Nad Sołą i Koszarawą - nr 17 (144) - rok  VII - 1 Września 2004

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



Tydzień który trwał 9 dni

Wielkie emocje kulturalne mamy już za sobą. Grania, śpiewania i tańcowania było co niemiara. Teraz w spotkaniach towarzyskich na ulicach, w kawiarniach i pubach trwa wymiana poglądów na temat jak to było, co się szczególnie podobało, jaki zespół zrobił na nas największe wrażenie.
Przypomnijmy, że TKB odbywa się na kilku estradach. Do najstarszych należy Wisła, Jabłonków, Szczyrk i Żywiec. Inne estrady to Maków Podhalański (od 1976 r.), "Wawrzyńcowe Hudy" w Ujsołach (od 1980 r.), koncerty oświęcimskie (od 1992 r.) i istebniańskie - trwające przeważnie tylko dwa dni. Sporadycznie bywały też koncerty w Bielsku-Białej, Krakowie i Rajczy, ale nie przyjęły się jako imprezy stałe.
W ramach TKB od roku 1970 w Żywcu odbywa się Festiwal Folkloru Górali Polskich (w tym roku po raz 35.), który jest eliminacją do jesiennego Międzynarodowego Festiwalu Ziem Górskich w Zakopanem, a jego nagrodą jest Złote Żywieckie Serce.
W roku 1989 TKB wpisany został do kalendarza Conseil International des Organisations de Festivals de Folklore et d'Arts Traditionnels (Międzynarodowa Rada Stowarzyszeń Folklorystycznych Festiwali i Sztuki Ludowej - CIOFF). Od roku 1990 w ramach TKB odbywają się Międzynarodowe Spotkania Folklorystyczne, które z roku na rok przybierają na sile i cieszą się największą popularnością.
W tegorocznym TKB brało udział 109 zespołów folklorystycznych ze wszystkich kontynentów za wyjątkiem Afryki, w tym 82 zespoły polskie i 27 zagranicznych. Najliczniej reprezentowane było województwo śląskie - 39 zespołów i małopolskie - 22 zespoły.
W FFGP w Żywcu brało udział 21 zespołów, 10 kapel, 19 grup śpiewaczych, 12 solistów, 17 instrumentalistów i 13 mistrzów z uczniami. W MSF w Szczyrku brało udział 20 zespołów, w tym 3 polskie.
Każda estrada miała swoje imprezy towarzyszące, takie jak korowody, wystawy i targi sztuki ludowej, plener malarski w Makowie Podhalańskim, konkurs drwali i palenie hud w Ujsołach, zawody w skokach narciarskich w Szczyrku itd. Itd. Osobny rozdział stanowi otoczka gastronomiczna i rozrywka odpustowa dla dzieci i dorosłych.

Estrada w Żywcu
W tym roku estrada TKB w Żywcu pobiła swój życiowy rekord. Było naj...naj...naj... Na scenie amfiteatru pod Grojcem w ciągu 9 dni wystąpiły 54 zespoły, w tym 20 zagranicznych. Nie było korowodu zespołów ulicami miasta, zaś Międzynarodowe Spotkania Folklorystyczne odbywały się tym razem w Szczyrku. Codziennie w czasie trwania festiwalu na małej scenie ulokowanej na żywieckim Rynku koncertowali soliści instrumentaliści i śpiewacy. Żywieckiemu festiwalowi towarzyszyły targi sztuki ludowej ulokowane w nowych stylowych domkach na Rynku oraz monograficzna wystawa
w Starym Zamku "Mój ślad", poświęcona Julianowi Reimschüsslowi - zamiłowanemu folkloryście, działaczowi kulturalnemu w Żywcu i Zakopanem, dyrektorowi Liceum Finansowego w Żywcu, autorowi licznych sztuk teatralnych i opery ludowej "Jadwisia spod regli". Zaś w muzeum przy ulicy Kościuszki eksponowane są prace Anny i Józefa Hulków z Łękawicy.
Nie będzie przesady jeśli powiem, że tegoroczny festiwal w Żywcu pobił rekord frekwencji - przyczyną, moim zdaniem, były znacznie tańsze bilety wstępu. Na widowni zasiadało non stop 3000 widzów, a prawie drugie tyle - czyli ci co mieli pieniądze - oblegało gastronomię festiwalową i wesołe miasteczko. Były jednak momenty, kiedy wszyscy stawali wokół estrady. Tak było w czasie występów zespołu Rapa Nui Tumu Henua z Wysp Wielkanocnych, Lee Kyunghwa z Pundang - Gu w Korei Południowej, jubileuszowego koncertu "Pilska", Poligrodzian z Poznania, Resovia Saltans z Rzeszowa, obu zespołów ukraińskich z Żytomierza i Chmielnickiego oraz oczywiście "Ziemi Żywieckiej" - która już jako laureat Międzynarodowych Spotkań Folklorystycznych w Szczyrku dała pod Grojcem popisowy koncert zamykający tegoroczny festiwal.
Amfiteatr pod Grojcem, chociaż tak naprawdę wykorzystywany zaledwie kilka razy w roku, wymaga ciągłych nakładów. W tym roku miasto poważnie zainwestowało - wymieniło dach nad sceną, podłogę, poprawiło oświetlenie i nagłośnienie oraz zmodernizowało część ławek na widowni. Cała ta technika festiwalowa i ludzie ją nadzorujący spisali się na medal. Wszystko zadziałało jak w szwajcarskim zegarku, za co podziękowanie należy się komitetowi organizacyjnemu w składzie: Antoni Szlagor, Jolanta Gruszka i Jan Gołąb.
Na estradzie TKB w Żywcu w czasie trwania festiwalu odbyły się dwa jubileusze: 50-lecie "Pilska", o którym pisaliśmy obszernie w poprzednim numerze i 35-lecie FFGP. Oba jubileusze były okazją do uhonorowania zasłużonych działaczy i organizatorów. Burmistrz Miasta Żywca postanowił otworzyć Księgę Zasłużonych Ludzi Kultury. Jako pierwsi wpisani do niej zostali (na zdjęciu od lewej): Janina Glanowska, Kazimiera Koim, Ewa Maultz, Józef Czekaj, Włodzimierz Gowin, Jan Gąsiorek, Zbigniew Micherdziński, Tadeusz Trębacz, Kazimierz Semik. Ponadto wyróżnienia otrzymali: Anna Stachowska, Magdalena Meres, Zofia Majewska, Władysława Śliż, Jan Brodka. Stąd obecność w Żywcu delegata ministra kultury i warszawskiej CEPELII. Na festiwal do Żywca przyjeżdża spora grupa amatorów folkloru z zagranicy. Na widowni zauważyłem też takich gości jak: dr Jerzy Chmiel - szef polskiej sekcji CIOFF, wiceprezydent CIOFF, ks.bp Tadeusz Rakoczy, ks. inf. Władysław Fidelus, ks. Stanisław Kozieł, arcyksiężna Maria Krystyna Habsburg, która brała udział jako stały gość festiwalu i była nim zafascynowana. Przewijali się też parlamentarzyści z sejmu, senatu i parlamentu europejskiego, by utrwalić swój wizerunek wśród tłumów.

Wyniki
Jury konkursu uznało, że nagroda główna FFGP - Złote Żywieckie Serce powędrowało do Lipnicy Wielkiej na Orawie, serce srebrne do Nawojowej w sądeckim, a brązowe do Wieprza dla zespołu Grojcowianie.
W kategorii kapel najlepszymi byli muzycy z Bukowiny Tatrzańskiej, Jeleśni, Istebnej i Cięciny. W kategorii grup śpiewaczych kolejne miejsca zajęli: Łopuszna, Wisła, Podegrodzie, Istebna, Łopuszna, Lipnica Wielka i Koniaków. W kategorii instrumentalistów najlepszym był Edward Byrtek z Pewli Wielkiej oraz Przemysław Ficek z Jeleśni i Antoni Gluza ze Szczyrku. W kategorii solistek ludowych najlepsza była Anna Dunat z Pewli Wielkiej i Józefa Sordyl z Korbielowa. W kategorii mistrz i uczeń za najlepszych uznano Czesława Pawlusa z Żabnicy i Annę Lasek z Krakowa.
Na Międzynarodowy Festiwal Ziem Górskich w Zakopanem jury festiwalu wytypowało Łemkowski Zespół Pieśni i Tańca Kyczera z Legnicy, Zespół Lipniczanie z Lipnicy Wielkiej i Zespół Magurzanie z Łodygowic. Grand Prix Międzynarodowych Spotkań Folklorystycznych przyznano Ziemi Żywieckiej pod kierownictwem Jana Brodki.
Drgnęło w zapowiadaniu i prowadzeniu koncertów. Oprócz tradycyjnych już zapowiadaczy Jadwigi Jurasz, Jana Karpiela Bułecki, Małgorzaty Kiereś i Andrzeja Maciejowskiego pojawił się ktoś nowy, a był nim Jacenty Ignatowicz, który jak na pierwszy raz radził sobie nieźle, nie mówił gwarą, ale za to zagadywał z francuska i po węgiersku, a jak było trzeba to zagrał, zaśpiewał, również ze swoją córą, która dzielnie tatusia wspomagała. A w ogóle to zastanawiam się jaki ma sens zapowiadanie gwarą żywiecką zespołu z Chin, Korei czy Ukrainy. W Ujsołach w zapowiadaniu koncertów nieźle radzi sobie Bożena Tlałka i jej kompani z kabaretu "U Bacy", a może by się tak trochę dla urozmaicenia pozamieniać na zasadzie: ty pójdziesz tu, a ja tam.
Pogoda dopisała. Nie wiem u kogo i z kim mają takie znajomości organizatorzy TKB w sprawie zamawiania pogody. Termin przełomu lipca i sierpnia okazał się najlepszym okresem dobrej pogody. Bywa przecież, że przed festiwalem i po festiwalu leje jak z cebra, ale w czasie jego trwania, o ile pamiętam, przynajmniej w ciągu ostatnich 10 lat zawsze jest wspaniała pogoda. Oby tak dalej.
Parkingi to ważna rzecz. Coraz więcej widzów udaje się na koncerty do amfiteatru pod Grojcem samochodami. Skromny parking przy ulicy Witosa i obrzeża drogi wiodącej do amfiteatru od strony mostu sporyskiego nie załatwiają sprawy. Wielu gości krąży po mieście szukając miejsca do zaparkowania. Miejsca na parkingi w okolicach amfiteatru jest pod dostatkiem, łącznie z torami łuczniczymi klubu, który do tego celu można by wykorzystać. Osobny rozdział to media. O lokalnych i regionalnych nie będę się wypowiadał. W mediach ogólnopolskich TKB prawie nie istnieje. Brak jest dobrej reklamy temu festiwalowi i brak jego popularyzacji w trakcie trwania. Kilka 5-minutowych wstawek w tegorocznym programie 2 TVP to za mało jak na taką wielką międzynarodową imprezę. Nie lepszy chyba festiwal w Mrągowie, Jarocinie, Kazimierzu nad Wisłą, koncerty Jurka Owsiaka mają wielogodzinne relacje w TVP i radiu. Podobno beskidzka impreza nie ma przebicia. Sądzę, że w publicznych środkach masowego przekazu znajomości nie powinny się liczyć. Sponsorzy. Takie już nastały czasy, że uduchowiony koncertami widz co pewien czas zmuszany jest do wysłuchiwania litanii wywoływanych przez konferansjerów firm - sponsorów festiwalu i protektorów medialnych.


Wawrzyńcowe Hudy



Jak ten czas leci... W sobotę 7 sierpnia br. już po raz 26. mieliśmy przyjemność uczestniczyć w Wawrzyńcowych Hudach - pięknej folklorystycznej imprezie, odbywającej się co roku, w ramach Tygodnia Kultury Beskidzkiej w Ujsołach.
Program tegorocznej imprezy był bogaty i ciekawy. Rozpoczął się Turniejem Piłki Kamieńcowej, w którym brały udział Drużyny z Ujsół i ze Słowacji. Potem była prezentacja dorobku kulturalnego KGW oraz zespołu "Jedlicka" z Pewli Wielkiej.
Kiedy koło południa dotarłem do Ujsół, teren wokół imprezy otoczony był kilkudziesięcioma straganami, które oferowały prawie wszystko, od kiełbasek czy oscypków z rożna, po myśliwskie akcesoria. Już to sygnalizowało uroczysty nastrój. Na placu przed estradą zgromadziło się kilkaset osób, ciekawych wyniku IV Międzynarodowego Konkursu o tytuł "Ujsolskiego Drwala Roku 2004" - organizowanego przez Nadleśnictwo Ujsoły. Konkurs obejmował: okrzesywanie, przeżynkę złożoną i przeżynkę na dokładność oraz /w formie zabawy/ cięcie kłody i przenoszenie drewnianych klocków. Bawiono się świetnie, o czym najlepiej świadczy fakt, że w cięciu kłody wystartowali także jako zawodnicy /w duecie/ kapelan leśników Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach - ks. Mikołaj Skawiński wraz z wójtem gminy Ujsoły - Tadeuszem Piętką. Konkurs ten prowadził niezwykle sprawnie pracownik nadleśnictwa Ujsoły - Grzegorz Foik, a umilały go swoimi popisami, śliczne Marżonetki z Zakamiennego ze Słowacji.
Ujsolanie byli do tego stopnia gościnni, że "pozwolili" sąsiadom ze Słowacji wygrać wysoko Turniej Piłki Kamieńcowej, a także Konkurs Drwali. Tegorocznym zwycięzcą konkursu drwali został Władimir Drisz z Nadleśnictwa Namestowo.
Nic więc dziwnego, że Bożena Tlałka z kabaretu "U Bacy", który prowadził drugą część imprezy żartowała, mówiąc, że na przyszły rok Słowacy powinni zaprosić Ujsolan do siebie do Nowoci i pozwolić im wygrać. W drugiej części imprezy, bardzo tłumnie zgromadzona publiczność mogła podziwiać występy zespołów:
 Lyeri - z Nikozji na Cyprze,
 Resowia Saltans - z Rzeszowa,
 Radosław - z Żytomierza na Ukrainie,
 Młode Juhasy i Juhas - z Ujsół.
Występy te - jak wspomniałem - zapowiadał i okraszał wspaniałym góralskim humorem kabaret "U Bacy".
O godzinie 21.00 - zgodnie z tradycją - wystrzeliły w górę pierwsze płomienie kilkumetrowej hudy, przebijając się przez zapadający zmrok. Towarzyszyły im podobne, wysokie niczym pochodnie, ogniska na okolicznych stokach gór.


Spacerkiem po innych estradach



Po raz pierwszy udało mi się w czasie tegorocznego TKB odwiedzić aż cztery estrady: Wisłę, Szczyrk, Jabłonków (Czechy) i oczywiście Żywiec.
Wartość poszczególnych zespołów przez pryzmat estrady żywieckiej ocenił red. Woźniak, dlatego moja uwaga skupi się na ocenie tzw. poziomu organizacyjnego. Jest to dla mnie o tyle łatwiejsze, że sam kiedyś byłem członkiem tego "mechanizmu" organizacyjnego. Ale ad rem.
Moja sympatia dotycząca estrad leży zawsze po stronie Żywca, niemniej jednak prekursorem imprezy i w latach siedemdziesiątych niedoścignionym wzorcem była zawsze Wisła. Wspaniała miejscowość, niecodzienni ludzie i ta atmosfera...
Plac Hofa i przylegający do niego park miejski z ładną muszlą koncertową to oprawa, która jest niepowtarzalna dla górskich miejscowości wczasowych. Również w tym roku już przy wjeździe do Wisły czuło się "zapach" TKB. Tym razem odczułem jednak trochę mniejsze zainteresowanie imprezą. Trochę brakowało mi akcentów kulinarnych, a i jakby mniej publiczności. Niemniej jednak atmosfera góralskiego pikniku w połączeniu z atrakcjami estradowymi uświadomiła mi, że jestem w kolebce tej imprezy.
Szczyrk jako estrada była zawsze dla nas, nowicjuszy żywieckich, bardzo życzliwa. W 1975 roku, gdy po raz pierwszy w Żywcu rozpoczęliśmy TKB (dla tych co nie pamiętają przypomnę, że impreza odbywała się na stadionie "Koszarawy") ówczesny Naczelnik Miasta Bolek Węgrzynkiewicz czy niezmordowany Marian Konior byli dla nas nauczycielami w budowie tej gigantycznej imprezy.
Po wielu latach Szczyrk "dorobił" się monumentalnej estrady, dla której skocznia "Pod Skalitem" stanowi naturalne tło. W tym roku po raz pierwszy stworzono naturalny amfiteatr. I to jest kolejny dowód, że impreza się rozrasta, choć w przypadku Szczyrku stworzona widownia całkowicie zasłoniła widok na estradę dla tych, którzy chcieli dostać się na widownię i zostali .... przy stoiskach gastronomicznych. Trochę sztucznie zostało to odcięte, ale tak już chyba musi być.
W ostatni dzień Tygodnia, czyli w niedzielę pojechałem do Jabłonkowa, miejscowości leżącej kilka kilometrów za granicą polsko - czeską. To miasto, które Święto Górali Polskich kultywuje od zawsze. Byłem na tym "Święcie" chyba trzydzieści lat temu. Pamiętam strumyk, małą estradę, dwa lub trzy stoiska z "krupniokami" "korbaczkami", oczywiście czeskim piwem i miodonką. I będąc teraz doznałem olśnienia. Strumyk ten sam i w tym samym miejscu, estrada w tym samym miejscu i widownia licząca około 3 tysięcy ludzi (mówię o miejscach siedzących) i zaplecze handlowo-gastronomiczne obsługujące drugie tyle ludzi. I co najciekawsze, nie silono się tam na budowę amfiteatralną. Jednak w płaskiej zabudowie całego kompleksu można spokojnie jeść dania regionalne, pić piwo oraz miodonkę (która dostępna jest w prawie każdym stoisku), spokojnie patrzeć i słuchać koncertów festiwalowych. W rozmowie z jednym z organizatorów "Święta" wyczułem, że Zaolzianie mają pretensje do naszych władz regionalnych, że nie bardzo chcą ich w tym czasie odwiedzać. Znam trochę meandry polityki międzyregionalnej, ale w dzisiejszych czasach winniśmy być chyba jeszcze bardziej uczuleni na te przygraniczne stosunki. Tym bardziej, że będąc na tym "Święcie" przez parę godzin, częściej słyszałem mowę polską, oczywiście z czeskim akcentem, niż oryginalną czeską. Dlaczego o tym piszę? Bo mało jest (było) informacji na temat tego "Święta" w prasie regionalnej, a warto odwiedzić to miejsce, które jest "małą Ojczyzną" Polaków skupionych wokół Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego, których ciało jest po tamtej stronie, a serce w Polsce. Tego typu imprezy, a w ich czasie wzajemne odwiedziny, winny nas łączyć.
O estradzie żywieckiej nie piszę gdyż znakomicie zrobił to Naczelny. Niemniej jednak w kontekście wszystkich czterech estrad nasuwają mi się uwagi:
- po pierwsze - wbrew przewidywaniom, impreza o charakterze folklorystycznym rozszerza się w sposób dynamiczny, o czym świadczy stale zwiększająca się ilość uczestniczących zespołów;
- po drugie - przed organizatorami stają problemy w kategorii zabezpieczenia organizacyjnego, szczególnie obsługi gastronomicznej (z uwagi na brak terenów wokół estrad możliwość konsumpcji przysmaków regionalnych w godziwych warunkach jest prawie niemożliwa);
- po trzecie - wspominał już wcześniej H.Woźniak o całkowitej ignorancji telewizji publicznej tej wspaniałej imprezy. Czyżby mała siła przebicia?
W sumie jednak trzeba podziękować szeregom bezimiennych działaczy, dla których być organizatorem tej imprezy to znaczy "być kimś". Nasza gazeta od samego powstania jest animatorem tego typu imprez, a już Tydzień Kultury Beskidzkiej, a w nim Festiwal Folkloru Górali Polskich jest "oczkiem w głowie". Do zobaczenia za rok.

 

Tekst i zdjęcia. H.Woźniak, A.Urbaniec, K.Semik

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.