Nad Sołą i Koszarawą - nr 13 (140) - rok  VII - 1 Lipca 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Pod włoskim niebem

Miałem przyjemność uczestniczyć w kilkudniowym - wyjazdowym Kongresie Dziennikarzy Turystycznych we Włoszech, którego organizatorem było Stowarzyszenie Polskich Mediów. Trasa Kongresu rozpoczynała się w Weronie i prowadziła
m. in. przez miejscowości: Garda, Cattolika, Rimini, Republikę San Marino, Triest, do Udiny, skąd wróciliśmy do Polski.
Podróżując po północnych Włoszech mogliśmy podziwiać roztaczającą się z masywu Monte Baldo /najwyższy szczyt wzniesienia /2018 m/ przepiękną panoramę, masywów górskich Alp oraz szmaragdowe wody Jeziora Garda z otaczającą go niezwykle intensywną turystyczną zabudową.
Zwiedzaliśmy: wspaniałe zabytki Werony, Wenecji, Republiki San Marino, Montefiore /góry kwiatów/, Triestu z sławnym zamkiem Mirra Mare i wiele innych. Podziwialiśmy wykopaliska pochodzące sprzed 4 tyś. lat - w leżącej na słynnym szlaku bursztynowym miejscowości - Aqvileia.
Degustowaliśmy potrawy regionalne, w restauracjach: Hotelu Poiano czy Gelsi w Codroipo k. Lignino Sambiadiorno, gdzie zaserwowano nam "Poezję kuchni włoskiej", czyli wspaniale, z fantazją przyrządzone fruti di mare.
Korzystaliśmy z godnej polecenia bazy noclegowej w hotelach: Pojano, nad Jeziorem Garda, Acropolis w m. Cattolica i Soraia w Lignino Sambiadiorno. A wszystkiemu temu towarzyszyła niezwykła serdeczność i gościnność, gdyż gospodarze nie kryli, że na przyciągnięciu do siebie "spragnionych świata" polskich turystów, wczasowiczów, a także amatorów szusowania na alpejskich lodowcach bardzo im zależy. Podkreślali przy tym, że to, co może dla popularyzacji ich regionu zdziałać żywe, dziennikarskie słowo, nie spełni żaden, nawet najlepiej opracowany folder.
Zwiedzaliśmy więc, podziwiali, zachwycali się i zazdrościli po cichu. Włosi mają czym imponować. Ale bo też na to umiejętne wykorzystanie walorów, jakimi Italię niezwykle szczodrze obdarzyła natura. Na tą bogatą bazę. Wszechstronną i niezwykle atrakcyjną ofertę turystyczną, uwzględniającą coraz bardziej zainteresowania turystyką czynną, pracuje już trzecie pokolenie Włochów. Stąd warto ich podglądać i warto się od nich uczyć.
Mogliśmy przekonać się o tym słuchając informacji prezesa Konsorcjum "Il Laga di Garda é" o zagospodarowaniu części Jeziora Garda przynależnej do regionu Weneto / J. Garda otaczają trzy regiony/. Region Weneto, to największy region turystyczny, na którym koncentruje się 10% włoskiej turystyki. Teren objęty działalnością Konsorcjum zamieszkuje 9 tyś. osób, ale gości u siebie około 90 tysięcy turystów w sezonie trwającym średnio 8 miesięcy w roku. Aby obsłużyć taką rzeszę turystów zatrudnia się tam 7 tyś. osób. Zaś obrót z tej działalności wynosi - bagatela - 10 mld. euro rocznie. Takie efekty przynosi przemyślana gospodarka turystyczna.
Włochy to kolebka kultury europejskiej. Tu na każdym kroku z zamków, pałacyków, przepięknych kamieniczek, niezliczonych muzeów przemawia historia. Włosi jednak na tym nie poprzestają. Wykorzystują wszystko, dosłownie wszystko, czym można zainteresować turystów i na czym można zarobić. Czynią to nie tylko w pojedynkę właściciele pensjonatów, kompleksów narciarskich, czy wręcz "kombinatów" żywieniowych. Łączą się oni w konsorcja i przy pomocy państwa inwestują w "cacka", które pozornie z turystyką niewiele mają wspólnego, a jednak...
Stąd w ich ofercie znajdują się także, takie ciekawe, warte do zwiedzenia obiekty jak: Park Kultury Włoskiej w prowincji Werona, Akwarium w Cattolica, "Włochy w Miniaturze", czy potężne tereny wystawowe w Riminii i wiele innych.
Podziwiając to wszystko - myślałem, kiedy my u nas w Polsce, na naszej pięknej Żywiecczyźnie dorobimy się takiej turystycznej oferty. Wiem, my włoskiego, upalnego nieba nie mamy. Kompleksów jednak, szczególnie tu na Żywiecczyźnie mieć nie musimy. Trzeba dopiero "pojeździć po świecie", aby przekonać się, że "cudze chwalicie..."
Beskidy, to góry niezwykle przyjazne ludziom, tak zimą, jak i latem. Coraz więcej miejscowości może oferować turystom i wczasowiczom wspaniały wypoczynek na łonie natury. Trzeba to umieć wykorzystywać.
Taką wizytówką Żywiecczyzny /o czym pisałem ponad rok temu/ mogą stać się tereny pomiędzy Czernichowem, Żywcem i Korbielowem. Nie znaczy to, żebym nie doceniał innych. Jednak istniejący tutaj kompleks narciarski masywu Pilska. Atrakcje góry Żar z kolejką linowo - szynową, oraz stwarzające dogodne warunki do plażowania Jezioro Żywieckie i powstające na rzece Koszarawie progi wodne, mogą stanowić magnes przyciągający turystyczną falę, która może później "rozlewać się" na pozostałe rejony.
Może by tak więc pomyśleć o jakimś konsorcjum do zagospodarowania turystycznego tych terenów? Mam świadomość, że bazę turystyczną z prawdziwego zdarzenia, zaczyna u nas, na dobrą sprawę tworzyć dopiero pierwsze pokolenie. Ale przecież pomysłowości, zaradności i pracowitości górali żywieckich niejeden region może nam pozazdrościć.

Tak więc - spróbujmy rozwinąć jeszcze bardziej żagle?

Deklarujemy, że dwutygodnik "Nad Sołą i Koszarawą" chętnie udostępni swoje łamy na propagowanie lokalnych rozwiązań i osiągnięć.

 

Antoni Urbaniec

foto: Anita Kopcińska

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.