Nad Sołą i Koszarawą - nr 7 (134) - rok  VII - 1 Kwiecień 2004

  |poprzedni artykuł|  | |spis treści|  | archiwum|   | strona główna|   | następny artykuł|


 
Co robić aby rolnicy mogli otrzymywać dopłaty do każdego hektara użytków rolnych!!!

Uważam, że jest to zasadnicze pytanie, jakie powinni stawiać sobie wójtowie gmin, pracownicy starostwa powiatowego zajmujący się tymi problemami, wszystkie organizacje i instytucje obsługi rolnictwa, a przede wszystkim sami rolnicy.

Gospodarstwa rolne na Żywiecczyźnie, o czym powszechnie wiadomo, należą do najbardziej rozdrobnionych w kraju. Na obszarze około 40 tyś ha gospodaruje ponad 20 tyś. rolników, czyli że średnia wielkość gospodarstwa nie przekracza 2,0 ha. Tylko niewielka liczba gospodarstw, to gospodarstwa o obszarze powyżej 5,0 ha, posiadające zwarte kompleksy rolne. Jeszcze mniejsza jest liczba wsi, w których przeprowadzono komasację rolną, dzięki której rolnicy posiadają gospodarstwa w kilku kawałkach z reguły przekraczających 0,10 ha powierzchni, warunkujących możliwość wpisania jej do ogólnej powierzchni gospodarstwa, od której będą naliczane dopłaty. Zdecydowana większość gospodarstw, to gospodarstwa małe, składające się z kilkunastu, a czasem nawet kilkudziesięciu działek, ułożone w tzw. złośliwą szachownicę pól. Będzie więc wiele gospodarstw, czasem nawet o powierzchni 3 ha, które z trudem będą mogły uzyskać dopłatę nawet do 1 ha, gdyż działek poniżej 0,10 ha nie będą sobie mogły doliczyć.

Jakie działania mogą podjąć, aby – mimo tej niekorzystnej sytuacji uzyskać dopłaty, jeżeli nie do wszystkich, to przynajmniej do większości użytków rolnych?

Dopóki nie zostanie przeprowadzona komasacja gruntów, a na nią niema, co szybko liczyć, jeżeli w ogóle można, widzę dwie możliwości:

Pierwsza – to wydzierżawianie pól już gospodarującym rolnikom, na podstawie najprostszej umowy dzierżawy, w której wystarczą podstawowe dane umawiających się stron, takie jak: nazwisko i imię, adres, PESEL, wyszczególnienie numeru dzierżawionej działki / działek i podpisy stron. W umowie tej strony mogą, a nawet powinny określić warunki i czas /najmniej 5 lat/ dzierżawy. Umowa taka – sporządzona w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach /dla każdej ze stron/ nie wymaga żadnej rejestracji.

Druga – to zakładanie spółek rolnych, w których uczestniczyć może kilku rolników mających graniczące z sobą pola, w jednym czy dwóch sąsiadujących półrolkach /zarębkach/. Utworzenie takiej spółki /spółka cywilna/ wymaga pisemnej zgody wszystkich wspólników z odnotowaniem ich danych, ustaleniem nazwy i siedziby oraz określenia wkładów z wyszczególnieniem działek. Bliższej informacji o powołaniu takiej spółki można zasięgnąć w każdym urzędzie gminy.

Spełnienie jednego z powyższych warunków pozwoli na uzyskiwanie dopłat bezpośrednich, oraz dopłat uzupełniających, do działek utrzymanych w dobrej kulturze rolnej za / w naszych warunkach/ ew. ziemniaki skrobiowe, żyto, łubin, łąki i pastwiska. W wielu wypadkach możliwe będzie także otrzymanie dopłat za prowadzenie działalności rolniczej, na obszarach o niekorzystnych warunkach gospodarowania. Ponadto w „Planie rozwoju obszarów wiejskich” proponowane są dopłaty m. in, na „Wsparcie dostosowań do standardów wspólnotowych” oraz „Wsparcie dla grup producentów rolnych”, a w „Sektorowym programie operacyjnym wśród wielu działań szczególnie interesujące jest „Ułatwianie startu młodym rolnikom”. Przewidywany zakres pomocy opiewa na dziesiątki tysięcy złotych. Oferty są więc warte zastanowienia.

Pisząc o tych możliwościach mam pełną świadomość, że ich wprowadzeniu w życie czasami może stanąć na przeszkodzie zwyczajna ciemnota, głupota, czy zawiść niektórych właścicieli, głównie bardzo małych gospodarstw, nie zainteresowanych w niewielkich dopłatach. W takich sytuacjach winny z urzędu wkraczać lokalne władze i w oparciu o obowiązujące przepisy Ustawa o ochronie gruntów rolnych i leśnych z dn. 3 lutego 1995 art. 5 > Dz.U. Nr. 16 poz. 78 z 1995 r.< oraz Ustawa – Prawo Ochrony Środowiska z dnia 27. 04. 2001 r. art. 7 > Dz.U. Nr. 62 poz. 627 z p.zm. / zmuszać takich obywateli, aby skoro nie chcą współpracować z innymi utrzymywali w odpowiedniej kulturze własne działki i „plantacjami” chwastów nie zanieczyszczali okolicznych pól.

Uważam, że „gra jest warta świeczki”, gdyż przemyślane podejście do przywrócenia należnej rangi rolnictwu i produkcji rolnej, na naszym terenie może stanowić jeden z bardzo istotnych / może nie zawsze w pełni docenianych / bodźców wyrwania wsi żywieckiej ze stagnacji, w jaką popadła. Sprawa jest niezwykle ważna, stąd też nakreślenie dróg prowadzących do przywrócenia należytej rangi rolnictwu, formom jego wspierania i dofinansowania winny znaleźć swój wyraz w strategii rozwoju powiatu.

Owczarstwo, hodowla i chów bydła mlecznego oraz opasowego, prowadzenie gospodarstw agroturystycznych, to nowe miejsca pracy dla przeludnionej żywieckiej wsi.

To także napływ środków finansowych umożliwiających podejmowanie nowych inwestycji i wywołujących zapotrzebowanie na usługi tak dla ludności, jak i rolnictwa. Biedna wieś nie ma pieniędzy na usługi. Im rolnictwo będzie nowocześniejsze, a wieś bardziej dostatnia, tym zapotrzebowanie na usługi będzie większe. Zapotrzebowanie to będzie generować nowe miejsca pracy, odciążając część ludzi od bezpośredniej pracy w rolnictwie i rozładowując bezrobocie. I tak powoli może zamykać się rozpędowe koło postępu.

Jest takie stare ludowe przysłowie „Nie od razu Kraków zbudowano”. Wieś też nie od razu się zmieni, w momencie naszego wejścia do Unii Europejskiej. Będzie to proces powolny długotrwały, wymagający dużego wysiłku, wielu zabiegów i przemyślanych działań.

Ale jeżeli mądrze wejdziemy na jego drogę, to powinien się powieść.

O tym prawidłowym wybieraniu dróg będę pisał w następnych numerach naszego dwutygodnika.


Tekst: Antoni Urbaniec

Foto: H.Woźniak

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.