Rekordowa kwaśnica
Po raz pierwszy estrada pod Grojcem, a przede wszystkim tłumy ludzi, byli świadkami bicia rekordu w gotowaniu kwaśnicy, którego organizatorami byli Barbara Czul i Adam Langowski. Oczywiście rok temu podobny spektakl miał miejsce
w okolicach restauracji "Horolna", gdzie padł rekord w gotowaniu zupy pieczarkowej.
Impreza z pozoru banalna, ma jednak swoje plusy. Z jednej strony to okazja do rodzinnych spotkań, obejrzenia ciekawych zespołów, a w konsekwencji podziw dla organizatorów, sponsorów
i tych właściwych aktorów, jakimi są kucharze.
"Żywiecka kwaśnica" miała bardzo ciekawą oprawę artystyczną. Już w piątek, kiedy to zaczynano "warzyć" kwaśnicę, na scenie amfiteatru wystąpił nie kto inny, a sam Krzysztof Krawczyk, ze swą prawie rodzinną orkiestrą. Jak zwykle, nie milkły brawa i koncert zakończył się w późnych godzinach nocnych. A kwaśnica się "warzyła".
Teraz parę słów o tym, co było w garnku.
A wiec: ponad 10 tysięcy litrów wody, podobno źródlanej, tonę mięsa wieprzowego i 150 kg wędzonki, około tony ziemniaków, 100 kg marchwi, po 50 kg selera i pietruszki, 10 kg suszonych prawdziwków i oczywiście około 900 kg zeszłorocznej kiszonej nie odsączonej kapusty. Nadeszła sobota, kwaśnica nadal się "warzyła", już pod nadzorem wybornych kucharzy, na czele z Maciejem Kuroniem, który doglądając potrawy, na prawo i lewo udzielał wywiadów i rozdawał autografy. Oczywiście, kwaśnica swoje, a program artystyczny leciał. Co nieco amatorom muzyki w sobotę przeszkodziła pogoda, niemniej jednak tłumnie oblegali amfiteatr.
W niedzielne przedpołudnie, już przy słonecznej pogodzie, główny kucharz Dariusz Talaba doprawił kwaśnicę do smaku. Ale czym? Otóż do tego "małego naczynia" dodał jeszcze ponad 40 kg przypraw, w tym prawie 10 kg pieprzu, ileś tam soli, liści laurowych i ziela angielskiego. Jak stwierdziła Wysoka Komisja jest to absolutnie największa na świecie kwaśnica.
Aby rekord się uprawomocnił kwaśnica musiała się znaleźć w żołądkach. I tak się też stało. Trzeba było widzieć tych smakoszy z wiaderkami
i słoikami. Bardzo znamienne były słowa Macieja Kuronia, który powiedział m.in.: "cieszę się przy takich okazjach, że wiele głodnych osób może bez żadnego skrępowania, pytań o sytuację materialną, najeść się do syta".
Niedzielny wieczór zakończył zespół "Elektryczne Gitary" przy ogro-mnym aplauzie publiczności.
Wśród ogromnej rzeszy sympatyków konkursu
o rekord Guinessa i adeptów dobrej muzyki spotkałem Burmistrza Miasta Antoniego Szlagora. Na jego twarzy widać było zadowolenie, że kolejna impreza się udała. Jak mnie zapewnił, zrobi wszystko, aby do końca doprowadzić prace renowacyjne i modernizacyjne przy amfiteatrze. Chodzi tu o rozszerzenie zadaszenia estrady, dalszą wymianę ławek i co bardzo ważne - zadaszenie dla publiczności. Jego marzeniem jest, aby amfiteatr "Pod Grojcem" tętnił życiem cały sezon, czyli od maja do października. Tegoroczna rekordowa frekwencja na TKB oraz impreza przeze mnie opisywana wyraźnie wskazuje na to, że w tych trudnych dla życia czasach ludzie potrzebują rozrywki. Dlatego trzeba życzyć Burmistrzowi oraz ludziom odpowiedzialnym za kulturę w mieście, aby te nadzieje się spełniły. Niemniej jednak takowa impreza musi mieć sponsorów. Głównymi sponsorami byli: Browar Żywiec, Żywiec Zdrój S.A., Wojciech Dobija, Biuro Turystyczne Ewa, Niagara, Budowlanka, Talbud, Beskid, Firma KOPDOM, Makro, Prymat. Nasza gazeta znalazła się wśród patronów medialnych oprócz Kroniki Beskidzkiej i Radia Katowice. A tak na marginesie, kwaśnica była wspaniała. Impreza też. Tak trzymać.
Tekst: Kazimierz Semik
Foto: T. Terteka