Kozy, uowce, czy kosiarki?
Ej, hosoł jo se hosoł,
Jakzem uowce posoł.
Nie jednej paniynce
Fartusek rozposoł.
Słowa tej ludowej przyśpiewki słyszało się przed laty na halach Beskidu Małego. Od Straconki po Krzeszów pasły się stada owiec. Na Żywiecczyźnie w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku wypasano ich około 14 tysięcy. Jeszcze w 1983 roku np. Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna w Czernichowie mogła się pochwalić stadem liczącym 400 sztuk.
Ma rację znawca tematu Kol. Antoni Urbaniec pisząc: "Wszak rolnik na Żywiecczyźnie jest bardziej pielęgniarzem przyrody, terenu, krajobrazu, aniżeli producentem rolnym" /NSiK Nr 8 s. 7/. Właśnie troska o przyrodę i środowisko naturalne skłoniły mnie do rozważań na postawione w tytule pytanie.
Patrząc na pola, gdzie dawniej złociły się łany zbóż, albo łąki, gdzie pasły się owce, kozy i bydło - teraz widzimy kępy chwastów, ostów i paproci. Marnotrawstwa tej ziemi, którą nasi ojcowie w pocie czoła uprawiali, a przecież tam mogą się pasać owce lub kozy. W gospodarstwach, gdzie było bydło stoją puste obory do zagospodarowania. Kozie mleko i baranie mięso mogą być istotnym składnikiem naszego pożywienia. Przecież to jest nasza zdrowa żywność. Nauka dojenia kozy, czy przerobu baraniny na kabanosy, jest łatwiejsza od egzaminu na prawo jazdy. Jeśli ktoś - zwłaszcza nie pracujący zawodowo - mówi, że to nieopłacalne, to odpowiadam, że nieopłacalnym jest nic nie robić i marnować ziemię. Problem drugi mej troski, to środowisko naturalne. ileż to ludzi pragnie w wolną sobotę odpocząć na łonie natury, nad wodą albo we własnym ogrodzie. Ale czy można odpocząć wśród monotonnego warkotu kosiarek spalinowych albo nawet elektrycznych? Prawda, że trawnik wokół posesji będzie wypielęgnowany. A co się dzieje ze skoszoną trawą? Bywa spalona, czasem sypana do rzeki i tylko niekiedy przeznaczona na kompost. Ta trawa mogła by być pożywieniem pożytecznych czworonogów. Ich hodowla ma sens, choć wciąż jeszcze bardziej moralny niż ekonomiczny.
Warto podejmować działania, aby wciąż żywe w naszym regionie owczarskie tradycje kontynuować. Nawet jeśli nie w skali przemysłowej, to na własne potrzeby i dla własnej satysfakcji.
Józef Pszczółka