Nad Sołą i Koszarawą - nr 14 (141) - rok  VII - 15 Lipca 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
„Z wizytą w pięknym Namestovie i gościnnej Ziemi Orawskiej”(jesteśmy tak blisko, i tak daleko od siebie)

Zostałem zaproszony wraz z innymi dziennikarzami Żywiecczyzny do odwiedzenia zaprzyjaźnionego z Żywcem Namestova i pięknej Ziemi Orawskiej. Organizatorem wyjazdu był Urząd Miejski w Żywcu z niezastąpionym Tomkiem Terteką, rzecznikiem prasowym Urzędu. Nasz pobyt był rewizytą, wcześniej bowiem Żywiec gościł przedstawicieli miasta Namestova i dziennikarzy słowackich. Dopisała pogoda, humor, reprezentowaliśmy prasę naszego miasta: "Gazetę Żywiecką" z jej uroczymi koleżankami, "Nad Sołą i Koszarawą" z red. Hieronimem Woźniakiem i "Kurierem Żywieckim". W Namestovie zostaliśmy pięknie przywitani przez burmistrza miasta i przedstawicieli rady miejskiej. Było zapoznanie się, wymiana czasopism, które reprezentujemy, rozmowy, w tym z biznesmenami zarówno z Żywca jak i ze Słowacji. Nasz pobyt miał też za zadanie zapoznanie się regionów i szukanie wzajemnych form współpracy. W herbie Namestova zał. w 1557 r. widnieją patroni miasta św. Szymon i św. Juda, jest orzeł austriacki ze złotą koroną, wszystko na tle zamku i żółto-biało-czarnej kolorystyki. Podobał się nam charakter miasta Namestova. Na centralnym placu przed Urzędem Miasta stoi pomnik piewcy języka słowackiego pochodzącego z Namestova, natomiast w sali obrad duże obrazy olejne ludzi zasłużonych dla miasta na przestrzeni wieków (te akcenty chciałoby się przenieść do naszego Żywca, zwłaszcza prosi się pomnik Andrzeja Komonieckiego! i obrazy zasłużonych dla miasta Żywca obywateli). Także reprezentacyjna sala miejska jest jakby małym muzeum, w którym wyeksponowane są piękne, duże, zabytkowe obrazy, głównie sakralne, obrazy współczesne przedstawiające piękno regionu orawskiego, jest też dużo rzeźb i grafik. Dodam, że Namestovo jest 8 tys. miastem, słynie z największego na Słowacji gimnazjum zespołu szkół gastronomiczno-hotelarskich, ostatnio mocno inwestuje tu kapitał zagraniczny (szkoda, że nie u nas!), ze względu na położenie miasto doskonale żyje z turystyki. Po poczęstunku i dyskusjach zaczęliśmy zwiedzać piękną Ziemię Orawską, program był niezwykle bogaty! Zobaczyliśmy piękny i ogromny zbiornik wodny Oravska Namestova, z którego rozciąga się bajkowy widok na Babią Górę, miasto i okolice, po tym jeziorze pływają duże statki wycieczkowe (zabierają do 200 osób!), jak też mniejsze jednostki, (czy podobne statki nie mogłyby pływać po jeziorze żywieckim?!), na takim statku poznaliśmy naszych kolegów dziennikarzy z czasopisma "Noviny Orava" z Dolnego Kubina. Pismo reprezentowali piękna Erika Jurakova i przedstawiciel wydawcy Martin Pavelek. Statek zawinął na wyspę, na której zwiedzaliśmy stary zabytkowy kościół. Zwiedzaliśmy także elektrownię szczytowo-pompową (podobną jak nasza w Porąbce), oglądaliśmy podziemia tego obiektu, gdzie wytryska źródełko leczniczej wody (w smaku przypomina Zuber). Ponadto pokazano nam wytwórnię ciągników leśnych ZTS TEES (ORVEX), w której produkuje się nowe ciągniki i remontuje stare (takie pojazdy byłyby pożądane w naszym regionalnym przemyśle drzewnym i transporcie leśnym), produkowane są tu również łańcuchy na opony dla transportu w kamieniołomach itp. Także w Namestovie jest fabryka znanych amerykańskich ciągników rolniczych i kombajnów John Deere. Zwiedzaliśmy piękną bazę turystyczną regionu Namestova, urocze zajazdy, plaże, przystanie, hotele. W jednym z takich zajazdów zjedliśmy przepyszny obiad, były toasty oczywiście z win słowackich. Koniec naszej bajkowej podróży był w pięknym kompleksie hotelowym "Junior Club" - Oravska Priehrada, 1 km od Namestova.
Hotel, a właściwie cały kompleks jest pięknie położony nad jeziorem i luksusowo wyposażony, zaspokoi każde gusta! Po ośrodku oprowadzał nas właściciel, biznesmen inż. Eduard Duncic, jednocześnie dyrektor całego kompleksu. Tutaj serwowano nam tak długo oczekiwane (był upał!) słowackie piwa: "Złoty Bażant", "Topvar" i inne z przystawkami. Obejrzeliśmy obiekty hotelowe, pokoje, apartamenty, restaurację, bar, korty tenisowe, basen, przystań i stadninę koni. Budowane dla koników stajnie przytłaczają - niejeden chciałby tak mieszkać! Cały nasz pobyt w pięknym regionie uzmysławia nam jedno, mieszkamy tak blisko (niecała godzina jazdy samochodem z Żywca), a tak mało o sobie wiemy. Zatem namawiam do wyjazdu do Namestova po słońce, piękne widoki, tanie hotele na europejskim poziomie, wyborową kuchnię i wyśmienite piwo! Także zimą kuszą znakomite trasy narciarskie, wyciągi. Poznajmy się!
Dodam, że żywiecki biznes (turystyka, ubezpieczenia) reprezentował Grzegorz Sanetra, słowacki biznes reprezentował w imieniu firmy NBN International Slovakia Marian Brenkus, chętnie wprowadzi na polski rynek znakomite słowackie piwa, trunki, inne produkty i zacieśni kontakty (kontakt z firmą NBM także poprzez autora niniejszego artykułu).
Specjalne podziękowania dla inż. Eduarda Duncica za wojaże jego luksusowym mercedesem i wyjątkową gościnność!
Zatem dziękujemy Namestovo! i do zobaczenia tym razem u nas w Żywcu!

 

Edward Poskier
Grafika: Hotel Junior Club i ZTS -ORVEX

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.