Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 24 (151) - rok  VII - 15 Grudnia 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
PROSTO Z MOSTU - ROCZNE OBRACHUNKI

Jak zawsze pod koniec roku przychodzi czas na reminiscencję czy jak kto woli rachunek sumienia. W przypadku felietonisty trochę to inaczej wygląda, a jeszcze szczególnie u mnie.
Postanowiłem podzielić ten felieton na trzy części, a więc międzynarodową, krajową i lokalną.
I tak, wydawałoby się, że w minionym roku najważniejszym wydarzeniem była i jest wojna w Iraku, gdzie przez głupotę polityków zostaliśmy w nią wmieszani i nie bardzo wiemy jak się z tej awantury wycofać.
Ale o tym piszą wszyscy, tak, że ja nie muszę. Mnie zaintrygowało co innego. Otóż chodzi mi o ostatnie wydarzenia związane z wyborami prezydenckimi na Ukrainie.
I nie mnie oceniać czy te wybory są sfałszowane czy nie. Czy silniejszy jest Juszczenko czy Janukowicz, to też nie moja sprawa. Odzywam się dlatego, że znam ten naród, gdyż byłem na Ukrainie dziesiątki razy, spotykając się z wysoko postawionymi osobistościami i współpracowałem z prostymi ludźmi To jest naprawdę wspaniały naród, skrzywdzony kilkakrotnie w historii. Tak jak oni u nas i my u nich już nieraz namieszaliśmy. Ale wara od nich. oni mają swoje problemy i muszą ich sami rozwiązać.
Ukraina to wolne państwo. Ma swoją konstytucję, lepszą czy gorszą, ale ma. Ma swój parlament taki a nie inny, ale ma. Ma swojego Prezydenta mniej czy bardziej lubianego, ale ma. Ma wreszcie instytucje zabezpieczające zasady praworządności i jedną z nich jest Sąd Najwyższy, który ze swoich uprawnień skorzystał i zarządził ponowne wybory. Ukraina to jedno państwo, ale jakby dwa narody. Zachodnia Ukraina - bliższa dla nas choćby z racji polskości części tych ziem, trochę biedniejsza i bardziej katolicka oraz Ukraina wschodnia - bardziej zasobna, prawosławna i bardziej prorosyjska i trochę mniej nam znana Ale jest to jedno państwo. Lecz do czego zmierzam. Otóż przy całej awanturze wyborczej politycy polscy, a może i pseudopolitycy postanowili zamieszać w tym ukraińskim tyglu.
Myślałem, że dostanę skrętu kiszek gdy zobaczyłem w telewizji pana eksprezydenta Wałęsę, który zachowywał się jak nie powiem kto i który zrobił sobie wiec. I słusznie prezydent Kuczma na temat zachowania się polskiego eksprezydenta powiedział: "Nie dziwię się panu Wałęsie, gdyż w Polsce nikt go już nie chce słuchać, a więc wybrał się na Ukrainę”. Myślałem, że mądrzejsi są od niego ekspremierzy Mazowiecki i Buzek oraz "paka" lewicowych polityków, którzy swoim zachowaniem, określając się tylko po jednej stronie dali wyraz braku dyplomacji, czyli głupoty politycznej.
Jaką twarz mieć będziemy, gdy prezydentem Ukrainy zostanie Janukowicz i to w państwie, które jest najbliższym naszym sąsiadem. A więc kolejny wyraz ignorancji potężnego państwa i narodu, gdyż to my chcemy ich jednostronnie popierać. A czy w Polsce w czasie obrad Okrągłego Stołu był ktoś z zewnątrz? Na pewno nie. To po jasną cholerę wtykamy łapy w nie swoje sprawy. Znowu się okaże, że mądry Polak po szkodzie.
Wracam na krajowe podwórko. Tu ilość głupstw i przekrętów popełnianych przez polskich polityków wystarczy na dziesiątki felietonów. Ale wybieram jeden.
Pisałem swego czasu w jednym z felietonów o tym, że szefowie Telewizji Polskiej "zadusili" Teatr Telewizji, który był jednym z najlepszych programów i przyciągał miliony widzów.
Dla ludzi na prowincji, gdzie nie ma możliwości uczestniczenia w żywej sztuce, była to naprawdę duchowa uczta.
Otóż jest to nieprawda, gdyż ten teatr odżył, tylko tytuł jest inny. Teraz nazywa się to "Obrady Komisji Śledczej". Jest to o tyle ciekawsze, że sztuka z gatunku tragifarsy nadawana jest na żywo i to z największego cyrku w Polsce, a może i w Europie, jakim jest niestety polski Sejm.
Zadaję sobie pytanie: jak to jest możliwe, aby w składzie komisji śledczej ds. Orlenu zasiadali ludzie, na których ciążą zarzuty współuczestnictwa w procesach związanych z tą sprawą?
Jak to wreszcie jest możliwe, aby jeden mecenas prof. Widacki - pełnomocnik dr. Kulczyka, rozwalił całą grupę wysoko opłacanych doradców Komisji ośmieszając zresztą całą Komisję, która targana jest wewnętrznymi sprzecznościami i w każdym punkcie różni się w ocenie problematyki, którą ma rozpatrywać.
Transmitowanie tego spektaklu na żywo na cały kraj, a może i częściowo za granicę ośmiesza nasz parlament i drażni ludzi, którzy plują na skrzeczącą rzeczywistość. Jak długo jeszcze będziemy tolerować wygłupy Giertychów, Wasermanów, Gruszków czy Celińskich? Czas wreszcie przerwać tą „zabawę”, która odbywa się naszym kosztem.
I wreszcie wracamy do spraw lokalnych.
Bardzo dużo w tym roku robi się w mieście, również dużo w gminach, niemniej jednak o notablach tego miasta nie pisze się najlepiej. Nie bardzo wiem skąd się to bierze, ale coś w tym jest.
Albo jest to złośliwość organów ścigania albo, albo. Przeczytałem w prasie o wyroku wydanym w pierwszej instancji w stosunku do byłego wójta w gminie Radziechowy - Wieprz. To mnie poraziło. Przypominam sobie mój tekst po wyborach samorządowych, gdzie zwracałem uwagę na niestosowność sytuacji organów powiatowych przy przyjęciu do pracy w Starostwie i to na eksponowane stanowiska. Jednego z byłych wójtów znam osobiście i tu wydaje mi się, że władze powiatu zachowały się po ludzku, gdyż jego wiek, a przede wszystkim doświadczenie zawodowe procentuje na tym stanowisku. Natomiast, jeśli chodzi o drugiego, to co wcześniej napisałem, jest dla mnie niewyobrażalne.
Albo faktycznie osoba, która została nie tylko oskarżona, ale już (wstępnie) osądzona jest winna popełnionych czynów albo tkwimy w lawinie oskarżeń lokalnych "dowódców" albo wreszcie uchylmy rąbka tajemnicy.
Lista do sądów jest długa i dlatego w rozmowach z Czytelnikami jest pytanie: czy naprawdę jest tak źle i czy nie może być lepiej?
To pytanie klamruje mój tekst. Ale zawsze trzeba myśleć, że może być lepiej.
I pomimo może niezbyt optymistycznego w swej treści tekstu myślę, że będzie lepiej, czego Czytelnikom mojej rubryczki z okazji świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku serdecznie życzę.

Kazimierz Semik

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.