Życiorysy na Żywiecczyźnie pisane : Józef Fraś
Urodził się 4 lipca 1928 roku w Nidku k/Andrychowa jako syn Władysława i Rozalii z d.Siwek, jeden z czworga rodzeństwa.
Mając 11 lat zastała Go wojna w swojej rodzinnej wsi. Został wywieziony na roboty przymusowe do Czech tj. do Szunychela k/Bohumina.
Wspomnienia tego wygnania są wyjątkowo smutne, choć praca u bauera była ciężka, to jednak było tam spokojnie. Szare dni upływały w pracy na roli i w obrządkach gospodarskich. Niestety, nie było możliwości się uczyć.
Jak każdy wysiedlony czekał z utęsknieniem na zakończenie wojny. W sumie na wygnaniu spędził 38 miesięcy aż do 12 maja 1945 roku.
Pamięta tylko, że 3 dni przed zakończeniem wojny obie armie się wycofały i to prawie bez strzału.
Z utęsknieniem wrócił do swej rodzinnej miejscowości i jego pierwszym zadaniem było uzupełnienie edukacji w Szkole Podstawowej.
Rozpoczyna pierwszą pracę w 1946 roku jako pracownik fizyczny we młynie u Antoniego Kramarza w Andrychowie, gdzie w tej roli pracuje do 1949 roku. W 1949 roku zostaje powołany do służby wojskowej najpierw do Poznania, a później do Krakowa. Cały czas, czyli aż do 1952 roku służy w jednostkach samochodowych paradując w czapce z niebieską otoką. Po powrocie z wojska wraca z powrotem do młyna w Andrychowie, który po nacjonalizacji przechodzi we władanie Rejonowego Przedsiębiorstwa Młynów Gospodarczych w Wadowicach, gdzie dostaje nominację na kierownika tegoż młyna. Tam pracuje do 1956 roku.
W 1956 roku zaczyna się jego przygoda z Żywcem. Służbowo zostaje przeniesiony do Żywca wraz z rodziną. Objęli młyn w Żywcu przy ul. Sienkiewicza, który był przedtem własnością Zyzaków. Tutaj podkreślić trzeba rolę jego żony Józefy, która cały czas z nim pracowała i to bardzo ciężko. Jednostki nadrzędne nad młynem co jakiś czas się zmieniały, gdyż najpierw właścicielem było Rejonowe Przedsiębiorstwo Młynów Gospodarczych, następnie Przemysł Terenowy, potem Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska, a wreszcie w 1988 roku młyn wrócił do prawowitego właściciela.
Stale podnosił swoje wykształcenie uzyskując w 1964 roku dyplom mistrza w zawodzie młynarskim, a w 1965 roku dyplom technika, a tytuł Jego pracy dyplomowej brzmiał: "Analiza techniczno-technologiczna kaszarni w zakładzie młynarskim".
W międzyczasie powiększa Mu się rodzina, ma trzy córki i syna, z których Barbara ukończyła Wyższą Szkołę Ekonomiczną w Krakowie, a córka Anna i syn Krzysztof Akademię Rolniczą w Krakowie. Wszyscy włącznie z córką Ewą są w pełni samodzielni.
Życie Józefa to nie tylko praca zawodowa, ale w szerokim tego pojęciu działalność społeczna.
Jego biuro nie było zwykłym biurem młyna. Tam odbywały się spotkania Komitetu Osiedlowego, którego Józef Fraś był członkiem. Tam również odbywały się spotkania towarzyskie, a szczególnie, co roku 4 kwietnia w dniu wyzwolenia miasta Żywca.
Również tam gromada przyjaciół z ekranu telewizyjnego dowiedziała się o wyborze Kardynała Karola Wojtyły na papieża, który przybrał imię Jana Pawła II. Józef Fraś przez cztery kadencje był radnym Miejskiej Rady Narodowej w Żywcu i pracował w Komisji Rolnictwa. Jego wiedza i doświadczenie szeroko wykorzystywali pracownicy najpierw Miejskiej Rady Narodowej, a później Urzędu Miejskiego.
Za swą działalność zawodową i społeczną był wielokrotnie wyróżniany i nagradzany, m.in.:
- Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski,
- Srebrnym Krzyżem Zasługi,
- Medalem 30 i 40-lecia PRL,
- Medalem za Zasługi dla Miasta Żywca.
Został również wyróżniony odznaką Zasłużonego Kierowcy, którą sobie bardzo wysoko ceni.
Jego żona Józefa została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi.
Od 16 lat jest na zasłużonej emeryturze, a Jego hobby to ogródek i długie codzienne spacery ze swoim psem.
Życzymy Mu dużo zdrowia i jeszcze długich lat życia, bo za 2 lata chcemy z Nim wspólnie obchodzić 50-lecie Jego pobytu w Żywcu.
K. SEMIK