W "trosce" o krajobraz
Wracałem kiedyś ze Słowacji do Polski przez przejście graniczne w Glince i kiedy przejeżdżałem obok kamieniołomu położonego na granicy Glinki i Ujsół, zatrzymałem się zdumiony i ogromnie zgorszony zarazem. W prawie dziewiczym górskim lesie ziała w moim kierunku ogromna, ziemna wyrwa, wznosząca się w górę od kilku do kilkunastu metrów.
Dziura, efekt nieprawidłowej, wręcz rabunkowej eksploatacji kamieniołomu. Eksploatacji "na zawał", która naganna jest nawet w kopalni, pod ziemią, gdzie poza górnikami nikt tego nie widzi. Ale tu, na powierzchni ziemi, przy międzynarodowej drodze???
Walające się po całym terenie zwały kamieni
i potężnych głazów, co widać na zdjęciach, prowadzącym eksploatację oraz gospodarzom gminy nie wydają najlepszego świadectwa.
Spoglądając na ten iście księżycowy krajobraz przypomniałem sobie nieżyjącego już naczelnika gminy Ujsoły - Mieczysława Urbańczyka i jego marzenia, aby dojść do porozumienia z użytkownikami kamieniołomu i zakończyć jego eksploatację w ten sposób, żeby uskoki, które powstawały przy warstwowym poborze kamienia, tworzyły amfiteatralny układ, a następnie miejsce to wykorzystać do organizowania różnych imprez.
Podobał mi się ten pomysł i podzielałem go jak najbardziej. Amfiteatr w terenie nie zabudowanym, tuż przy drodze, w miejscu pięknym niczym uroczysko, wśród lasu, nad rwącym górskim potokiem mógłby stanowić jeden z najciekawszych tego typu obiektów w Beskidach. Wszystkie ważniejsze imprezy, z których słynęła i słynie gmina Ujsoły, mogłyby odbywać się tutaj, na granicy trzech wsi, a nie jak dotychczas na niewielkim placu wciśniętym pomiędzy potok Bystry, a zabudowania w centrum wsi. No cóż, stan jaki zobaczyłem nie bardzo pozwala na snucie wizji o amfiteatrze, ale to nie oznacza, że gmina, bo chyba ona jest nadal właścicielem kamieniołomu, winna tolerować taką szpetotę i brak gospodarności na swoim terenie. Dziwi mnie także, że Wojewódzki Konserwator Ochrony Przyrody w Katowicach milczy!!!
Uran