Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 21 (148) - rok  VII - 1 Listopad 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Stawką jest życie...

Byłoby idealnie, gdyby problem narkomanii nas nie dotyczył. Często bronimy się wmawiając sobie, że w naszym otoczeniu, szkole czy rodzinie nie ma tego problemu. Jak to jest iluzoryczne przekonywali prelegenci podczas konferencji jaka odbyła się 15 października w bielskim Ratuszu.
Gościem specjalnym prezydenta Jacka Krywulta i przewodniczącego RM Wiesława Handzlika, a równocześnie jednym z dyskutantów była Jolanta Kwaśniewska, żona prezydenta RP, która od lat czynnie włącza się w wiele akcji profilaktycznych. - Używanie narkotyków powoduje nie tylko zagrożenie zdrowotne, ale niesie ze sobą liczne konsekwencje o charakterze społecznym. Powoduje dysfunkcje rodziny, wzrost przestępczości, prostytucję, generuje wysokie koszty leczenia i dużą umieralność młodych. Nie należy zapominać, że ich używaniu towarzyszą zakażenia AIDS i HIV. Narkotyki powodują zmianę osobowości, często agresję, w konsekwencji prowadzą one do popełnienia nawet najcięższych przestępstw. Z tego powodu musimy tworzyć narodowy program do zwalczania tego zjawiska, pamiętając iż nie może to zostać tylko domeną wyspecjalizowanych służb czy instytucji, ale musi być sprawą nas wszystkich. Wiem, że to co mówię nie jest proste, ale stawką jest życie młodego człowieka - mówiła do zebranych nauczycieli i ludzi zajmujących się młodzieżą z problemami pani Kwaśniewska.
Narkotyki przestały być problemem tylko dużych miast, dzisiaj znaleźć można je w średnich miastach, miasteczkach, a nawet wioskach. Z badań, jakie przeprowadzono, wynika nieciekawa statystyka, która powinna nie tylko budzić zaniepokojenie, ale wręcz alarm. Po używki sięgają bogaci i biedni, rozwija się ona w krajach na całym świecie niezależnie od kultury, co pokazuje, iż jest to problem ogólnoświatowy. Od 1993 roku kilkakrotnie zwiększyła się ilość nastolatków sięgających po narkotyki. 18% nastolatków przyznaje się, iż miało niejednokrotny kontakt ze środkami odurzającymi. Sięgają po narkotyki z ciekawości, mody, dla szpanu, a czasem by zwalczyć stres szkolny i kłopoty dorastania. Do popularnych amfetaminy i marihuany dołączyły ostatnio stymulatory dobrej zabawy czyli tabletki extazy. Uzależnienie to jest o tyle niebezpieczne, że szybko można się uzależnić i wcale tego nie zauważyć. Narkoman jak mówią specjaliści musi sięgnąć samego dna, wysprzedać wszystkie wartościowe rzeczy z domu i zostać opuszczonym przez najbliższych, aby zobaczyć gdzie jest. Leczenie zaś jest długotrwałe, mało efektywne, a zmiany w psychice powodują, że narkomanem pozostaje się do końca życia. Podział na narkotyki miękkie i ciężkie jest mylący, gdyż wiele osób twierdzi, że lekkie nie szkodzą. Prawda jest inna, one tylko wolniej uzależniają.
- Narkotyki to choroba duszy. Stosunkowo łatwo możemy uleczyć ciało, jednak w psychice ślady pozostają na długo. Jak pokazuje rzeczywistość bardzo wielu narkomanów rozpoczyna leczenie, tylko niewielu z nich go kończy z wynikiem pozytywnym, a i z tych niewielu zaledwie 50% nie powraca do nałogu. Zdarza się, że powrót do narkotyków rozpoczyna się zaledwie po kilku tygodniach od wyjścia z ośrodka, a czasami po kilku latach. Znam przypadek, że po 15 latach abstynencji człowiek, który miał wspaniałą rodzinę skończył studia i wszystko w jego życiu było na dobrej drodze, zawrócił - mówił ks. Arkadiusz Nowak zajmujący się sprawami uzależnionych. - To wielka tragedia, gdy w rodzinie pojawi się osoba eksperymentująca z narkotykami. Młody człowiek będzie robił wszystko, aby rodzice dowiedzieli się ostatni o tym fakcie. Dzieje się tak z różnych powodów, a najczęściej ze względu na to, iż potrzebuje on pieniędzy na narkotyki. Inaczej jest w szkole, gdzie przed rówieśnikami chce się popisać i im zaimponować. Dlatego bardzo istotnym jest to, aby wnikliwie obserwować dzieci. Nauczyciele mogą szybciej niż rodzice to wyłapać, pod warunkiem, że będą wiedzieć na co zwracać szczególną uwagę. Istotnym jest również to, aby się nie bać interweniować. Chociaż widzimy symptomy, to aby nie narażać się rodzicom czy dyrekcji, która woli tego nie dostrzegać milczymy, gdyż boimy się reakcji. To duży błąd - dodaje ks. Arkadiusz.
Po tych wystąpieniach wywiązała się dyskusja, a zebrani pytali o to, gdzie szukać pomocy psychologicznej i psychiatrycznej. Zwracali uwagę na przeludnienie w klasach, które powoduje anonimowość, jak również dzielili się swoimi doświadczeniami, gdy chodzi o pracę z trudną młodzieżą. Pani Kwaśniewska apelowała, aby temat potraktować poważnie, ale przy tym nie dramatyzować. - Ostatnio wspólnie z arcybiskupem Zimoniem oglądaliśmy badania przeprowadzone wśród młodych. Jakież był nasze zdziwienie, gdy bardzo wielu młodych ludzi, którzy jeszcze niedawno wpisywali, iż dla nich liczy się: kasa, fura i komóra, teraz wpisało, że rodzina. To pokazuje, że profilaktyka i wychowanie przynosi efekty, trzeba tylko czasu i konsekwencji - wspominała pani Kwaśniewska.
W drugiej części nadkomisarz Lidia Boć przedstawiła cały zakres działań, jakie wynikają z prawa, gdy chodzi o pojawienie się narkotyków na terenie szkoły. Poinformowała, co należy do obowiązków nauczyciela, jak również co należy uczynić, a czego nauczycielom nie wolno, a wszystko po to, aby interwencja przyniosła pożądany skutek. Po konferencji pani prezydentowa udała się do Ośrodka Nadzieja, gdzie zapoznała się z metodami leczenia uzależnionych stosowanymi przez ks. Józefa Walusiaka.

 

Jacek Kachel

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.