Azaliawypoczynek Projektowanie stron wwwweb design Serwis ŻywiecczyznyŻywiec Salon fordford Nieruchomościnieruchomości SONnieruchomosci Beskidywakacje wczasy Eurofiranyfirany zasłonydekoracje Projektowanie stron internetowychprezentacje multimedialne

Nad Sołą i Koszarawą - nr 21 (148) - rok  VII - 1 Listopad 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Pilot doświadczalny pułkownik mgr Bolesław Zoń /1940-2002/

Urodził się 11 lutego 1940 roku w Czernichowie koło Żywca, tu spędził dzieciństwo i tu rozpoczął naukę w szkole podstawowej. Był moim kolegą ze szkolnej ławy. Jego fascynacje lotnictwem ujawniły się już w czerwcu 1949 roku, gdy na pobliskiej górze Żar w Międzybrodziu Żywieckim rozgrywano Międzynarodowe Zawody Szybowcowe KDL. Dziewięciolatek znał nazwiska pilotów, bezbłędnie rozpoznawał typy przelatujących samolotów i szybowców, czego my rówieśnicy szczerze mu zazdrościliśmy. Umiał kreślić sylwetki szybowców i bywało, że pomagaliśmy sobie wzajemnie - rysował mi szybowce, a ja jemu kwiaty, za co obaj "oberwaliśmy". Całe dnie spędzał na lotnisku, odległym o kilometr, a położonym po drugiej stronie rzeki Soły, którą pokonywał wpław, lub na tratwie nazywanej tu "tofelką".
Gdy w latach 1952-1953 kończono budowę hydroelektrowni Porąbka i znacznie zwiększyła się powierzchnia Jeziora Międzybrodzkiego, rodzina Zoniów została przesiedlona do Bujakowa, co utrudniło Bolkowi kontakt z lataniem. Jednak został pilotem szybowcowym, a w latach 1960-1962 pracował w Wyczynowej Górskiej Szkole Szybowcowej jako pilot instruktor samolotowy i szybowcowy. W kwietniu 1962 roku został powołany do odbycia służby wojskowej w Bemowie Piskim. Tęsknił za lataniem i już po roku został słuchaczem Oficerskiej Szkoły Lotniczej im. Żwirki i Wigury w Radomiu, a następnie OSL w Dęblinie. Po promocji w listopadzie 1965 roku podporucznik pilot III klasy Bolesław Zoń rozpoczął służbę zawodową w Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Mierzęcicach. Latał na samolotach bojowych Lim-2, Lim-5 i MiG-19. Nie rezygnował też z lotnictwa sportowego i był częstym gościem lotniska na Żarze.
W 1976 roku został przeniesiony do Eskadry Doświadczalnej w Modlinie, pełniąc tam szereg odpowiedzialnych funkcji. Był pilotem doświadczalnym, zastępcą dowódcy ds. liniowych, a od 1984 roku dowódcą tej eskadry. Po ukończeniu 50 lat został przeniesiony do rezerwy, gdyż przepisy nie pozwalają latać na samolotach naddźwiękowych pilotom powyżej pięćdziesiątego roku życia. Nie zaprzestał jednak latania na samolotach sportowych i szybowcach. Latał na wszystkim, co potrafiło wznieść się w powietrze. Wykonał próbne loty na replice samolotu RWD-5, jako pierwszy Polak latał na samolotach Robinson R-22 i posiadał uprawnienia do latania "łodzią latającą" /uzyskane w 2001 roku w USA/. Latał na samolotach Iskra w Indiach, gasił pożary w Hiszpanii, posiadał wszelkie odznaczenia za swą pracę dla lotnictwa wojskowego, sportowego, pożarniczego i AGRO. Był odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, a także Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Był wyjątkowo zdolnym pilotem, pracowitym i koleżeńskim nauczycielem i wychowawcą wielu pilotów wojskowych i cywilnych. Swój kunszt i wytrwałość wykazał w swym ostatnim locie awionetką KO-5 na trasie Poznań - Modlin. Wsiadając do samolotu doznał kontuzji czoła uderzając w wystający element samolotu. Mimo tego wystartował. Gdy dolatując do Modlina tracił przytomność, wydawało się, że wraz z pasażerem tragicznie zginą. Potrafił jednak doprowadzić do szczęśliwego lądowania. Wykonał to, czego pragną piloci: "ile startów - tyle lądowań". Zmarł 12 września 2002 roku, po krótkim czasie od tego bohaterskiego lotu. Pochowany został z honorami wojskowymi i lotniczym obyczajem na cmentarzu w Międzybrodziu Żywieckim, w połowie odległości pomiędzy miejscem urodzenia, a lotniskiem u podnóża góry Żar, gdzie po raz pierwszy oderwał się od ziemi. Pozostanie w naszej pamięci.

Józef Pszczółka

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.