NIEZALEŻNA INICJATYWA SPOŁECZNA - Listopadowe refleksje
Miesiąc listopad jest szczególnym w pamięci naszego Narodu. Dlatego też dzisiejszy felieton poświęcimy temu co dla nas najważniejsze - pamięci o zmarłych oraz rocznicy odzyskania niepodległości po 123 latach zaborczej niewoli. Nie wypada pisać w takiej chwili o sprawach małych i miałkich, o sporach, o różnicy zdań czy poglądów. Podzielmy dzisiejszy tekst na dwie części -dwa tematy, choć wiele w nich zbieżności, wiele elementów wspólnej historii. Pamiętajmy!
Dzień Wszystkich Świętych i Święto Zmarłych są szczególnie ważne dla wszystkich Polaków. Wspominamy tych, którzy odeszli - naszych najbliższych, rodziny, przyjaciół. Tworzymy więź pokoleń, która wciąż trwa dzięki naszej pamięci. Pamiętamy i modlimy się na ich grobach. Nasza modlitwa i pamięć powinna objąć także tych, którzy wyrzekając się własnych korzyści, wszystko - często wolność i życie - oddali za Wolną i Niepodległą Rzeczpospolitą. Pamiętajmy o tych bohaterach. Pamiętajmy o Konfederatach Barskich 1768-1772; uczestnikach powstań narodowych; Insurekcji Kościuszkowskiej, Powstania Listopadowego i Styczniowego; członkach konspiracji lat 1795-1918; uczestnikach Rewolucji Krakowskiej i Powstania Chochołowskiego 1846; o ofiarach carskich, niemieckich i austriackich prześladowań; o tych, którzy na obcej ziemi walczyli o „wolność naszą i waszą"! Pamiętajmy o legionistach; żołnierzach wojny polsko-bolszewickiej; powstaniach śląskich i wielkopolskich; zapomnianych bohaterach powstania w Sejnach; o Józefie Piłsudskim i Romanie Dmowskim! Pamiętajmy o żołnierzach polskich na wszystkich frontach II wojny światowej; uczestnikach Wojny Obronnej 1939 r.; żołnierzach KOP; o Armii Krajowej, Narodowych Siłach Zbrojnych i Batalionach Chłopskich; o cywilnych ofiarach agresji i okupacji niemiecko-sowieckiej. Zapalmy symboliczne znicze za ofiary niemieckich obozów koncentracyjnych oraz za bestialsko zamordowanych na nieludzkiej ziemi, zamęczonych w Archipelagu Gułag, zastrzelonych w Katyniu, Charkowie i Miednoje!
Pamiętajmy i módlmy się za żołnierzy konspiracji lat 1944-56; powstańców poznańskich z młodym Romkiem Strzałkowskim na czele; za robotnicze ofiary Grudnia 1970 r. za skrytobójczo zamordowanych księży: Gurgacza, Kotlarza, Niedzielaka, Suchowolca, Zycha i Popiełuszkę.
Pamiętajmy o grobach ofiar stanu wojennego i lat 1980-89. Pamiętajmy o młodych bohaterach: studencie Staszku Pyjasie i robotniku Bogdanie Włosiku! Wspomnijmy tragiczną śmierć Walentego Badylaka oraz licznych bezimiennych często Polaków skrytobójczo zamordowanych przez katów z UB, SB i ZOMO, ofiarach zbrodni sądowych i obozów koncentracyjnych tworzonych przez komunistów po II wojnie światowej! Zapalmy znicze i złóżmy kwiaty pod tablicami i pomnikami pamięci narodowej; na grobach nieznanych żołnierzy i na Grobie Nieznanego Żołnierza, anonimowego obrońcy Lwowa! Dwie niepodległości
W 1918 roku Polska odzyskała po raz pierwszy swoją niepodległość. Była wymarzona i wymodlona. Przez to była i twórcza. Przeżywamy jej 86 rocznicę. Po raz drugi niepodległość przyszła w 1989 r. Ta niepodległość jest przegadana i niezbyt twórcza. W czerwcu br. minęła jej 15 rocznica. Czym tak przede wszystkim różnią się te dwie niepodległości? Myślę, że różnią się elitami.
W 1918 roku inteligencja, najtrwalszy trzon każdej kultury, wniosła w odrodzenie Polski dobrą znajomość kultur: rosyjskiej, niemieckiej, francuskiej, a nawet żydowskiej. Z tej wiedzy II Rzeczpospolita dobrze korzystała przez 21 lat swojego istnienia. Po 1989 r. ta sama, ale tylko z nazwy, inteligencja nie wniosła nic, prócz znajomości Związku Sowieckiego. Posiada całkiem inny przekrój intelektualny oraz
całkiem nieporównywalne do przedwojennego okresu znaczenie. O ile Polska międzywojenna była dzieckiem oczekiwanym i przez to kochanym, tak III Rzeczpospolita wydaje się być sierotą, a jeszcze bardziej dzieckiem z przypadku.
Druga Rzeczpospolita obdarowana została wieloma talentami. Talenty od Matek - Polek przejęła dobra polska szkoła. Polska inteligencja okazała się w pełni rozbudzona intelektualnie. Trzecia Rzeczpospolita od samego początku naznaczona została cenzurą roku 1968, czyli syndromem komunistycznego uzależnienia i wiary w reformowalność tamtego ustroju. Tym samym więc rozwój talentów został skutecznie zablokowany. „Solidarność", zdawałoby się spadkobierczyni idei niepodległości i Testamentu Polskiego Państwa Podziemnego, okazała się nieprzygotowana do tej roli, co pozwoliło na skuteczne jej zmanipulowanie przez tzw. niekwestionowane autorytety spod znaku grubej kreski. Tak więc niepodległość, która przyszła po 1989 roku, trwa już 15 lat, a Polska w dalszym ciągu nie została zagospodarowana intelektualnie.
W tym miejscu należy postawić pytanie: dlaczego tak się dzieje? Czy klęska w powstaniu styczniowym, od której zaczęła się praca Matek - Polek była mniej dotkliwa niż klęska roku 1945. Można pokusić się o stwierdzenie, że teoretycznie tak. Praktycznie jednak różnica dotyczy postępu w sposobie ujarzmiania narodów. Klęska styczniowa wydawała się bezdenna. Co jednak istotne nienaruszony pozostał polski próg. Przed progiem, czy to polskiego dworu czy wiejskiej chaty, zaborca czuł się zaborcą, za progiem - był tylko winnym. Bez zgody gospodarza nie mógł go przekroczyć nikt obcy. Nie chodzi tu oczywiście o fizyczne przekroczenie progu, ale w wymiarze duchowym. Rodzina i dom broniły polskości. Po 1945 roku Polacy zostali wywłaszczeni niemal za wszystkiego, nawet z prawa do obrony godności. Dziś telewizja, radio, prasa nie potrzebują progu, bo nie liczą się z gospodarzem domu. A spadkobiercy wczorajszych zbrodniarzy komunistycznych (ci osądzeni, a częściej nie osądzeni) czerpią korzyści z dokonanego pogromu polskiej inteligencji. Co gorsze przeciwnik jest ukryty za pozornie polską zasłoną. Pokolenie Dmowskiego i Piłsudskiego nie brało udziału w tworzeniu nowożytnej, powiedeńskiej Europy (1815), ale to właśnie oni - spadkobiercy tych, którzy poprzez literaturę, bo był to jedyny sposób, udowodnili moralne prawo narodów do wolności. Oni to bez kompleksów ruszyli ku wyzwaniu niepodległości.
W budowaniu pojałtańskiej Europy Polacy również nie brali udziału. Dzisiaj każe nam się płacić okup za „bycie w europejskim klubie", przy czym wysokość haraczu wskazuje raczej na bezdenny głód, niż jakąkolwiek szerszą myśl kulturową. A przecież polska kultura nie jest pustynią. Jeżeli wyszedł z niej człowiek tak niezwykły jak Papież Jan Paweł II, to archiwum takiego narodu musi być niezwykle zasobne. Korzystać z niego może jednak tylko człowiek w pełni wolny. Niewolnik nie jest w stanie w ogóle tego zrozumieć. Jak więc widzimy baza wyjściowa II i III Rzeczypospolitej była diametralnie różna. Polacy z okresu międzywojennego uwierzyli w siłę wolności, a przede wszystkim w siebie, ich domem była Polska. Jak już wspominałem nie braliśmy udziału w urządzeniu powiedeńskiej ni pojałtańskiej Europy. Uchodzą uwagi niewątpliwe osiągnięcia powersalskie, chyba celowo. Skoro inni nie chcą ich zauważyć, spróbujmy dostrzegać je sami, i to z podwójną mocą. Podczas II wojny wyginęli ci, którzy, mając w duszy siłę II Rzeczypospolitej mogli sięgać po to co nasze, co polskie. I czynili to. Po 1989 roku potencjał twórczy nowego pokolenia został rozrzedzony stygmatem przerwania ciągu elit. Znając jednak zdolności polskiej kultury do ciągłych odrodzeń, miejmy nadzieję, że i tym razem zachowamy polski dom z progiem nieprzekraczalnym dla naszych wrogów. I potrzebuje Polska jak zawsze czystych serc. Polska to Naród, to kultura i państwo./wop/
Opozycja w Radzie Miejskiej w Żywcu I w każdą pierwszą środę miesiąca pełnią dyżur radni opozycji Wiesław Setla, Tadeusz Trzop w godz. od 17.00 do 19.00 w budynku przy ul. Powstańców Śląskich 9 w Żywcu.