Stanisław Janicki
70-lecie urodzin,
50-lecie pracy zawodowej,
30-lecie pracy w filmie,
20-lecie pracy na Uniwersytecie Śląskim na Wydziale Radia i Telewizji.
Chociaż Stanisław Janicki urodził się w Czechowicach-Dziedzicach, to od najmłodszych lat był związany z Bielskiem-Białą i regionem, o czym przypominał w swoich licznych publikacjach, filmach i wywiadach. O jego ciepłym stosunku do tej małej ojczyzny świadczy miedzy innymi scenariusz do filmu pt. Bielsko-Biała – dwa miasta w jednym. Ja ciągle patrzę na Bielsko i Białą przez sentymentalne okulary. Ulice, zaułki, szkoła czy kawiarnie (do których wymykaliśmy się na wagary) przypominają mi lata durne i chmurne – wspomina po latach Stanisław Janicki.
Swoim życiorysem Janicki mógłby z powodzeniem obdarzyć kilka osób. W dorobku ma kilkanaście scenariuszy i książek, jest reżyserem filmów fabularnych i dokumentalnych, za co uhonorowano go między innymi nagrodami na Festiwalu Filmów Niemych w Krakowie, na festiwalu w Tokio i Złotym Ekranem. Jednak dla większości widzów TV, pomimo rozlicznych działań artystycznych, zapisał się jako miłośnik i propagator Starego Kina. Na pytanie: Co i kiedy spowodowało, że zakochał się w starych filmach? Odpowiada: Na studiach oglądałem bardzo dużo starych filmów. Wciągały mnie one coraz bardziej. Z zaciekawieniem oglądałem jak ludzie w tamtych czasach wyglądali, jak się ubierali, zachowywali i jakie były zwyczaje. Jak się żyło, jadło, flirtowało, czy o rękę prosiło. Film oczywiście koloryzował, w jakiś sposób oszukiwał, na ekranie wszystko było ładniejsze niż w rzeczywistości.
Lubię oglądać stare zdjęcia, przedmioty, szczególnie te codziennego użytku, lubię czytać stare teksty, książki, zwiedzać historyczne miejsca. Interesowała i interesuje mnie przeszłość, ale nie jako coś zamkniętego, a określona rzeczywistość, która ma związek z teraźniejszością. W życiu, w tym co pisałem, w filmach, które robiłem i robię nadal, starałem się zawsze patrzeć oczami człowieka dzisiejszego na to, co istniało kiedyś i co pozostaje w ścisłym związku z tym, co istnieje dziś.
W szczytowym momencie popularności audycji „W starym kinie” pojawiły się nawet plotki, iż władze komunistyczne nie przypadkowo wybrały jako termin emisji niedzielne przedpołudnie, gdyż chciały w ten sposób odciągnąć ludzi od chodzenia do kościoła. Przygoda pana Stanisława jako propagatora starego kina na srebrnym ekranie trwała przez 32 lata, co oznacza, że ponad 1300 razy mógł zagościć w naszych domach.
Chociaż wystrzega się kategorycznych stwierdzeń, co do swoich upodobań, to prywatnie przyznaję że z filmów prezentowanych w programie wybiera te z Chaplinem. Wszystkie mogę oglądać bez przerwy i bez znużenia, ciągle jeszcze znajduję w nich coś nowego – i dodaje -Nie lubię jednowymiarowości i jednoznaczności - ani w życiu a tym bardziej w sztuce. Interesuje mnie i wciąga oglądanie ludzi, zdarzeń, zjawisk z różnych punktów widzenia. Mam nadzieję, że potwierdzą to ci, którzy mnie znają i ci, którzy oglądali moje programy telewizyjne i filmy. Najświeższym i sądzę, że wymownym przykładem jest mój najnowszy film opowiadający o skomplikowanym, dramatycznym życiu i tragicznej śmierci Aleksandra Forda, twórcy sławnych “Krzyżaków”, noszący tytuł: “Kochany i nienawidzony.
Ponad 20 lat wykłada na Wydziale Radia i Telewizji UŚ i od siedmiu w Bielsku-Białej, a młodzież chętnie uczestniczy w jego wykładach. Młodzież jest taka, jaką zawsze była. Kiedy ja byłem w jej wieku było tak samo. Zawsze się narzekało na młodzież, że jest nie taka, jaka powinna być. To się nie zmieniło. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że na co dzień spotykam się z wyselekcjonowaną młodzieżą. Z nimi mój kontakt jest bardzo dobry, ich wyobraźnia i twórcze myślenie jest nieraz zdumiewające. Ogromną przyjemność sprawia, jeśli zwracają się po radę, pomoc, proszą o konsultację w sprawie scenariusza czy realizowanego filmu. Wtedy ma się poczucie dobrze spełnionego obowiązku- mówi o swojej pracy nauczycielskiej dr Janicki.
Pomimo upływających lat jest człowiekiem ciągle aktywnym. Chodzi po górach, czyta książki interesuje się tym co nowego pojawia się w plastyce i muzyce. Należę do tych ludzi - mam nadzieję, iż nie zabrzmi to megalomańsko - którzy nigdy jeszcze z samym sobą się nie nudzili– dodaje Janicki. Tym, którzy chcieliby spotkać się z Jubilatem i starym kinem przypominamy, iż w każdy drugi poniedziałek miesiąca w salonie muzycznym w Muzeum w Bielsku-Białej na zamku można się spotkać z X Muzą. Tam Stanisław Janicki prezentuje ciekawe i wybitne dzieła sztuki filmowej.
Jacek Kachel