60-ta rocznica bitwy o Monte Cassino
Tegoroczny maj obfituje w wielkie rocznice i wydarzenia historyczne. Niewątpliwie najważniejsze z nich to wejście Polski do UE. Znacząca większość Polaków wiąże z tym pozytywne nadzieje na najbliższą przyszłość dla siebie i następnych pokoleń.
Polska już od ponad 60. lat udowodniła, że jest w Europie i jako pierwszy i jedyny kraj Europy stawiła opór hitlerowskiej inwazji na swoją Ojczyznę. Mimo samotnej i niestety przegranej wojny obronnej w 1939 roku, Polska walczyła przez całe 6 lat wojny, aż do zwycięskiego jej zakończenia. Walczyła nie tylko o własną wolność, ale też o wolność wielu narodów europejskich. Przypomnijmy Narwik, obrona Anglii, Francji, Włoch, Belgii i Holandii.
Wszędzie Polacy walczą-zwyciężają ale i giną. Taką właśnie cenę płaciliśmy za „Naszą i Waszą Wolność” - za niepodległość Ojczyzny. 18 maja br. przypada 60-ta rocznica jednej z największych bitew II-giej wojny światowej z uczestnictwem Polaków. To bitwa historyczna, już legendarna – bitwa o Monte Cassino.
60 lat to szmat czasu. Już trzecie pokolenie weszło w swoje życiowe powołanie!
Uczestnicy tamtego wydarzenia to już dzisiaj dziadkowie i pradziadkowie, pełniący już ostatnią wartę na swojej drodze życia. Jako żyjący jeszcze – Bogu dzięki – uczestnik tej legendarnej bitwy, czuję się w obowiązku, aby choć w telegraficznym skrócie przypomnieć to historyczne wydarzenie w Victorię Oręża Polskiego.
Jest rok 1944. Już piąty rok trwa II-ga wojna światowa. Alianci dotarli do rzeki Sangro i tu zatrzymała ich bardzo silnie ufortyfikowana linia obronna „GUSTAWA”.
Aby zrozumieć sens walki o Monte. Cassino, oraz obalić spotykane do dziś opinie o możliwości obejścia terenu walki „gdzieś, bokiem”, należałoby popatrzeć na fizyczną mapę Włoch i konfigurację terenu walk, aby samemu ocenić przewagę obrońców i trudność atakujących.
„LINIA GUSTAWA” przecinała Włochy w poprzek w najwęższym miejscu. Jej długość wynosiła około 200 km. Spiętrzone na całej jej długości masywy górskie Apenin /do ponad 2200 m/ już same w sobie stanowiły poważną i nie do przebycia zaporę. Jedyne istniejące przejście na Rzym, to 10-cio km pas w dolinie rzeki Liri płynącej tuż u podnóża masywu cassińskiego. Ta jedyna „brama” na Rzym otoczona dookoła przez wyniosłe szczyty, a w dolinie podmokłe tereny znana już była od czasów rzymskich, jako skuteczna zapora dla wielu dawnych najeźdźców. To tu właśnie ulokowana była twierdza – Linia Gustawa” pełna betonu, stali, pól minowych i setek uzbrojonych bunkrów ukrytych w szczelinach skalnych.
Pierwsze natarcie na tę „bramę” podjęli Amerykanie, wraz z 8 Arm. brytyjską, Korpusem francuskim i nowozelandzkim, oraz 4 Dyw. hinduską. Podmokły bagnisty teren, gęsto zaminowanej doliny pochłonął bardzo wiele ofiar w ludziach i sprzęcie pancernym. Cała akcja zakończyła się krwawą klęską. Nawet desant morski pod ANZIO – na tyłach wroga, który miał odciążyć główne natarcie na M. Cassino zakończył się klęską i dużymi stratami.
Drugie natarcie /15.II.44/ - poprzedzone potężnym bombardowaniem z powietrza przez 330 superfortec oraz ciężkich dział, doprowadziło jedynie do ruiny potężnego Klasztoru na wzgórzu cassińskim, które Niemcy natychmiast wykorzystali do celów obronnych. Ostateczny sukces był minimalny przy olbrzymich stratach i niestety kolejna klęska.
Trzecie natarcie ruszyło 15.III.44 r. Było ono najkrwawsze z dotychczasowych. Przez około 3,5 godziny, ponad 500 superfortec zrzuciło na ruiny klasztoru i okoliczne bunkry ponad 1100 bomb. Akcję wspierały najcięższe działa alianckie. Wielokrotnie dochodziło do walki wręcz. Niestety i ta obustronna masakra była kolejną klęską. Niemcy triumfalnie głoszą światu, że Monte Cassino, to twierdza nie do zdobycia. Niestety tę smutną prawdę potwierdzają dotychczasowe 4-ro miesięczne walki, przy olbrzymich stratach w ludziach i sprzęcie.
23.III.44 r.jednostki 2 Korpusu Polskiego zajmują „dogodne” i mało rozpoznane pozycje na tej krwawej arenie. Luzujemy na linii frontu naszych poprzedników. Po północy z 11/12.V.44 huraganowy ogień z ponad 1600 dział polskich i alianckich, trwający ponad dwie godziny rozpoczął pierwsze polskie natarcie. Brawurowe ataki naszych żołnierzy zostały jednak odparte i osłabione przez krzyżowe ognie z dziesiątków bunkrów, ukrytych w szczelinach skalnych. Z powodu dużych strat nocą Polacy zostali zmuszeni do wycofania się na pozycje wyjściowe. Pomimo to pierwsze nasze ataki, umożliwiły działającemu w dolinie 13 Korpusowi brytyjskiemu zdobycie przyczółków na rzece Rapido i przerzucenie przez nią mostu. I to był jedyny pozytywny sukces tego ataku uznany przez dowództwo 8 Armii.
Po przegrupowaniach i uzupełnieniu stanów osobowych jednostek, przygotowany został plan drugiego polskiego ataku. Rankiem 17 V 44 po kolejnym przygotowaniu artyleryjskim ruszyło drugie natarcie. Jednostki 3 DSK przy znacznych stratach zajęły krwawe wzgórze 593. Rano 18 V 44 pierwsze patrole polskie zajęły około godz. 10-tej wzgórze i ruiny klasztorne. W świat poszły telegraficzne informacje:
VICTORIA – POLACY ZDOBYLI MONTE CASSINO
Na gruzach klasztoru powiewa polska biało czerwona flaga – trębacz gra krakowski hejnał, a polski lotnik zrzuca na to krwawe pobojowisko wiązankę biało czerwonych róż.
Wojna jednak trwa nadal 19 V 44 jednostki 5 KDP zajmują krwawe „Widmo”, na które natychmiast wjeżdżają czołgi i rozpoczynają „czystkę”, niszcząc dziesiątki ukrytych, a już rozpoznanych bunkrów i umocnień. Zdobyto groźne San Angelo. W tym rejonie żołnierze 2 KP walczyli jeszcze do 25 V 44 zdobywając groźne wyniosłe na 1660 m Monte Cairo, a w dolinie Liri miasteczko – fortecę, Piedimonte, leżące na wzgórzu przy drodze na Rzym, na linii „Hitlera” /odnoga linii „Gustawa”/. Wojna we Włoszech trwała jeszcze przez cały rok. Żołnierze 2 KP nadal walczyli w bitwie „loretańskiej” poprzedzającej zdobycie ważnego portu Ancona, zdobywają kolejną linię obronną „Gotów”, a następnie wchodzą tryumfalnie jako pierwsi do miasta Bolonia – ostatniego niemieckiego punktu oporu we Włoszech.
2 V 45 nastąpiła całkowita kapitulacja wojsk niemieckich we Włoszech, 8 V 45 nastąpił koniec krwawej II-ej wojny światowej. Nie sposób opisać w tak krótkim artykule pełnej tragedii tych walk. Na to potrzebował nasz pisarz i korespondent wojenny 2 KP M. Wańkowicz aż ponad 1200 stron, swojego wspaniałego 3-tomowego dzieła „Bitwa o Monte Cassino”.
/-/ Zygmunt Gołąb b. żołnierz 2 KP, uczestnik bitwy.