Nad Sołą i Koszarawą - nr 8 (135) - rok  VII - 15 Kwiecień 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Prosto z mostu - CZY WARTO BYĆ „KAMIENICZNIKIEM”

Chyba jednak nie. O czym przekonało mnie spotkanie z żywieckimi „kamienicznikami” państwem Heleną i Zdzisławem Krygiel właścicielami kamienicy przy ul.Kościuszki. Przechodząc po mieście w ten wiosenny dzień oglądałem szare kamienice przy głównej ulicy, jeszcze ochlapane od zimowych brudów i dostrzegłem kamienicę odrestaurowaną i pomalowaną na miły pastelowy kolor. Postanowiłem dowiedzieć się jak to się robi, aby w tej dzisiejszej mizerii finansowej można pozwolić sobie na taką „pererełkę” bądź, co bądź dużego obiektu w centrum miasta.

I to, co usłyszałem i zobaczyłem (dokumenty) wzburzyło mnie doszczętnie.

Starania o uzyskanie zezwolenia na remont elewacji rozpoczęły się w kwietniu 1992 roku ( tak, tak, nie mylę się), bo to właśnie 7 kwietnia ówczesny St. Inspektor Wojewódzki z Państwowej Służby Ochrony Zabytków Delegatura Żywiec wydał zalecenia, co do wykonania projektu remontu elewacji budynku przy ul. Kościuszki 11 postanawiając, że projektant ma wziąć pod uwagę:

kamieniarkę – kamień piaskowiec lub okładzina kamienno podobna, ale tylko na partii cokołowej historycznie otynkowanie ściany i zgranie kolorystyczne z kamieniarką uporządkowanie parteru elewacji przyulicznej tj. nawiązanie do wzorów historycznych w kształtach okien i drzwi.

I po tym wszystkim należy przedłożyć opracowany projekt do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Bielsku – Białej celem uzgodnienia.

Przysięgam, że odpisałem treść zaleceń dosłownie a, że kompletnie z tego nic nie rozumiem to już inna sprawa. Oczywiście doszło do wymiany pism i poglądów na sprawę remontu, gdyż właściciele i słusznie chcieli zabezpieczyć dolną partię elewacji przed zgubnymi skutkami zachlapania brudami z dziurawych jezdni ulicy Kościuszki. Do konsensusu jednak nie doszło i cały cyrk rozpoczął się od nowa, ale dopiero w kwietniu, ale 2000 roku. I znów wymiana korespondencji między urzędami, a właściwie urzędnikami i właścicielami kamienicy.

Nie chciałbym być przesadnie złośliwy, ale coś tu chyba nie tak, jeśli właściciel po 13 latach dowiaduje się, że jego kamienica została wpisana do rejestru zabytków na mocy decyzji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Bielsku Białej 11.02.1987 rok. A taki wpis rodzi swoiste komplikacje w przypadku chęci restaurowania budynku.

I wcale nie dziwię się właścicielowi budynku, który w lipcu 2000 roku pisze do odpowiednich służb rozpaczliwe pismo, a jeden z akapitów brzmi „Odrębną sprawą jest sam fakt wpisu budynku do rejestru zabytków. O wpisie tym nie zostałem nawet zawiadomiony, a przypisywanie sobie uprawnień z niego wynikających – stanowią /moim zdaniem/ w części wyraźną ingerencję w moje prawo własności. Konsekwencje tego wpisu muszę ocenić jako wyłącznie komplikujące i utrudniające wszelkie działania przy praktycznie żadnej pomocy” (koniec cytatu).

Znamienne jest to ostatnie zdanie, a właściwie ostatnie cztery słowa „przy praktycznie żadnej pomocy”. Nie chciałbym nudzić Szanownych Czytelników kolejnymi wytworami urzędniczej fantazji, choć ludzie, którzy podpisywali te androny byli z górnej półki siatki urzędniczej (Wojewoda Śląski, Generalny Konserwator Zabytków, Starosta Żywiecki, a właściwie w Jego imieniu Burmistrz Miasta.

Nie chciałem pytać do końca jak urodziła się ta elewacja, natomiast zapytałem wprost. Czy ktoś lub któryś z urzędów Wam pomógł? Zamiast odpowiedzi otrzymałem plik korespondencji dotyczącej prośby właściciela o umorzenie IV raty podatku od nieruchomości w wysokości 1.812 zł i 90 gr.

I jak Państwo myślicie, jaki był efekt? Machina urzędnicza poszła w ruch. Odpowiedź jest żałosna. Powołano się na przepisy o podatkach i opłatach lokalnych twierdząc, że instytucja zaniechania poboru podatku została zniesiona a to, dlatego (uwaga!). że przepisy muszą być dostosowane do prawa Unii Europejskiej. O empora, o mores. Boże ty widzisz i nie grzmisz?

Właściciel zabytkowej kamienicy, tylko dlatego, że uznana została za zabytkową wydaje ponad 45.000 złotych na jej renowacje i na kolanach prosi o umorzenie podatku stanowiącego ponad 3 % wartości nakładów inwestycyjnych i w efekcie po długich perturbacjach otrzymuje decyzje o tym, że wspomniana kwota została Mu rozłożona na 2 raty i tą drugą musiał zapłacić do 15 marca 2003 roku.

Panie Burmistrzu to jak ja mam rozumieć zarzuty w stosunku do Pańskiego poprzednika, który odstąpił od poboru czynszu w granicach ponad stu tysięcy złotych, a tu trwa walka z uczciwym obywatelem miasta o kwotę ponad 1.500 zł.

A czy nie przyszło Wam do głowy, by zmobilizować właścicieli kamienic w centralnej części miasta i poprzez zwolnienie ich z podatku od nieruchomości namawiać do renowacji żywieckiej starówki. Bo jeśli przepisy o podatkach będzie egzekwować Unia Europejska to, po jaką cholerę potrzebny jest w mieście Burmistrz. A tak już bardzo poważnie podziwiam Państwo Krygielów za hart ducha i konsekwencje w dążeniu do celu. Szkoda, że aż takim kosztem.

 

Kazimierz Semik
P.S. W ostatnim numerze ukazały się dwie notatki, jedna na temat budowy cyrku w mieście, a druga na temat tramwajów konnych. Oczywiście obie były żartem primaaprilisowym. Choć jeśli chodzi o cyrk to chyba nie trzeba go odrębnie budować. A tramwaje konne. Czemu nie. Przecież obecnie najlepsze drogi w Żywcu są w..... parku. Przynajmniej konie nie miałyby odcisków na nogach.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.