Nad Sołą i Koszarawą - nr 9 (136) - rok  VII - 1 Maj 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Prosto z mostu - "PROSZĘ WSTAĆ SĄD IDZIE"

Czytelnik zapyta, o co mu chodzi? No właśnie. Formuła zawarta w tytule oznacza najczęściej rozpoczęcie rozprawy sądowej, bądź wygłaszana jest przy ogłoszeniu wyroku. Dlaczego od tego zaczynam?

Od jakichś paru miesięcy łamy prasy wojewódzkiej na pierwszych stronach dodatków lokalnych, (a celuje w tym Dziennik Zachodni), dużymi literami ogłaszają wszem wobec i każdemu z osobna, że przed obliczem Temidy staje lokalny prominent. Szczególnie upodobano sobie Starostę Żywieckiego Andrzeja Zielińskiego, gdzie fotoreportaże z sali rozpraw zajmują niejednokrotnie całą stronę.

Dla przygodnego czytelnika prasy może to oznaczać, że oto sądzony jest niczym pospolity zbrodniarz, wielki malwersant a przy tym pierwsza persona w powiecie. I tu zadaję sobie pytanie. Czy jest to chęć zdyskredytowania tegoż człowieka w opinii publicznej, czy też zapełnienie strony gazety wątpliwymi w treści sensacjami?

Ostatnia relacja z podobno ostatniej już rozprawy przed orzeczeniem wyroku wprawia mnie w zdumienie. Czy naprawdę nasi lokalni liderzy władzy są w rzeczywistości ludźmi prawymi czy też jak to w konsekwencji wyjdzie osobami, którzy chcąc coś zrobić oscylują przy podejmowaniu decyzji na granicy prawa? Jak wynika z tekstu zamieszczonego w Dzienniku Zachodnim prokurator wysunął potężne oskarżenia równe niemal temu, co w aferach centralnych, zaś przebieg procesu wskazuje na to, że będzie to z dużej chmury mały deszcz. Więc pytam. Po co to podsycanie napięcia skoro prawdopodobnie i tak werdykt będzie równy zwykłej naganie? Chyba, że komuś zależy by pluć do własnego gniazda.

Podobna sytuacja dotyczy byłego burmistrza miasta Janusza Kudłacika gdzie tytuł artykułu zamieszczony, również w Dzienniku Zachodnim brzmi bardzo groźnie;” Czy to już recydywa?” I tutaj również próbuje się skazać człowieka jeszcze przed wyrokiem. Z aktu oskarżenia wynika jednoznacznie (tak przynajmniej podaje gazeta), że w/w to defraudant i malwersant, który naraził Skarb Państwa czy też kasę miejską, na ogromne straty. Prokuratorowi wolno tak oskarżać, to w końcu jego profesja. Ale jednostronnie podana informacja w prasie bez możliwości obrony oskarżonego jest chyba nie fair.

Jestem akurat w posiadaniu odpowiedzi na akt oskarżenia, gdzie po dogłębnym przestudiowaniu, zarzuty prokuratora nie są dla mnie tak oczywiste. Ale cóż, od tego mamy w demokratycznym kraju podobno niezawisłe sądy.

Podobnie jest z kolejną sprawą, która być może również znajdzie się na wokandzie dotyczącej nieprawidłowości przy budowie sali gimnastycznej w Ślemieniu. To jest jeszcze ciekawsza historia! Bowiem wspomniana wyżej gazeta już prawie feruje wyroki, podczas gdy sprawa nie ujrzała jeszcze światła dziennego.

Trochę wydaje mi się, że wyciąganie łakomych kąsków z akt sądowych czy prokuratorskich to chyba nie to samo, co samodzielne dochodzenie redakcji do wykrycia przestępstwa.

I już w tym temacie ostatnia sprawa. Jak to w końcu jest? Jeśli szef urzędu państwowego, obojętnie, jakiego szczebla zostaje publicznie oskarżony przez przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości o popełnienie przestępstwa to czy ma jeszcze moralne prawo do pełnienia tej funkcji czy już nie?

Bo śmiesznym wydaje mi się, aby osoba zasiadająca w godzinach rannych na ławie oskarżonych o nadużycie udzielonych mu uprawnień i wyrządzenie szkody majątkowej w swej jednostce, w godzinach popołudniowych mogła podejmować ważkie decyzje na obszarze tej jednostki, łącznie z postanowieniami o nałożeniu kar administracyjnych, w stosunku do osób fizycznych czy jednostek prawnych na terenie swego obszaru działania.

Konkludując uważam, że w tym szalonym okresie, jakim jest transformacja ustroju, chyba organy odpowiedzialne za praworządność w tym państwie winny być bardziej rozważne.

Żeby było śmieszniej a może i bardziej żałośniej czytam również w Dzienniku Zachodnim z 16 kwietnia br. I to na pierwszej stronie regionalnego wydania „bombowy” artykuł o wielkich przekrętach dyrektora Przedsiebiorstwa Usług Komunalnych, a zarazem przewodniczącego Rady Powiatu Wiesława Augustynowicza. Siedem zarzutów i to o dużym wymiarze finansowym, sprawa w rękach Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Prawie, że horror. Tu również mam poważne wątpliwości co do zakończenia sprawy. Ale tak czy inaczej kubeł pomyj został już na człowieka wylany.

Oby ktoś czytający ten tekst przypadkiem mnie źle nie zrozumiał. To, co pisze Semik to jest czysta wazelina w stosunku do lokalnych władz. Otóż na pewno nie. Ktoś, kto mnie zna wie, że owszem szukam dziury w całym, ale chcę również być sprawiedliwy w stosunku do wszystkich a także tych, z którymi nie zawsze jest mi po drodze.

Zmierzam do tego, że jest mi czasem wstyd jak znajomi z poza naszego regionu pytają mnie. A kto z waszych władz nie był jeszcze sądzony? Prawda, że niemiłe pytanie. Dlatego życzę wszystkim, a przede wszystkim przedstawicielom władzy, aby jak najmniej słyszeli słowa. „Proszę wstać Sąd idzie”.

WŁADZA BLIŻEJ OBYWATELA ?

/widziane od dołu/

Takie ponoć były zamiary. I co się okazuje. Po kilkunastu latach tak w mieście jak i w urzędach gmin w Polsce działały i to coraz sprawniej służby budowlane. Ot po prostu przychodził mieszkaniec gminy do swojego urzędu i załatwiał sprawy związane z zezwoleniem na budowę, dobudowę czy modernizacje obiektów mieszkalnych lub gospodarczych. I było dobrze. Jakiś idiota w centrali wpadł na doskonały pomysł. Gmina to za niski organ by wydać zezwolenie buidowlane. A więc ceduje te sprawy do powiatu. Oczywiście Sejm, jaki mamy to wszyscy wiemy, „klepnął” ustawę, czyli zmienił prawo budowlane po to, aby „zbliżyć” władzę do Obywatela. Efekt jest taki, że rolnik z Soli, Zwardonia, Rycerki czy Lasu musi wsiadać do autobusu, pociągu czy samochodu i mknie do Żywca po upragniony glejt. Pytałem się Przewodniczącego Rady Powiatu o opinię na ten temat. Powiedział jednoznacznie, „to wcale nie podnosi rangi urzędu, wprost przeciwnie ludzie klną, na czym świat stoi. Myśmy protestowali na naradzie Związku Powiatów, ale jak Pan panie Kazimierzu wcześniej zauważył jakiś „cymbalista” wymyślił to, co wymyślił chyba tylko po to, aby Starostwo miało problemy finansowe, a ludzie mogli być jeszcze bardziej niezadowoleni”. Puentując temat trzeba stwierdzić, że albo żyjemy w demokratycznym kraju albo komuś wyjątkowo zależy na tym by nawzajem obrzydzać sobie życie lub jest to objaw czystej głupoty. Oby takich pomysłów było coraz mniej.

 

Kazimierz SEMIK

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.