Nad Sołą i Koszarawą - nr 9 (136) - rok  VII - 1 Maj 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Najstarsza Straż w Galicji

W tym roku mija 140 lat istnienia Straży Pożarnej w Bielsku-Białej, od samego początku była to jedyna organizacja niosąca pomoc na terenie obu miast. Z powodu jubileuszu zostały przygotowane bardzo ciekawe obchody, które zapoczątkowało otwarcie wystawy w Muzeum Techniki, gdzie zaprezentowano nie tylko pamiątkowe zdjęcia i dokumenty, ale również sprzęt jakim posługiwali się strażacy na przełomie XIX i XX wieku. Eksponaty na wystawie zostały podzielone chronologicznie, uwzględniając zmiany organizacyjne jakie w tym czasie się dokonały wraz z rozgraniczeniem, na poszczególne dzielnice miasta. Ciekawostką wśród eksponatów są dwa sztandary OSP Komorowice i Straconki, które zostały przejęte przez strażaków od działających wcześniej organizacji. I tak na przykład kiedy dokładnie przyjrzymy się sztandarowi OSP w Staraconce, dowiemy się, iż został on przejęty od Towarzystwa Weteranów Wojennych, gdyż można na nim odczytać wypruty wcześniejszy napis „Za cesarza i ojczyznę” – informuje Piotr Kenig kierownik Muzeum Techniki w Bielsku-Białej.

Warto wiedzieć, iż z inicjatywy członków Towarzystwa Gimnazjalnego w Bielsku została założona 9 sierpnia 1864 roku Bielsko - Bialska Ochotnicza Straż Pożarna z siedzibą w Bielsku. Dała ona początek obecnym jednostkom straży pożarnej w Bielsku - Białej. Bielska Straż Pożarna może uchodzić za jedną z najstarszych w południowej Polsce, gdyż była wcześniejsza od Krakowskiej. Od początku powołana Straż Pożarna obejmowała swoim działaniem dwa odrębne wówczas miasta. W tym kształcie przetrwała do 1939 roku. Pierwszymi strażakami byli: adwokaci, lekarze, przemysłowcy i kupcy, ludzie dosyć majętni, gdyż to oni byli najbardziej zainteresowani szerzeniem tych idei, które przyszły do nas z Austrii i Niemiec – informuje dr Jerzy Polak przygotowujący monografie Straży Pożarnej. Bezpośrednim powodem powołania Straży Pożarnej były częste pożary wybuchające w obiektach przemysłowych, zwłaszcza włókienniczych, które zagrażały całemu miastu. Ponad 100 ochotników, szkoliło się i gromadziło potrzebny sprzęt. Dynamiczny rozwój Straż Pożarna zawdzięcza temu, że cieszyła się poparciem finansowym towarzystw ubezpieczeniowych, władz obu miast i właścicieli fabryk. W 1884 r. bielska Straż Pożarna otrzymała pierwszą remizę z prawdziwego zdarzenia przy ul. Sobieskiego 6 (obecnie siedziba PCK), w której zainstalowano pierwszą w monarchii austriackiej centralę telefoniczną, zapewniającą łączność z 150 punktami w mieście i okolicy (odpowiednik dzisiejszego monitoringu).

W 1891 r. została oddana do użytku druga remiza przy P l. Ratuszowym w Białej. Początkowo strażacy posługiwali się sikawkami ręcznymi, ale od 1894 r, posiadano już sprzęt na parę a podczas akcji ratunkowych używano zaprzęgów konnych. Równolegle z ochotniczą strażą istniały od 1870 roku przyzakładowe straże pożarne, które były lepiej wyposażone niż ta miejska. Taką straż na przykład posiadał właściciel wielkiego młyna zbożowego w Białej, którego strażacy 25 lat wcześniej od miejskiej straży posiadali na swoim wyposażeniu sikawkę parową – dodaje dr Polak. W 1904 r. zmodernizowano system alarmowy, instalując w mieszkaniach wszystkich członków straży dzwonki.

W latach 1927 - 1929 Bielsko - Bialska Ochotnicza Straż Pożarna została zmotoryzowana pojawiły się samochody STAYER w nowoczesnym gmachu remizy przy ul. Grunwaldzkiej. Strażacy byli bardzo dumni ze swej remizy, a ten budynek był uważany, za jeden z najpiękniejszych obiektów jakie posiadała straż w okresie między wojennym. Przez długi okres czasu straż miała charakter niemiecki, jednak od samego początku służyła tam duża grupa Polaków, szczególnie w drugiej kompanii śikawkowych. Do lat 30-tych XX wieku strażacy pełnili również funkcje pogotowia ratunkowego – informuje dr Polak. Straż nie tylko walczyła z powodziami, ale wyjeżdżała do wypadków samochodowych. Pierwszy taki wypadek odnotowany zdarzył się 1891 – dodaje historyk.

W trakcie II wojny światowej straż nadal wypełniała wszystkie zadania, a nawet jak wspomina mjr. pożarnictwa w stanie spoczynku Józef Kopeć: Niemcy zorganizowali specjalny pobór do niej. A gdy się wycofywali zabrali większość nowoczesnego, na ówczesne czasy sprzętu, to zaś, co pozostało padło łupem wkraczającej do miasta Armii Czerwonej. Po II wojnie światowej zrezygnowano z dotychczasowej formuły ochotniczej straży pożarnej, tworząc zawodową formację. Już w pierwszych dniach marca 1945 r. powołano komendanta Miejskiej Zawodowej Straży Pożarnej, był nim podporucznik Henryk Klimek, następnie podporucznik Kazimierz Mielczarski. Główny Inspektorat Pożarniczy w Warszawie wydelegował do Bielska na komendanta kapitana Tadeusz Żytowieckiego, który przybył wraz z grupą operacyjną i z zadaniem dalszej organizacji pożarnictwa zawodowego. Wszystkie te i wiele innych informacji będzie można już niedługo przeczytać w bogato ilustrowanej monografii przygotowywanej przez dr Jarzego Polaka. Główne uroczystości rocznicowe zaplanowano na drugą połowę maja.

 

Jacek Kachel

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.