie im w zaakceptowaniu swojej ułomności, pogodzenie się z jej dolegliwości oraz nauka umiejętności radzenia sobie w życiu. W placówce działa 7 pracowni terapeutycznych: malarska, rzemiosła artystycznego, stolarsko - techniczna, edukacyjna, tkacko - dziewiarska, stymulacji wielopoziomowej i pracownia gospodarstwa domowego. Działają także gabinety: psychologiczny, pielęgniarski, sala rehabilitacji ruchowej oraz wiele kół zainteresowań. Bardzo prężne koło sportowe, współpracując z miejscowym LZS-em ma na swoim koncie wiele sukcesów sportowych. Oprócz zajęć codziennych, odbywanych 5 razy w tygodniu, po 7 godzin dziennie, podopieczni ośrodka uczestniczą w wielu olimpiadach, spartakiadach, przeglądach twórczości, czy umiejętności manualnych. Na przestrzeni 11 lat działalności tej placówki z jej pomocy skorzystało 60 osób, aktualnie korzysta z niej 40 podopiecznych. Przekrój wiekowy uczestników warsztatów waha się od 17 do ponad 40 lat.
Do wymiernych efektów pracy placówki zaliczyć można m.in. trzykrotne zajęcie 1 miejsca na olimpiadzie ogólnopolskiej w haftach: krzyżykowym i richelieu oraz dwukrotnie II miejsca w stolarstwie. Na igrzyskach sportowych, w których ośrodek bierze udział wspólnie z LZS-mi - w części dla niepełnosprawnych- w Spale i Zamościu uczestnicy Warsztatu w minionym okresie zdobyli kilkanaście złotych medali oraz wiele srebrnych i brązowych. Placówka w swoim programie rehabilitacyjnym uwzględnia także wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne, organizację wycieczek, dzięki którym zwiedzono całe wybrzeże, Warszawę, Kraków, szereg sanktuariów religijnych i wiele innych miejsc.
Aby podkreślić, że efekty ośrodka nie są bezimienne, kierowniczka zaprezentowała niezwykle frapujące przykłady. Bardzo interesujący obraz namalowany ustami, przez podopiecznego z Rychwałdu - Mikołaja Kastelika. Tenże Mikołaj na kursie obsługi komputera zorganizowanym przez placówkę pracując nosem, ustami, wszystkim co w danej chwili było przydatne, nauczył się nim posługiwać i obecnie pracuje na komputerze zakupionym przy pomocy placówki. Również rodzeństwo niewidomych - Jolanta i Jerzy Marszałek z Gilowic, po ukończeniu takiego kursu jest na etapie załatwiania komputera z oprzyrządowaniem dla niewidomych.
Podopieczny Mariusz Malik z Kukowa, który w wypadku stracił władzę w nogach, dał się namówić do zrobienia samochodowego prawa jazdy. Ośrodek pomógł mu w zakupie samochodu i dostosowaniu go do sterowania ręcznego. Dzięki temu mógł dokończyć - przerwane wypadkiem - średnie wykształcenie i świat stanął przed nim otworem. Ale aby móc kontynuować naukę musiał pokonać wiece trudności, gdyż żadna szkoła na Podbeskidziu nie jest przystosowana do tego, aby niepełnosprawni ruchowo mogli pobierać w niej naukę. Toteż bez pomocy pracowników placówki, którzy osobiście jeździli z nim na zajęcia i pomagali w dotarciu do sal lekcyjnych, miałby trudności w osiągnięciu założonego celu.
Słuchając owych informacji byłem zdumiony i zaskoczony zarazem, skąd u pracowników Warsztatu tyle uporu, siły woli i poświęcenia w niesieniu pomocy ludziom, których jakieś zdarzenie losowe postanowiło wykreślić z grona osób służących swoją pracą społeczeństwu i skazać na niepotrzebnych, często zapomnianych. Możliwość uczestniczenia w Warsztacie Terapii Zajęciowej dla niejednej z tych osób stała się pierwszą - prawdziwą szkołą życia. Tutaj mogli - może po raz pierwszy - spotkać się z wszystkimi wygodami, jakie niesie cywilizacja, posłuchać audycji radiowej, czy oglądnąć program w telewizji. Wielu z nich także chyba po raz pierwszy spotykało się z kompetentnymi, życzliwymi ludźmi, którzy pomagali im powrócić do normalnego życia i wiedzieli jakie drogi do niego prowadzą.
Mogli przekonać się na przykładzie innych uczestników Warsztatu, że bycie niepełnosprawnym niekoniecznie musi oznaczać bycie niepotrzebnym, że można być użytecznym i służyć swoją pracą innym.
Kiedy tak rozmyślałem nad wielkimi zasługami tych ludzi, przyszło mi na myśl, kto wyszedł z tak doniosłą inicjatywą? Jakby odczytując moje myśli prezes Towarzystwa Miłośników Gilowic - Bronisław Sroka włączył się do rozmowy, aby poinformować, że inicjatorem powstania tej placówki był Jan Małysiak. Nazwisko Jana Małysiaka wiąże się z wieloma ważkimi inicjatywami dla tej gminy, ale skąd również ta?
Indagowany wyjaśnił krótko, że pracując w Kopalni "Wujek" jako zakładowy inspektor pracy otrzymywał dzienniki ustaw. W jednym z nich wyczytał, iż istnieje możliwość organizowania Warsztatu Terapii Zajęciowej. Znając z autopsji dole i niedole osób niepełnosprawnych zainteresował się tą sprawą i nawiązał kontakt z z-cą dyrektora d/s. Rehabilitacji Spółdzielni Inwalidów w Żywcu - Lucjanem Biłykiem, który w organizowaniu tej placówki wiele im pomógł. Z uznaniem wspomina udział w otwarciu Warsztatu ówczesnego kierownika budowy szkoły podstawowej w Gilowicach - inż. Tadeusza Kine. Nie omieszkał także dodać, ile wspólnie z wójtem gminy i innymi miejscowymi działaczami musieli pokonać trudności, aby ośrodek ten uruchomić. Jak wyrzut brzmią uwagi o tym, że nawet władze wojewódzkie w Bielsku-Białej nie mogły zrozumieć, dlaczego Gilowice zabiegają o utworzenie jakiegoś tam Warsztatu Terapii Zajęciowej, skoro wojewódzkie miasto takiego nie posiada. Po pół roku zabiegów opory zostały przełamane i ośrodek działa, o czym świadczą nie tylko opisane sukcesy. Jego sława zatacza coraz szersze kręgi, co jest niewątpliwą zasługą załogi placówki, w tym głównie kadry wychowawczej. To dzięki niej Warsztat może pomagać ludziom nie tylko z Gilowic.

Antoni Urbaniec

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.