Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 23 (150) - rok  VII - 1 Grudnia 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
SPORT I TURYSTYKA - Zygmunt Andrzej Heinrich szuka swojej rodzinnej ziemi

Miesiąc listopad to miesiąc pamięci o tych, którzy odeszli od nas, okazja do wspomnienia, przywołania ich sylwetki i osobowości. Na takie wspomnienie w pełni zasłużył jak dotąd mało nam znany wspaniały absolwent żywieckiego Liceum Ogólnokształcącego - Zygmunt Andrzej Heinrich, przezwisko "Zyga" lub "Dziadek". Urodzony 21.07.1937 r. koło Modlina, dzieciństwo i wczesną młodość przeżywa w Żywcu-Moszczanicy, zaś resztę życia wiąże z Krakowem /gdzie kończy studia/ i z górami.
Wybitny taternik, alpinista, himalaista, działacz "Solidarności", ginie w Himalajach w dniu 27 maja 1989 roku.
Z inicjatywy działaczy Krakowskiego Klubu Wysokogórskiego podjąłem się napisania o Andrzeju - „Dziadku” (bo tak najczęściej był zwany przez swoich przyjaciół) wspomnienia. Chociaż zdawałem sobie z tego sprawę, że będzie to akurat dla mnie bardzo trudne, ale cóż taki mam charakter, że lubię pokonywać trudności. Ta trudność - utrudnienie, polega na tym, że akurat Andrzeja osobiście nie było mi dane poznać, mimo że byliśmy prawie rówieśnikami. Osobista znajomość daje możliwość zgłębienia duszy i serca na tle dokonanych czynów. Wprawdzie ludzie gór są świadomi swej wartości, ale nie zabiegają o rozgłos i sławę, a w górach mają najwspanialszą uczelnię - szkołę życia przy jakże wspaniałych znamionach. Każda wspinaczka to lekcja i wykład u najlepszych profesorów, najwspanialsza katedra, tym bardziej jest to doskonalsze, że gdy się wspinasz to serce i umysł są czyste. „Dziadek” miał wiele wspaniałych cech osobistych, ale trudno mi zlicytować co było na najwyższym szczeblu tych cech. Tak więc jako człowiek gór przyjmuję, że były to dla Niego GÓRY, przecież za nie zapłacił najwyższą cenę dla człowieka - cenę życia.
Zygmunt Andrzej Heinrich część swego życiorysu pisze właśnie na naszej ziemi żywieckiej. Ta część dla człowieka to najważniejsza część życia - to dzieciństwo i wczesna młodość, którą Andrzej spędził tutaj. To właśnie one układają Jego charakter, osobowość, a nawet sukcesy. W zasadzie człowiek ma w sobie dwa charaktery, jeden wrodzony, a drugi nabyty już za życia i to one wspólnie, ich wypadkowa, określi jego osobowość, a przede wszystkim określi to czy chce BYĆ czy MIEĆ.
Andrzej wybrał cudowne "BYĆ", zaistniał w naszej społeczności, choć na krótko, gdyż sukcesy światowe przyszło Mu zdobywać później po opuszczeniu Żywca.
Osobiście jestem niespełna dwa miesiące przed poważną (dla mnie) wyprawą wysokogórską, żyję prawie na plecakach, bilet zarezerwowany, wiele myślę o górach, wiele myślę o realizacji wyprawy, a góry po nocach mi się śnią. Na tej wyprawie będę z Krzysiem Wielickim i Leszkiem Cichym - to aktualnie najwspanialsi w Polsce LUDZIE GÓR i to oni byli najbardziej związani liną z Andrzejem i mam nadzieję, że oni wiele informacji i materiałów mi przekażą o Andrzeju i wtedy więcej o Nim napiszę.

Sam tytuł sprawia trudności, a w tym przypadku, tytuł wspomnienia to sprawa dużej wagi, zresztą nie tylko w tym, gdyż tytuł każdej pracy powinien o niej mówić bardzo wiele. "Zygmunt Andrzej Heinrich szuka swojej rodzinnej ziemi", czy ten tytuł coś nam mówi ?, z pewnością coś tak, ale nie za wiele. Chodzi o określenie Jego osobowości, a w kolejce do tytułu stoją wielkie słowa, wielkie określenia: dusza cudowna, człowiek z charakterem, himalaista - patriota, działacz itp., itd. To sławny Polak, częściowo ŻYWCZANIN, który wybitnie przysłużył się do ogromnych sukcesów polskiego himalaizmu, zasłużył na specjalne wyróżnienie w naszym społeczeństwie.
Pierwszy krok do przybliżenia Tego Wspaniałego Człowieka naszemu społeczeństwu został zrobiony w dniu 15.11. br. To za przyczyną Dyrekcji LO w Żywcu miało miejsce spotkanie młodzieży LO z partnerami OD LINY. Opowieści snuli: pierwszy instruktor wspinaczki Andrzeja Marian Bala - Instruktor z legitymacją nr 1 Krakowskiego Klubu Wysokogórskiego, Andrzej Samolewicz Instruktor Alpinizmu Krakowskiego K.W., Edmund Zaiczek Prezes Oddziału Babiogórskiego PTTK w Żywcu. Nasi goście opowieści upiększyli wspaniałymi przeźroczami z wypraw z Andrzejem, a głównym eksponatem był kamień z Everestu przywieziony przez Andrzeja, a ofiarowany Dyrekcji LO przez siostrę.
Dyrekcja LO i grono profesorskie przyjęło naszą inicjatywę spotkania bardzo chętnie, a serdeczność i gościnność nie miała granic i za to wszystko serdecznie dziękujemy.
Mężnie zgromadzona młodzież w liczbie ponad 250 osób z uwagą i ciekawością wysłuchała opowieści, a liczne pytania świadczyły o dużym zaangażowaniu, a całe wspaniałe spotkanie zwieńczył cudowny nastrój i atmosfera panująca w auli LO.
Dziękujemy Dyrekcji i gronu za gościnność i możliwość przeprowadzenia tego spotkania, a przedstawicielom Krakowskiego Klubu Wysokogórskiego za trud i zaangażowanie na szlaku, który przybliży i pozwoli dojść bliżej do człowieka Żywiecczyzny, przybliży naszej społeczności.
Sądzę, że to nie ostatnie spotkanie tego człowieka z naszą społecznością, z naszą młodzieżą, dla której Andrzej powinien być przykładem i wzorem.

Edmund Zaiczek

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.