PROSTO Z MOSTU - REMINISCENCJE ZJAZDOWE
Uczestniczyłem w obradach IV Zjazdu Powiatowego Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Żywcu. Te sobotnie obrady dały mi wiele do myślenia. W sytuacji, w jakiej znalazła się ta organizacja, w obliczu kolejnych wpadek jej przywódców na różnych szczeblach, być i przyznawać się do noszenia tej legitymacji świadczy o odwadze jej członków, ludzi prawych, żyjących w określonym środowisku, rozpoznawalnych w lokalnej społeczności.
I taki też aktyw zastałem na tym Zjeździe. Przekrój wiekowy, jakby odmłodzony, choć było też trochę ludzi z włosami lekko przyprószonymi.
Przed otwarciem Zjazdu w cichości zadawałem sobie pytanie: co dalej z tą polską lewicą, która targana wewnętrznymi sprzecznościami, w nieciekawej zresztą sytuacji ekonomicznej kraju jest jeszcze przy władzy.
Wśród gości Zjazdu dostrzegłem posła Andrzeja Zająca V-ce Przewodniczącego Śląskiej Rady SLD, posła Kazimierza Zarzyckiego, oraz prof. Ryszarda Barcika niedawnego kandydata z listy SLD w wyborach uzupełniających do Senatu.
Spodziewałem się bowiem po ich wystąpieniach, że może wreszcie na tym forum dowiem się gdzie tkwi istota kompromitacji tej organizacji.
Ale nic takiego się nie dowiedziałem. Ci ludzie są jakby z innej epoki. Nie dosyć, że Ich wystąpienia nie wniosły nic do tego, abyśmy mogli dowiedzieć się, czegoś więcej niż wiemy z mediów, to jeszcze świadomie zlekceważyli delegatów, gdyż opuścili Zjazd zaraz po..... obiedzie.
A przecież z tego, co wiem delegaci mieli mnóstwo pytań pod ich adresem. Ale niestety.
To chyba o czymś świadczy. Jak pamiętam tamte czasy, to niezależnie od tego czy ktoś z ówczesnej władzy miał coś do powiedzenia czy nie, ale przynajmniej siedział do końca na takich zjazdach.
I dlatego też sami w swoim gronie zadawaliśmy sobie pytania
o stan i kondycję tej partii bądź co bądź lewicowej.
Sytuację próbował ratować delegat na Zjazd senator Władysław Bułka, ale to chyba nie o to do końca chodziło. Wprawdzie w pewnym momencie "zaiskrzyło" za sprawą delegatki z Ujsół, przewodniczącej koła Marty Kocoń, która skierowała ostre słowa pod adresem radnego Sejmiku Śląskiego Karola Stasicy również delegata na Zjazd. Moim zdaniem, niesłusznie. Zresztą ta "pyskówka" nie trwała długo i Zjazd w atmosferze powagi mógł kontynuować swoje obrady.
Niemniej jednak pozostało wśród delegatów szereg wątpliwości: co dalej? Bo przecież nikt nie odpowiedział na pytania jak to jest, aby partia, która ma rozbudowane struktury od kół wiejskich poczynając poprzez gminne czy miejskie organizacje, powiatowe i wojewódzkie na centrali skończywszy, która ma w swych szeregach liczące się nazwiska takie jak: Oleksy, Janik,Cimoszewicz czy patronujący jej Aleksander Kwaśniewski, ma w sondażach prasowych o połowę mniej sympatyków niż takie kanapowe organizacje jak Platforma Obywatelska, traktowana jako ruch społeczny z dwoma czy trzema nazwiskami (Rokita,Tusk czy Gilowska) czy też Prawo i Sprawiedliwość (bracia Kaczyńscy) czy też Liga Polskich Rodzin z Giertychem i Wrzodakiem, o Samoobronie nie wspominam.
Tego się zrozumieć nie bardzo da.
Poseł Zarzycki jako dziennikarz ubolewał, że to media uparły się na Sojusz Lewicy Demokratycznej wyciągając na światło dzienne różne mniej czy bardziej wiarygodne szwindle.
A ja z kolei się pytam: cóż to za partia rządząca, która ma do dyspozycji jeden jedyny ogólnopolski dziennik (Trybuna), który jeszcze ledwo dyszy. To kto ma z jednej strony bronić imienia partii, a nawet atakować medialnie opozycję? Cóż to za formacja, która rządzi Krajową Radą Radia i Telewizji, a jej przewodnicząca Danuta Waniek z nadania Pana Prezydenta pozwala na to, aby ster telewizji publicznej przejęli przeciwnicy polityczni,
a dyrektor I programu TVP publicznie oznajmia, że ludzie lewicy muszą opuścić pracę w programach informacyjnych, gdyż tylko "narybek" prawicowy jest jedyny do prowadzenia tych programów.
Idźmy dalej. Gdzie były władze partii, a także sam premier, który przez pewien czas pełnił podwójną rolę i premiera i przewodniczącego partii, gdy "baronowie" regionalni wyczyniali cuda pozwalając na przekręty lub sami w nich uczestniczą? I to przekręty na sumy, o których przeciętny śmiertelnik nie ma zielonego pojęcia.
I kolejna sprawa. Kto wpadł na idiotyczny pomysł samookaleczenia się partii przez tzw. weryfikację członków, gdzie przez ten głupi pomysł pozbyliśmy się setek naszych uczciwych członków, a przez weryfikacyjne sito przedostali się złodzieje, szumowiny i społeczne pasożyty.
Kto wreszcie dopuścił do tego, aby w okresie największej nagonki na SLD robić rokosz w partii rozbijając ją na dwa człony?
Przedsmak sytuacji w zbliżających się wyborach parlamentarnych mieliśmy w wyborach uzupełniających do Senatu, gdzie z kretesem przegraliśmy te wybory, wprawdzie przy śmiesznej frekwencji (3,5 %), ale świadczącej
o stosunku elektoratu do tej instytucji.
Dlatego też nie można się dziwić, że tą sytuację porównałem do "Titanica" który tonie, a orkiestra gra dalej, a zachowanie bonzów partyjnych określę może jeszcze bardziej prozaicznie "psy szczekają, a karawana idzie dalej".
Ale dość lamentowania. Z dziennikarskiego obowiązku muszę poinformować, że był to Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy, na którym wybrano władze powiatowe.
Z uwagi na rezygnację z kandydowania na funkcję Przewodniczącego Jacka Kulca w głosowaniu tajnym Przewodniczącym Rady Powiatu został dotychczasowy sekretarz Andrzej Marszałek, a Sekretarzem Rady Powiatu Jacenty Lesiak, członkami Rady Wojewódzkiej zostali wybrani: Zofia Barcik i Jacek Kulec, zaś delegatami na Zjazd Krajowy Zofia Barcik i Andrzej Marszałek. Została wybrana 30-osobowa Rada Powiatu, w tym 2 wiceprzewodniczących oraz 9 członków Zarządu i 5-osobowa Komisja Rewizyjna.
Jak wynika z treści mojego felietonu, przed tą organizacją są trudne dni. Jedynie eliminacja ludzi, którzy "podczepili" się pod tą organizację i przywrócenie z powrotem wartości dla takich słów jak Honor, Ojczyzna czy Patriotyzm, które nie są obce ludziom lewicy, może wyprowadzić ją z obecnego letargu i przywrócić wiarę jej członkom w sens przynależności do niej.
Tego szczerze i serdecznie członkom i sympatykom lewicy życzę.
Kazimierz Semik