Nad Sołą i Koszarawą - nr 15 (142) - rok  VII - 1 Sierpnia 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
PROSTO z MOSTU

HUZIA NA SUPERMARKETY
Upalny lipiec, wakacyjne wyjazdy nie nastrajają do tematów kąśliwych, choć obserwacja codziennego życia nie nastraja optymizmem.
Poprzez wszelkiego rodzaju media, przez Polskę przewija się temat handlu i to handlu w supermarketach. Rozumiałbym jeszcze gdyby dyskutowano o handlu w kategoriach wzrostu cenowego, jaki zaistniał u nas po 1 maja, a więc po wejściu Polski do Unii Europejskiej, ale jeśli mówimy o handlu w supermarketach w niedziele i święta, to zaczyna się we mnie gotować.
Przecież supermarkety to powiew "zdrowego kapitalizmu", o który tak bardzo walczyła "Solidarność". Zaś po paru latach ta sama "Solidarność" apeluje do władz o ograniczenie swobód w sprzedaży w tych jednostkach.
Chyba przed rokiem pisałem, że jeśli klient ma do wyboru na półkach ten sam gatunek (i jakość) towaru z tym, że w podręcznym sklepie droższy, a w supermarkecie tańszy, to nawet największy patriota wybierze zakup w tym drugim.
Zaczynamy płakać nad rozlanym mlekiem, ale nieco za późno. To nie kto inny, jak lokalna władza wybrana w demokratycznych wyborach, daje pozwolenia na budowę sieci supermarketów. A teraz ta sama władza chce ich ograniczenia sprzedaży w czasie. Robi się to pod pretekstem zabójczych sposobów zatrudniania, nie przestrzegania przepisów prawa pracy, B.H.P. itp.
Zgoda, tylko oddzielmy jedno od drugiego. Mamy przecież rozbudowany szeroko aparat Państwowej Inspekcji Pracy, mamy Stacje Sanitarno- Epidemiologiczne czy wreszcie chyba jeszcze istniejące związki zawodowe, niezależnie od zabarwień politycznych.
Czytam w ostatniej "Kronice Beskidzkiej" (22 VII 2004 r.) artykuł pt. "Raban wokół hipermarketów", jak to Sejmik Województwa Małopolskiego (sic) przesłał do podległych sobie samorządów apel o zmniejszenie ilości wydawanych pozwoleń na budowę megasklepów, a z kolei o ograniczenie godzin ich otwarcia do prezydentów i burmistrzów miast śląskich zwróciła się śląsko-dąbrowska "Solidarność". Czytam i oczom nie wierzę. Czyli jak zawsze obudziliśmy się "z ręką w nocniku". Kolegialne ciało, jakim jest Sejmik pisze m.in.: "Sprzedaż poniżej kosztów produkcji i unikanie podatków to zdaniem sejmiku nieuczciwa konkurencja wobec polskich producentów". O ile to pierwsze, czyli dumping jest trudne do uchwycenia, o tyle sprawa podatków jest dla mnie, co najmniej dziwna. To nie kto inny jak Ministerstwo Finansów zezwoliło dla tych zagranicznych handlowców na tzw. wakacje podatkowe. To właśnie dzięki nim firmy zagraniczne umiejętnie zmieniają szyldy i zarządy, by dalej być w raju podatkowym, i śmieją się z nas w kułak.
A już kompletnym idiotyzmem jest sprawa ograniczenia godzin handlu w niedziele i święta. Kościół ma tu swoje argumenty szermując dobrem rodziny. Ale idźmy dalej z ograniczeniami. Co w takim razie z rodzinami kolejarzy, taksówkarzy, pracowników stacji benzynowych, pracowników dozoru, strażaków i policjantów? To co, oni są gorsi? Chyba nie.
A już najgłupszy postulat, jaki wyczytałem, to właśnie postulat związkowców ze śląsko-dąbrowskiej "Solidarności". Otóż "uczeni w piśmie" przesłali samorządowcom propozycję uchwały, aby w placówkach o powierzchni sprzedaży powyżej 300 metrów kwadratowych wprowadzić zakaz handlu w soboty od 23.00 do poniedziałku do 5.00 oraz w dni ustawowo wolne od pracy. Zadaję zatem autorom tego idiotycznego pomysłu proste pytanie: czym różnią się pracownicy handlu w jednostce o powierzchni 300 metrów od tych, którzy pracują w jednostce o powierzchni 299 metrów? Paranoja. Trzeba chyba wystąpić dla autorów tego pomysłu o nagrodę tzw. "AntyNobla".
Pomyśli ktoś, że jestem zwolennikiem mega, hiper czy supermarketów. Oczywiście, że nie. Tylko spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie: po jaką cholerę z takim entuzjazmem wpuszczaliśmy obcych kontrahentów, którzy zawojowali nam handel w Polsce w ponad 50%?
Obawiam się, że to nie kto inny, jak teraźniejsze upały wpłynęły na zwariowane pomysły w określonych środowiskach. Tak czy inaczej tą żabę trzeba połknąć.

TELEWIZJA LATEM
Zaczyna mnie krew zalewać jak słyszę i czytam o problemie abonamentu telewizyjnego. Z kolei wiem, że coraz większy odsetek abonentów radiowo-telewizyjnych dosłownie "olewa" płatności abonamentu. I wcale im się nie dziwię. Przecież publiczna telewizja (program 1,2 i 3) w okresie wakacji właśnie nas "olały". Jak czytam o zarobkach dziennikarzy telewizyjnych, o odprawach pieniężnych z powodu odejścia z przyczyn politycznych to naprawdę nóż w kieszeni się otwiera.
Stacje komercyjne mnie niewiele obchodzą, choć często oglądam w nich programy i denerwuję się na wydłużony czas reklam w trakcie projekcji jakiegoś filmu czy programu, ale to jest ich prawo, bo z reklamy żyją. Ale jak mam oglądać film "Sami swoi" po raz piętnasty czy dwudziesty to naprawdę może człowieka trafić.
Ostatnio stało się modne, że jakiś tam aktor, często niewysokiego lotu obchodzi jakiś jubileusz. Wtedy wszyscy pozostali pieją peany na jego cześć wiedząc, że za dwa czy trzy tygodnie on to będzie robił dla któregoś z nich. Słowem wzajemne wazeliniarstwo. A nam się za to każe płacić. Dlatego też większość telewidzów zrobiła sobie wakacje abonamentowe i zaczyna nie płacić za tą chałturę.
Utarło się, że telewizja publiczna jest upolityczniona. Dlatego po odejściu prezesa Kwiatkowskiego miało być normalnie. Ależ skąd. Wycinanie pracowników z poprzedniego klucza idzie całą parą i z nowym prezesem Dworakiem rodzi się (nomen, omen) nowy dwór. I znowu sute odprawki, nowe angaże (oczywiście wyższe), a ty, głupi telewidzu, płać.
Myślę, że jest tu duża możliwość popisania się przez Urząd ds. Konsumentów, bo z tego co wiem, to płacących ubywa, a programy coraz uboższe. I chciałbym doradzić prezesowi Dworakowi, aby ustalił stawki dla tych "gadających głów politycznych", aby za te absurdy na pograniczu głupoty politycznej zechcieli płacić sami, bo ja nie mam zamiaru płacić za nich.
Tyle na dziś, bo słońce naprawdę praży.

Kazimierz Semik

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.