Nad Sołą i Koszarawą - nr 17 (144) - rok  VII - 1 Września 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|



PROSTO Z MOSTU - QUO VADIS POLSKA TELEWIZJO (publiczna) ?

Wakacje trwają, a sezon urlopowy jest prawie w finale. Stąd też zapotrzebowanie na felieton lekki, łatwy i przyjemny. Ale nic z tego. Walec historii idzie naprzód, a więc i tematów nie brak.
Przeczytałem z uwagą "wstępniak" Naczelnego w poprzednim numerze i pomyślałem, że temat trzeba drążyć, gdyż przeciwnik, czyli Telewizja Polska zwana dalej publiczną, zaczyna przypuszczać atak na nas, czyli odbiorców jej programów, o ile ich jeszcze tak można nazwać.
Jakiś idiota wpadł na znakomity pomysł. Nie płacicie dranie abonamentu (nie wszyscy, ale co najmniej połowa), to my Was poszukamy. I faktycznie. Mają zamiar puszczać w teren tzw. rewizorów, zwanych potocznie "kanarami", którzy mają za zadanie pod jakimkolwiek pretekstem dostać się do naszych mieszkań, aby stwierdzić czy posiadamy radio lub telewizor.
Ludzie! Nawet za Stalina w Polsce takich "łapanek" nie było. Owszem, była obawa słuchać Wolnej Europy i za to można było faktycznie iść do "ciupy".
Ale dziś, po pięćdziesięciu paru latach wolności, po 15 latach istnienia "wymarzonej" III Rzeczypospolitej taki numer.
Przeczytałem w jednym z cenionych czasopism, że spadek opłacalności abonamentu radiowo-telewizyjnego jest wprost proporcjonalny do wartości prezentowanych programów - szczególnie telewizyjnych (radio ratuje się muzyką i nie zawsze świeżymi, a nawet prawdziwymi wiadomościami, ale się ratuje).
Kto spokojnie studiuje program telewizyjny w okresie kanikuły to faktycznie może Go szlag trafić. Powtórki, powtórki i jeszcze raz powtórki. Jakimś ratunkiem ramówki sierpniowej stała się Olimpiada w Atenach. Ale tym nie można zapychać programu. A już szczytem bezczelności był "przetarg" o transmisję meczu Wisła - Real czy brak transmisji z pierwszego meczu eliminacji Wisły. Jak ja i inni płacący abonament mają to rozumieć? Główna stacja telewizyjna jaką jest telewizja publiczna subsydiowana przez abonentów, mająca niemałe pieniądze z reklam, przegrywa z prywatną stacją pana Waltera (TVN). A z kolei o palpitację serca przyprawiają odbiorców informacje, że ten a ten prezenter ma miesięczną gażę w wysokości równej 20 średnich pensji emerytów. Nie ma się co dziwić, że odechciewa Mu się płacić.
Podobno abonament ma służyć dla opłaty programów tzw. "misyjnych", czyli oświatowych i kulturalnych. Opozycja "pyszczyła" cały czas, że Telewizja Polska zwana dalej publiczną jest upolityczniona. Trzęsąca się u władzy lewica, oczywiście bez strzału, poddała się i nastąpiły "konieczne" zmiany mające ten stan rzeczy naprawić.
Wybrano, oczywiście apolitycznego prezesa, niejakiego Dworaka, który został zaskoczony swoją nominacją i ogromnie się tym wyborem wzruszył. W pierwszym swoim wywiadzie z rozbrajającą szczerością stwierdził: "że ewentualne zmiany personalne będą tylko zabiegiem kosmetycznym, a jego celem jest dobór do TV ludzi kompetentnych, fachowców umiejących "robić telewizję" niezależnie od ich poglądów politycznych". Gówno prawda.
W "Magazynie Śląska" (TŚ) z dnia 6 sierpnia 2004 roku w felietonie pt: "Roszady na wizji" czytam takie oto zdanie: "Niedawno nowym szefem telewizyjnej "Jedynki" został Maciej Grzywaczewski. Od razu zapowiedział duże zmiany w ramówce programu, który ruszy we wrześniu. Nowy szef "Jedynki" stwierdził, że nie będzie miejsca dla dziennikarzy, którzy "już raz się skompromitowali". Już z wizji zniknął Piotr Gembarowski, prowadzący "Gościa Jedynki", który kilka lat temu starał się ośmieszyć na antenie Mariana Krzaklewskiego na kilka dni przed wyborami".... Czyżby zemsta po latach? A więc to już fragment "apolityczności" tego "Wodza z Jedynki".
Jeśli tak, to marnie to w przyszłości widzę.
Ale to jeszcze "małe piwo", bo oto czytam dalej: „....W jednej z ogólnopolskich gazet nowy szef "Jedynki" stwierdził, że programy informacyjne powinni tworzyć ludzie o p o g l ą- d a c h .... p r a w i c o w y c h, bo mają zakodowany "pluralizm". Ci z lewicy sieją propagandę - uważa Grzywaczewski. O tempora o mores. Tu mnie już kompletnie zatkało. Naprawdę trzeba być "naukowcem", aby głosić takie pierdoły. Panie z "Jedynki" dla mnie, a sądzę, że dla wielu innych Pańskich odbiorców, jesteś już Pan "polityczny trup". Na miejscu Pańskiego szefa, wyrzuciłbym Pana z tej funkcji od razu i to bez odprawy. I to ma być Panie Dworak ta odpolityczniona telewizja?
Niech się Pan nie zdziwi, jak coraz więcej abonentów przestanie nimi być. Po pierwsze, sadzając takich herosów jak Pan Grzywaczewski na "tron Jedynki" nie gwarantuje Pan tego, co Pan na początku obiecał - żadnych czystek politycznych tylko fachowość i kompetencje. Po drugie, ludzie nie zechcą płacić na kolejne odprawy dla odchodzących, po to, by po paru miesiącach w studiach TV znaleźli się na powrót "pampersi". I jeszcze jedno, Żywiecczyzna jest pozbawiona III Programu, a przynajmniej większa jej część. Od lat samodzielnie o jego nadawanie walczy Pan Marian Kastelik. To jakim prawem jej mieszkańcy, abonenci TV, mają ponosić koszty nieudolności Waszej instytucji, gdyż o Krajowej Radzie Radia i Telewizji na czele z Panią Waniek ("trup w szafie") już nie wspominam, gdyż jest tak samo nam potrzebna jak z "bożej łaski" Senat Rzeczypospolitej.
I dlatego proszę się liczyć z tą częścią społeczeństwa, gdyż nasza gazeta może podjąć krucjatę na temat bojkotu opłat abonamentowych, wychodząc z założenia, że sprzedajecie produkt niekompletny, a żądacie ceny jak za komplet. Proszę zrozumieć, że to nie jest szantaż, tylko kolejna próba odzyskania tego, co jest i nam w żywieckim potrzebne. Nie chciałbym poruszać tematu ubogiej informacji o regionie tak w 1, 2 czy 3 programie. Powiem tylko, że o wiele uboższe imprezy o mniejszym ładunku edukacyjnym, popularyzujące walory regionów są prezentowane w Waszych programach, a tylko dlatego, że gdzieś tam na imprezę "załapał" się jakiś podrzędny aktorzyna, ale za to ma w "centrali" chody. Ale to już temat na odrębny felieton. A poza tym życzę Wam "odnowionym" zdrowia!

 

Kazimierz SEMIK

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.