Nad Sołą i Koszarawą - nr 8 (135) - rok  VII - 15 Kwiecień 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
RADOŚC Z FILATELISTYKI

Moja przygoda z filatelistyką rozpoczęła się w Szkole Podstawowej w Czernichowie. Z podziwem patrzyłem na szkolną gablotę filatelistyczną, gdzie było mnóstwo kolorowych znaczków, kart pocztowych, a niekiedy dyplomów z wystaw i konkursów filatelistycznych, Mnie najbardziej interesowały znaczki z dzikimi zwierzętami i egzotycznymi ptakami.

Wiele radości sprawił mi wujek, od którego otrzymałem na dziewiąte urodziny klaser z pokaźną ilością znaczków. Jednak prawdziwą filatelistykę poznałem dzięki opiekunowi Koła Młodzieżowego PZF w naszej szkole. Był nim i nadal jest, doświadczony filatelista, nauczyciel - emeryt: Józef Pszczółka, który w ciekawy sposób potrafi rozbudzać w młodzieży zamiłowanie do kolekcjonerstwa. Uczy bawić się znaczkami, przekazuje wiedzę o poczcie i znaczkach, o zasadach wystawiennictwa, w teorii i praktyce. Brałem udział w licznych filatelistycznych grach i zabawach ze znaczkami, aby później uczestniczyć w konkursach, gdzie trzeba było wykazać się wiedzą teoretyczną zdobytą na zajęciach koła.

Już w klasie szóstej, poprzez konkurs okręgowy, zakwalifikowałem się do Finału XXXVI Ogólnopolskiego Młodzieżowego Konkursu Filatelistycznego w Opolu. Przed finałem opiekun powiedział: „jeśli będziesz w dziesiątce, a stać cię na to, to będzie sukces". Zająłem ósme miejsce i spełniając nadzieję opiekuna otrzymałem możliwości udziału w kolejnych konkursach, Rok później byłem w finale na piątej pozycji i wtedy usłyszałem od opiekuna: "w teorii jęsteś dobry, teraz trzeba przyłożyć się do opracowania eksponatu i lepszego wykonania zadania praktycznego". Ta praca nie poszła na marne.

W kolejnym finale w 2000 roku, w Zielonej Górze byłem zwycięzcą, ku wielkiej radości mojej, a chyba jeszcze większej mojego opiekuna, który od 1978 roku doprowadzał podopiecznych do finałów, jednak bez uzyskania pierwszego miejsca. Następne zwycięstwa odniosłem w latach 2002 i 2003 w Głuchołazach i Toruniu.

Choć głównym celem uczestnictwa w jakimkolwiek konkursie na pewno jest chęć zajęcia jak najlepszego miejsca, tym bardziej, że ostatnio premiowane ono jest niebagatelnymi nagrodami, to jednak jest jeszcze wiele innych aspektów przynoszących radość z filatelistyki. Dzięki konkursom, jako uczestnik poznałem ciekawe miasta, m.in: Warszawę, Zieloną Górę, Malbork, Gdynię, Torun, a take Żelazową Wolę i Morawski Kras w Czechach. Konkursy są okazją spotkania wielu ciekawych ludzi, tych dorosłych i rówieśników, z którymi w przyszłości będziemy, być może, uczyli filatelistyki kolejne pokolenie kolekcjonerów znaczków pocztowych. Filatelistyka, chyba na zawsze, pozostanie w kręgu moich zainteresowań, podobnie jak przyroda w szerokim znaczeniu, a ekologia i ornitologia szczególnie. Już teraz, rok przed egzaminem maturalnym, myślę o podjęciu studiów związanych z przyrodą. Dzięki wiedzy zdobytej przez filatelistykę, a szczególnie udział w konkursach, uzyskuję lepsze wyniki w nauce, a poprzez naukę w szkole, łatwiej poznaję sens i pożyteczność filatelistyki. Może kiedyś z moich znaczków uda mi się opracować eksponat - marzenie młodości, w którym zobrazuję piękno naszej beskidzkiej przyrody.

Łukasz BIAŁOŻYT - lat 18
Młodzieżowe Koło Filatelistów
C z e r n i c h ó w

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.