Nad Sołą i Koszarawą - nr 17 (144) - rok  VII - 1 Września 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Opowieści (nie) z tej ziemi - Na Magurce

Sezon polowania na koziołki już w pełni. Właściwie to już prawie po rui. Jeszcze tylko kilka tygodni i koziołki będą pod ochroną. Ale one już teraz chronią się same przed zaborczym okiem myśliwego. Przez cały sezon niełatwo było spotkać się z nimi.
Owszem, młodego nieostrożnego szpicaka, który dopiero tej wiosny nałożył pierwsze poroże, spotkać można było często na leśnej łące, ale kto do takiego będzie strzelał. Niech sobie żyje. Stary, doświadczony kozioł, któremu być może niejeden raz zagwizdała nad łyżkami kula bywa ostrożny. On woli żerować w wysokich trawach lub maliniakach, a jeżeli już zmuszony jest wychylić się na leśną polanę, to ukryty w kępie drzew, na jej skraju, obgryza pędy krzaków czy tarniny i długo oczy czy aby nie czyha na niego jakieś niebezpieczeństwo. Najczęściej wychodzi na polanę prawie już o zmroku i znika z niej o świcie.
Tak więc, okres polowań na kozły powoli zbliża się ku końcowi. Ale na ostatnie tygodnie i tak nie ma bardzo co liczyć, bo kozły zmęczone uganianiem się za sarnami po rui, jeszcze bardziej zaszyją się w maliniakach i wychodzi na to, że w tym roku nie upoluję kozła na Magurce.
Magurka - najwyższe po Czuplu wzniesienie w Beskidzie Małym, ma niewiele ponad 900 m n.p.m. Bliskość Bielska- Białej i pełne ciepła schronisko powoduje, że należy ona do najbardziej obleganych przez turystów szczytów w Beskidach. Kiedy marcowe słońce lepiej przygrzeje, to polany rozciągające się wokół schroniska oblegane są przez spragnionych ultrafioletowych promieni słońca turystów, niczym stoki Gubałówki. Mimo, że na Gubałówkę można się dostać wygodnym wagonikiem, a na Magurkę trzeba iść pieszo prawie półtorej godziny.
Bywam na Magurce często, niekoniecznie jako turysta. Częściej można mnie tam spotkać, kiedy z flintą na ramieniu przemierzam rozciągające się w stronę Łodygowic leśne przestrzenie w poszukiwaniu śladów dzików, jeleni czy przy podchodzeniu koziołka. Łowisko to wyjątkowo polubiłem. Wcale nie dlatego, że tam jest "zatrzęsienie zwierzyny". Wręcz odwrotnie, gdybym na to liczył, to już dawno przestałbym włóczyć się po Magurce, ba, może nawet polować bym przestał.
Tym, co mnie ciągnie na Magurkę jest chęć kontaktu z naturą i tą bliską, otaczającą mnie wkoło i tą daleką, czasami bardzo daleką. Tak daleką, jak daleko sięga oko ludzkie. A z Magurki widać wyjątkowo daleko.
Lubię, schodząc leśną drogą na łodygowicką stronę, przystanąć na wzniesieniu, nad zabudowaniami Dziąćków czy Chrobaków i podziwiać rozciągającą się przed moimi oczami panoramę. Zda się u moich stóp rozciąga się Kotlina Żywiecka, z jej gęstą, prawie osiedlową zabudową. W samym środku kotliny, niczym szmaragd, lśni tafla Żywieckiego Jeziora, a wokół porośnięte lasami góry, góry i góry.
Na lewo, przełom Soły, a za nim prawie w zasięgu ręki, kolejne wzniesienia Beskidu Małego, ze ściętym szczytem góry Żar, w którym umieszczono zbiornik największej w Europie elektrowni szczytowo-pompowej: Porąbka-Żar. Zbiornik, gdyż sama elektrownia znajduje się we wnętrzu góry. W prawo zaznacza się zarys Wilkowickiej Bramy, za którą, niczym wieże strażnicze wznoszą się szczyty: Szyndzielni, Klimczoka, Skrzycznego i Baraniej Góry.
Na wprost, na południu, nad Ujsołami króluje Muńcuł, otoczony pasmem Beskidu Równego, w lewo Lipowska, Romanka, dalej Pilsko i Babia Góra, a hen, hen w oddali rysują się postrzępione szczyty Tatr.
Już po to samo, aby zobaczyć to potężne piękno warto tu przyjeżdżać. Często bywam tu nie sam, a z bliskimi mojemu sercu gośćmi, których chcę podjąć w sposób szczególny. Bywa, że podobnie jak ja są myśliwymi. I bywa, że podobnie jak ja, najczęściej opuszczają to łowisko nic nie upolowawszy. Ale za to często wpraszają się, abym zabrał ich tam znowu, gdyż tak mocno urzekł ich ten niepowtarzalny krajobraz. Być może zaproszę ich znowu. Być może przyjadą i nic nie upolują.
Ale czy to ważne?
Strzelić koziołka czy dzika można wszędzie i często szybciej niż tu, na Magurce, ale takich niezapomnianych widoków nie ma chyba nigdzie.

Stary Nemrod

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.