Nad Sołą i Koszarawą - nr 6 (133) - rok  VII - 15 Marzec 2004

 |poprzedni artykuł|  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
JAK TO DRZEWIEJ BYWAŁO.

W poszukiwaniu historii gminy Świnna z przełomu XIX wieku natrafiłem na szereg ciekawych informacji, które odniesione do dzisiejszych czasów mogą wiele uczyć, przypominać, że w wielu sprawach niewiele się dziś zmieniło, lub też wywoływać na twarzy szczery uśmiech. Zacznę od tych poważnych.
Trafiłem na protokół spisany na posiedzeniu Rady Gminy w Świnnej z dnia 17 czerwca 1922 roku, w którym napisano;
Obecni;

Wojciech Mrowiec wójt, Alojzy Owsianka asesor, Ignacy Białek, Józef Marszałek 91, Rudolf Moesuk, Karol Lach, Wojciech Harężlak, Wojciech Dziki, Andrzej Blecha, Michał Jurasz, Michał Ficek, Michał Mrowiec, Wojciech Dziki 167, Franciszek Łajczak, Wojciech Dziki 70, Józef Dziki, Adam Rudecki, Józef Marszałek 33, Jan Wróbel, Franciszek Mrowiec i Jan Urbański.

I. Naczelnik gminy przedstawia Radzie gminnej restrykt Wydziału powiatowego w Żywcu z dnia 16/5 1922 L. 1668/22 co do zaprowadzenia opłat od koni na utrzymanie dróg.

Rada gminna uchwala jednogłośnie nie zgodzić się na zaprowadzenie opłat od koni, gdyż obciążałyby one tylko pewną warstwę ludności, oraz, że musiałyby podrożeć furmanki- i opłaty tej nie uważa za słuszną.

Za Zwierzchność gminną
w  Świnnej, dnia 27/8 1922
Naczelnik Gminy
/ pieczęć okrągła i podpis /

Ileż w tym krótkim uzasadnieniu jest zawarte mądrości. Nie zgadzamy się, bo na tym mogą ucierpieć nieliczni. A dzisiaj. Płacimy podatek od środków transportowych, podatek na drogi zawarty w cenach paliwa czy wreszcie jeszcze jakieś winiety. A drogi, jakie są to wszyscy widzą.
W latach trzydziestych swoją siedzibą gminy był Rychwałdek o czym świadczy zachowany zapis pewnego przypadku który jedna z mieszkanek zaskarżyła do Wydziału Powiatowego.

Przed Urzędem staje Józefa G. z Rychwałdku i żali się, że naczelnik gminy Ryuchwałdku Franciszek, B. Namówił listonosza, ażeby renty inwalidzkiej wymienionej nie doręczał, lecz składał do depozytu u naczelnika gminy, gdy zaś podpisana zgłosiła się celem podjęcia przekazu na podjęcie renty inwalidzkiej naczelnik gminy zwrócił się do mnie temi słowami „ za trzy dni przydź po niego bestjo – dopiero wydam”, gdy zaś za trzy dni zgłaszam się to wyrzuca mnie za drzwi, kopie nogami, i to powtarza się już po raz drugi miesiąc z rzędu. Ponadto żąda bezprawnie opłaty za podpis od 2,50 groszy zależnie od wysokości renty – a listonosz żądał 10 groszy za doręczenie. Związek Inwalidzki mnie poinformował, że od opłat od rent żadnych w gminach pobierać nie wolno. Naczelnik gminy wobec mnie, dlatego zachowuje się nietaktownie, że jestem ubogą wdową i wie, że za mną nikt się nie ujmie. Proszę polecić naczelnikowi gminy, aby listonosz doręczał mnie przekaz, a nie bezprawnie zatrzymywał u siebie jak dotychczas.

Żywiec dnia 2 maja 1933 r.
Spisała; Szydłowska                           Za Józefę G. podpisała Kuligowicz

 

Dalsze losy tej skargi są w dokumentach. Naczelnik się broni i przedstawia kontrargument, powołuje świadków, choć ostateczny werdykt w tej sprawie nie zachował się w dokumentach. A mówi się, że to dzisiaj władza jest pazerna na forsę. Niestety nie od dzisiaj.

A teraz z innej beczki, choć trochę weselej.
W wyniku lustracji przeprowadzonej w Ochotniczej Straży Pożarnej w Świnnej w dniu 4 listopada 1926 roku zarzucono naczelnikowi OSP Karolowi, Cadrowi że bezprawnie wydał kwotę 7.50 złotych 6 strażakom i drugi raz kwotę 15 zł 5 strażakom. Wyjaśnienie w tej sprawie pisemnie złożył sam pan naczelnik. Oto one;

Niniejszym oświadczam, że kwotę 7,50 gr. Wypłaciłem delegatom na zabawę strażacką w Trzebini a mianowicie Szczepanowi Cadrowi, Józefowi Fickowi, Ferdynandowi Dzikiemu, Emanuelowi Pindlowi i Franciszkowi Wróblowi.

Kwoty tej zwrócić nie mogę gdyż czyniłem to na żądanie członków i w porozumieniu się z Zarządem.
Nadmieniam, że była to pierwsza zabawa w nowo otwartej strażnicy w Trzebini, to też uważałem za konieczne poparcie tejże strażnicy.
Również i z tego powodu nie mogę tej kwoty zwrócić, że Zarząd straż akceptował ją w dniu 6 / II / 1926 r.
Podpisał Karol Cader

Był też i drugi zarzut dotyczący wydatkowania kwoty 15 zł na podobny cel. Oto wyjaśnienie naczelnika Cadra.

Kwotę 15 zł. Wypłaciłem strażakom a mianowicie; Szczepanowi Cadrowi, Franciszkowi Cadrowi, Emilianowi Pindlowi, Karolowi Mrowcowi, Janowi Marszałkowi i Rudolfowi Mrózkowi, którzy jako delegaci udali się na zabawę strażacką w Sporyszu, albowiem członkowie Ci grozili mi wystąpieniem ze straży.

Również wypłaciłem te kwotę i z tego powodu, że OSP w Sporyszu przysyła również swych delegatówna zabawy strażackie w Świnnej. Osobiście uważam, iż takie wysyłanie delegatów jest pożyteczne celem zacieśnienia więzów koleżeństwa.

Kwoty tej zwrócić nie mogę i z tego powodu, że Zarząd straży akceptował ją w dniu 6 / II / 1926 r.
Podpisał Karol Cader

Jaki z tego morał?
Druhowie strażacy uczcie się, jak szukać nowych członków. A więc delegacja i na zabawę „ celem zacieśnienia więzów koleżeńskich”. Choć z szantażykiem radzę nie przesadzać.

Szperał i komentarzem opatrzył: K.S.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.