Na Cmentarzu Łyczakowskim
Cmentarz - jako miejsce pochówku zmarłych - jest stosunkowo młodym, związanym z religią chrześcijańską, zjawiskiem historycznym. Chrześcijanie najczęściej chowali zmarłych przy świątyniach, a zwyczaj ten usankcjonował sobór rzymski
z 1059 r., wydając nakaz wydzielania miejsc grzebalnych przy nowo wznoszonych świątyniach. Wcześniej, np. starożytni Rzymianie chowali zmarłych w katakumbach, a Słowianie grzebali ciała swoich bliskich w miejscach ustronnych, sypiąc na nich kopce zwane kurhanami, czy horodyszczami.
Także geneza Święta Zmarłych ma chrześcijański rodowód /IV-V wiek/ i wiąże się z kultem męczenników, których rocznice śmierci ściągały na ich groby całe rzesze wiernych. W VII wieku papież Bonifacy IV otrzymał od cesarza Fokasa pogańską świątynię Panteon w Rzymie, gdzie przeniósł liczne relikwie męczenników i poświęcił ją czci Matki Bożej i Świętych Męczenników. Odtąd dzień 13 maja obchodzony był jako święto Najświętszej Maryi Panny od męczenników i wszystkich świętych. W 731 r. papież Grzegorz przeniósł tą uroczystość na 1 listopada, a papież Grzegorz VII wydał rozporządzenie, że dzień ten ma być poświęcony nie tylko męczennikom, ale wszystkim świętym Kościoła katolickiego.
Dzień zaduszny to w religii katolickiej dzień szczególny, poświęcony pamięci naszych bliskich, znajomych, przyjaciół, a także tych, których groby są bezimienne.
Tego dnia palimy na cmentarzach znicze, by zjednoczyć się ze zmarłymi w chwilach modlitwy, zadumy i wspomnień.
Wielką cześć oddajemy również tym, którzy w sposób szczególny zapisali się swoim życiem w dziejach narodu. Jednym z takich miejsc jest Cmentarz Łyczakowski we Lwowie - jedna z najstarszych nekropolii Europy - starsza od Powązek, czy Cmentarza Rakowickiego w Krakowie. Spoczywa na nim wiele wybitnych postaci narodów polskiego i ukraińskiego. Jest tutaj bardzo dużo okazałych grobowców, w tym grobowiec hrabiów Dzieduszyckich,
a także grobów, wśród nich: Wojciecha Kętrzyńskiego - polskiego historyka i archiwisty, dyrektora Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Od jego nazwiska pochodzi nazwa miasta Kętrzyn. Jest grób znanej poetki - Marii Konopnickiej i pisarki - Gabrieli Zapolskiej, Juliana Konstantego Ordona - powstańca listopadowego - bohatera Mickiewiczowskiej "Reduty Ordona".
Tu także pochowano wielu znanych działaczy życia politycznego i gospodarczego, w tym: Józefa Neumana - właściciela drukarni, który pierwszy w Polsce wprowadził kolorowy druk offsetowy, był on także przez 16 lat prezydentem Lwowa; Franciszka Smolkę - jedynego Polaka piastującego godność prezydenta parlamentu wiedeńskiego; Franciszka Stefczyka - pioniera polskiej bankowości, założyciela słynnych Kas Stefczyka; Henryka Strzeleckiego - jednego z najbardziej zasłużonych leśników polskich, Dyrektora Krajowej Szkoły Gospodarstwa Lasowego.
Osobną niejako kwaterą Cmentarza Łyczakowskiego jest Polski Cmentarz Wojskowy (Orląt), na który prowadzi jakby symboliczna droga przez Cmentarz Ukraińskiej Galicyjskiej Armii. Na Cmentarzu Orląt spoczywa 2859 osób. Większość z nich zginęła w czasie walk o Lwów, które rozpoczęły się 1 listopada 1918 r. Wówczas to regularne i ochotnicze formacje ukraińskie zaatakowały nieliczne polskie oddziały POW, którym z bohaterską pomocą przyszła młodzież szkolna - "lwowskie orlęta". Stąd na żołnierskich kwaterach najczęściej odczytać można nazwiska młodych obrońców. Wśród pochowanych jest 66 dziewcząt i kobiet. Spoczywa tu także 6 generałów, w tym generał Tadeusz Rozwadowski - szef sztabu generalnego Wojska Polskiego w latach 1920 -1921 roku.
Znajdują się tu także mogiły 194 bohaterskich obrońców Lwowa, których nikt zidentyfikować nie potrafił. Z jednej z takich bezimiennych mogił w 1925 roku pobrane zostały żołnierskie prochy i złożone w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, o czym informuje umieszczona na nagrobnej płycie tablica pamiątkowa.
Cmentarz Orląt zrobił na mnie ogromne wrażenie. Tyle młodych istnień oddało życie w obronie swojej ojczyzny... Jak wielkie serca i odwagę, jak ogromną determinację musieli mieć Ci uczniowie lwowskich szkół, którzy nie ulękli się salw karabinowych, ani pocisków armatnich, aby tylko bronić polskości ukochanego Lwowa.
Wielka chwała i sława tym, którzy zabiegając o upamiętnienie tego heroicznego czynu, doprowadzili do odbudowy tego cmentarza. Przechadzając się zadumany pomiędzy żołnierskimi kwaterami, zadawałem sobie pytanie, kiedy w Polsce takie miejsca doczekają się należytego upamiętnienia i czci dla tych wszystkich, których dzieła są wiekopomne...
Antoni Urbaniec