Walka życia ze śmiercią czyli o dorocznym zwyczaju Marzanny
Okres Wielkiego Postu, trwającego 40 dni, od Popielca do Wielkanocy, jest bogaty w zwyczaje i obrzędy związane z tradycją ludową i liturgią kościoła katolickiego. Śródpoście w wyobrażeniach ludu polskiego było czasem walki zimy z wiosną, walki na śmierć i życie.
Wykonywano kukłę na rusztowaniu w kształcie krzyża ubranego w słomę, upodobniając ją do kobiecej postaci. Była to personifikacja zimy - Marzanna. Przedstawia ona śmierć, porę roku kiedy wszystko jest martwe. Gdy Marzanna zostanie zniszczona przyroda ożyje w swym dorocznym cyklu. Obok Marzanny obnoszony jest nieduży zdrowy świerczek lub gałąź choiny przystrojone różnymi bibułkami i pisankami, w których zaklęte jest życie. Zielone drzewko nosi nazwę gaiku - maiku, a gdy zamiast niego przynoszono pięknie ubraną lalkę nazywano ją Dziewanna od imienia słowiańskiej bogini wiosny. Zajmuje ona miejsce Marzanny niosąc zapowiedź odradzającego się życia oraz dobrych plonów.
W różny sposób praktykowany jest zwyczaj Marzanny. Zawsze jednak towarzyszyły mu specjalne pieśni.
"Wynieśliśmy Marzaneczkę ze wsi
przynieśliśmy zielony gaj do wsi !"
Kukłę wynoszono poza granicę wsi, wrzucano do wody, błota, dołu lub palono. Czasem szarpano kukłę i wyciągano słomę, aż zostanie sam drąg. Szczątki Marzanny rozrzucano po polach wierząc, że spowoduje to większe urodzaje. Po zniszczeniu Marzanny, którą często niósł najsilniejszy spośród chłopów, ze śpiewem wracano do wsi z ustrojoną choiną.
W Istebnej przyjął się zwyczaj obnoszenia Marzanny po wsi na rękach jak małego dziecka. Lalkę zrobioną ze szmat i ubraną w strój góralski obnosiły dziewczęta w Koniakowie.
Męskim odpowiednikiem Marzanny jest Marzaniak. Upatruje się w nim młodszego i pochodnego elementu obrzędu topienia kukły kobiecej. Najdawniejsze polskie wzmianki o Marzaniaku mają ponad 100 lat. W przeciwieństwie do Marzanny kukła męska ubrana była zwykle w podarte ubranie męskie, rzadko dbano o ładniejszy lub staranniejszy jej wygląd. Tam gdzie Marzaniak występował obok Marzanny, obydwie grupy wyruszały zazwyczaj z przeciwległych krańców, wsi aby razem udać się w stronę wody lub pól.
Popularnym obrzędem było chodzenie z samym gaikiem niezależnie od Marzanny. Organizowanie topienia Marzanny i gaiku było formą manifestacji tradycji rodzinnych i narodowych. Obrzędowi towarzyszyła pieśń w wyłącznie polskim języku.
„Marzaneczka kraśna
Co w lesie urosła
W lesie ją ścięli
Do domu ją wzięli
Nasz gaik zielony
Pięknie przystrojony.”
Nie było ściśle określonego dnia, w którym niesiono Marzannę.
Z reguły obrzęd odbywał się w IV niedzielę wielkiego postu zwaną śmiertelną niedzielą. Marcin Bielski w swojej Kronice pisze: „W Wielkiej Polszcze i w Śląsku siódmego dnia marca topią Marzannę, ubrawszy jako niewiasta.” Zanotował, że w Tworkowie /gm. Krzyżanowice/ na początku drugiej połowy zeszłego stulecia dziewczęta już na 2 tygodnie przed tzw. „czarną niedzielą” /piąta niedziela wielkiego postu, obnosiły po wsi ubraną w miejscowy strój ludowy lalkę. Topienie Marzanny i strojenie gaika związane jest często z przesileniem wiosennym - pierwszym dniem wiosny /21 marca/.
W starych wsiach raciborskich: Łubowicach i Brzeźnicy w XIX w. praktykowano obrzęd Marzanny i gaika w Niedzielę Palmową. Marzannę puszczano na wodę w koszu śpiewając pieśń na cześć Odry.
O Marzannie na Żywiecczyźnie zanotował A. Komoniecki. „W czarną niedzielę w post dziewczęta miejskie sprawiwszy sobie na długiej żerdzi Marzannę po mieście nosiły, śpiewając różnie, którym dawano co czyja łaska była.” W późniejszym czasie w okolicach Żywca zwyczaj związany z Marzanną został zastąpiony obnoszeniem i niszczeniem Judasza, który został z nią utożsamiony.
Rozpowszechniony na terenie całej Polski zwyczaj Marzanny i trwanie jego w podobnej formie wskazuje na dawny rodowód tej tradycji. Już Jan Długosz pisze o Marzannie i Dziewannie. Żyjący w XVI wieku Maciej Stryjkowski, autor „Kroniki polskiej...” łączy Marzannę z Cererą, patronką urodzajów, którą w odległych czasach mieli czcić starożytni mieszkańcy Polski - Sarmaci.
Obrzęd Marzanny przetrwał do dziś zasadniczo w nie zmienionej postaci, dawno jednak utracił swój pierwotny sakralny i magiczny charakter na rzecz wesołej i beztroskiej zabawy.
Tekst: Andrzej Szewczyk [ze zbiorów H. Woźniaka]
Foto: J. Pszczółka