Nad Sołą i Koszarawą - nr 15 (142) - rok  VII - 1 Sierpnia 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Szukanie korzeni

Od dłuższego już czasu przebywa w Żywcu i Krakowie Margaret Micherdziński (Małgorzata Micherdzińska), prawnuczka Stanisława i Antoniny Micherdzińskiich z d. Żurek. Jest to swoisty przykład poszanowania tradycji rodzinnych i chęć poznania swoich korzeni, które tym razem tkwią w małym miasteczku położonym u zbiegu Soły i Koszarawy. Znane są powszechnie spisywane i pieczołowicie pielęgnowane sagi polskich rodów szlacheckich, zawarte i dostępne każdemu w herbarzach szlachty polskiej. Stany w hierarchii społecznej niżej usytuowane, dokumentów takich przeważnie nie posiadają. Jakże często jedynym źródłem informacji o naszych dziadkach i pradziadkach są skąpe napisy na nagrobkach. Dlatego wysoko należy cenić wszelkie starania mające na celu dokumentowanie historii rodów i rodzin oraz wszelkie poszukiwania mające na celu ich odtworzenie.
Pradziadkowie Pani Margaret Micherdzińskiej na początku ubiegłego stulecia mieszkali w Żywcu przy ulicy Sienkiewicza. Drugi syn Stanisława Florian Micherdziński w roku 1913 (zmarł w roku 1954) wyjechał do Stanów Zjednoczonych i osiedlił się Detroit w stanie Nowy Jork. Nawiasem mówiąc, w czasie tej wielkiej podróży za ocean został doszczętnie okradziony. Pracę podjął na drugi dzień po przyjeździe do Ameryki. Dorabiał się zatem od przysłowiowej łyżki i widelca. Ale był człowiekiem pracowitym i zaradnym jak każdy góral, dorobił się własnego biznesu, szanował pracę i swoich, kochał ludzi. Powszechnie jest wiadomo, że przyczyną masowej emigracji naszych przodków do Ameryki pod koniec XIX i na początku XX wieku była przysłowiowa "nędza galicyjska". Micherdziński opuścił jednak nasz kraj nie z powodów biedy, lecz z przyczyn politycznych. Jakie to były przyczyny Pani Małgorzata nie chciała na razie ujawnić odsyłając nas do przygotowywanej w Polsce książki, która wkrótce ma się ukazać w wersji językowej polskiej i angielskiej. Ma to być z jednej strony lektura dla Polaków mieszkających w Ameryce, a z drugiej informacja, jak my Polacy, dawniejsi Galicjanie i Żywczacy, jesteśmy postrzegani przez młodą Amerykankę polskiego pochodzenia, nie znającą już języka polskiego.
Badaniom i zbieraniu materiałów na interesujący ją temat patronuje Instytut Socjologii UJ, a materialnie wspiera ją fundacja polsko-amerykańska. Gros materiału źródłowego pochodziło będzie z licznych wywiadów, żyjących w Polsce członków rodu Micherdzińskich oraz starych i trwale odsadzonych w historii naszego miasta licznych Żywczaków, którzy zechcieli udzielić jakże cennych informacji naszej rozmówczyni. Cegiełkę do tych badań dołożyła także nasza redakcja, służąc naszymi skromnymi informacjami historycznymi, a także udostępniając nasze łamy. Pani Małgorzata Micherdzińska jest zachwycona naszą polską gościnnością, serdecznym i przyjacielskim jej tu traktowaniem, za co w tym miejscu składa za naszym pośrednictwem serdeczne podziękowania. Powiedziała nam, że kraj nasz i ludzie tu mieszkający na zawsze pozostaną w jej pamięci i sercu i że chciałaby tu zamieszkać na stałe.
Zapytana co sądzi o nas Polakach, stwierdziła, że winniśmy starać się być bardziej przedsiębiorczymi, zaradnymi, odważnymi, samowystarczalnymi i że winniśmy się lepiej promować i mieć większe poczucie swojej godności i wielkości. Ze swej strony dziękujemy za dobre rady, a czytelników naszych w stosownym czasie poinformujemy o ukazaniu się książki i dalszych losach naszej rozmówczyni.

H. Wożniak

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.