SPORT I TURYSTYKA - Hołd dla mistrzów
- No bo na talent nie ma rady - ten refren najnowszego przeboju „StarejNovej Orkiestry” wykonywany przed rozpoczęciem gali bokserskiej, najlepiej odzwierciedla życiowe dokonania dwóch największych bielskich pięściarzy. Wspaniały jubileusz Zbigniewa Pietrzykowskiego i Mariana Kasprzyka stał się prawdziwym świętem boksu, a Bielsko-Biała na dwa dni została nieoficjalną stolicą tej dyscypliny sportu, gdyż zjechały tu prawie wszystkie legendy pięściarstwa, działacze i obecni mistrzowie Polski.
Państwowe odznaczenia, wyróżnienia, nagrody, kwiaty, dobra muzyka i na dodatek wygrana młodszych kolegów z Węgrami to tylko fragment tej wielkiej gali.
W hali BBTS-u jak przed laty spotkali się najznakomitsi polscy bokserzy, tym razem jednak nie przybyli aby toczyć walki, ale uczcić
75. urodziny Zbigniewa Pietrzykowskiego i
65. urodziny Mariana Kasprzyka. Z tej okazji obaj jubilaci otrzymali mnóstwo życzeń, upominków i gratulacji. W uznaniu zasług Aleksander Kwaśniewski prezydent RP uhonorował pięściarzy odznaczeniami. Pietrzykowski otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, a Kasprzyk Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. W imieniu prezydenta wręczył je Stefan Paszczyk, prezes Polskiego Komitetu Organizacyjnego. Dekorując Zbigniewa Pietrzykowskiego powiedział: - Aż dziw bierze, że mężczyzna może być tak nieskazitelny. Pietrzykowski był zwany dżentelmenem ringu. Został uznany za najlepszego polskiego pięściarza 80-lecia. Był również w latach 1993-1997 posłem na sejm z listy BBWR. Natomiast charakteryzując Mariana Kasprzyka, wspominając jego legendarną walkę ze złamanym kciukiem powiedział:
- Złamany palec, wiele złamań, mimo to wszystko przetrwał. Nie wszyscy dzisiaj pamiętają, że Kasprzyk po zdobyciu złotego medalu w Tokio pierwszą kartkę pocztową wysłał do...dyrektora więzienia w Katowicach. Warto w tym miejscu przypomnieć jakie były tego okoliczności. - To było w Piotra i Pawła. Spotkanie imieninowe w kawiarni w Bielsku-Białej. Rok 1961. Wychodziłem i wtedy mnie zaczepił. Później dowiedziałem się, że to był milicjant. Nie był trzeźwy, tak samo jak jego dwaj koledzy. Nie dało się tego załagodzić. Gdybym pozwolił się uderzyć, mogło być różnie. W Cygańskim Lesie znajdowano takich, którzy dali się trafić. Uderzyłem więc trzy razy. Precyzyjnie - wspomina Kasprzyk. Za to trafił do więzienia. Po ośmiu miesiącach wyszedł za dobre sprawowanie, a dzięki temu, że dyrektor więzienia pozwolił mu ćwiczyć, nie stracił formy. - Przyczepiono mi etykietkę bandziora i pijaka. Trudno się było tego pozbyć - dodaje ze smutkiem Marian Kasprzyk.
Gospodarz spotkania i inicjator całej gali prezydent Jacek Krywult, dziękując jubilatom za chwile wzruszeń, których dostarczyli, życzył im dużo zdrowia, i wyraził nadzieję, że zorganizowany przy tej okazji mecz międzypaństwowy zapoczątkuje powrót do takiej formy popularyzacji boksu.
Zanim jednak doszło do meczu, dzień wcześniej odbyło się uroczyste ważenie zawodników w C.H. SFERA. Ten nowy element nie spotykany w boksie amatorskim zebrał dużą widownię.
Warto wspomnieć, iż na jubileusz przybyła rodzina legendarnego węgierskiego boksera Laszlo Pappa, Jerzy Kulej, koledzy z bielskiego BBTS-u, znani ludzie kultury i sportu z Danielem Olbrychskim na czele. Legendarni mistrzowie nie kryli wzruszenia. - Czuję się wspaniale. Dziękuję wszystkim, którzy zorganizowali ten jubileusz, dziękuję Panu Bogu. Dlaczego to tak szybko przeszło - mówił Zbigniew Pietrzykowski. Natomiast Marian Kasprzyk dziękując, w sposób szczególny wyraził wdzięczność władzom miasta za to, że nie zapomniały i podjęły trud zorganizowania tak pięknej uroczystości. Dodatkowo uhonorowano przy tej okazji Jana Kulkę znanego długoletniego komentatora sportowego, sportowca i działacza, który obchodził 80. rocznicę urodzin.
Drugą atrakcją wieczoru był mecz pięściarski Węgry-Polska. Dla fanów tej dyscypliny była to nie lada gratka, tym bardziej, iż ostatni taki pojedynek w naszym kraju zorganizowano 8 lat temu. Zanim jednak bokserzy wyszli na ring doszło do zamieszania z...koszulkami. Godzinę przed rozpoczęciem zawodów okazało się, że Węgrzy przywieźli ze sobą tylko czerwone koszulki.
-Zgodnie z regulaminem gospodarze zawsze występują w czerwonych koszulach. I takie mieliśmy przygotowane. Dlatego tuż przed spotkaniem zakupiliśmy niebieskie - wyjaśnia Czesław Ptak prezes Polskiego Związku Bokserskiego. Zdaniem Jerzego Kuleja: -To skandal i profanacja. Nie rozumiem, dlaczego Polacy nie boksowali w koszulkach reprezentacyjnych. Po wyjaśnieniu nieporozumienia turniej mógł się już spokojnie rozpocząć. Do rywalizacji w 10 kategoriach (dwie walki w wadze papierowej) stanęło 22 zawodników. W 11 walkach lepsi okazali się nasi zawodnicy, którzy wygrali z Węgrami 14:8. Jednak jak oceniali znawcy poziom spotkania był bardzo nierówny. Zdecydowanie mogła się podobać walka w kategorii do 48 kilogramów, gdzie Pal Bedak po serii celnych ciosów sprawił, iż nasz zawodnik w wadze papierowej Łukasz Maszczyk był liczony i cztery rundy przegrał stosunkiem 24:32. Mogła się podobać postawa Krzysztofa Rogowskiego, który Mikolosa Ratha pokonał przez RSC. Podobna sztuka udała się również Grzegorzowi Proksie w kategorii do 69 kilogramów, który pokonał siedmiokrotnego mistrza Węgier Vilmosa Baloga. Natomiast wielkim rozczarowaniem wieczoru była postawa Aleksego Kuziemskiego naszego olimpijczyka z Aten, który w kategorii półciężkiej został pokonany w stosunku 14:3 przez Istvana Szucsa. Dużo kontrowersji wśród publiczności wzbudził werdykt sędziów oceniających walkę Mariusza Koperskiego i Tibora Dudasa. Sędziowie przyznali stosunkiem 23:10 zwycięstwo Polakowi, jednak większość zgromadzonych na sali uznało, że w kategorii lekkiej lepszym okazał się Węgier. Przed meczem i w trakcie przerw wystąpił Big Band Jarosława Grzybowskiego i StaraNova Orkiestra. Tyle krótkiej relacji, a o ocenę meczu poprosiliśmy jubilatów i prezydenta Jacka Krywulta.
- Mecz był na średnim poziomie, walki były bardzo zróżnicowane, zdarzały się walki lepsze i gorsze, tak jak przy wszystkich tego typu meczach - oceniał Marian Kastrzyk
- Mecz był taki jaki jest dzisiaj poziom boksu amatorskiego. Natomiast impreza jubileuszowa w ocenie wszystkich gości była imponująca. Do miasta zjechali znakomici bokserzy i wielu sławnych Polaków. Bielsko-Biała pokazała znowu innym miastom, że takie imprezy powinno się organizować, gdyż jest to nie tylko docenienie tych wielce zasłużonych ludzi, ale duża akcja promocyjna dla miasta na arenie nie tylko kraju, ale i Europy - oceniał Jacek Krywult prezydent miasta.
- Obie reprezentacje zaprezentowały nie najwyższy poziom. Myślę, że wpływ na to miało zmęczenie sezonem, zawodnicy nie byli w najlepszej formie, trochę szkoda. Jednak sama organizacja, zarówno jubileuszu jak i meczu, była perfekcyjna - stwierdził Zbigniew Pietrzykowski.
Tekst i foto: Jacek Kachel