Nad Sołą i Koszarawą - nr 6 (133) - rok  VII - 15 Marzec 2004

 |poprzedni artykuł|  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Wspomnienie o ks. Henryku Hübnerze.

Ksiądz Henryk Hübner był człowiekiem wielu pasji. Ale zacznijmy od początku. Urodził się 6.VII.1913 r. jako syn Alfreda i Walerii z domu Wrężlewicz. Gimnazjum 8-klasowe ukończył w Żywcu, po czym wstąpił na Wydział Teologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, na którym zdał egzamin z katechezy w 1938 r. Od razu rozpoczął działalność duszpasterską jako wikariusz parafii rzymsko-katolickiej w Podwiku na Orawie. Gdy wybuchła II wojna światowa, mieszkając u proboszcza na plebanii, został wraz z nim aresztowany w dniu 2 września 1939 r. i wywieziony do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. Wykupiony z obozu przez rodzinę w 1942 r. wrócił do domu rodzinnego w Żywcu i jako robotnik podjął pracę w hurtowni tytoniowej i rozlewni octu w Żywcu. Pracując tam miał zakaz wykonywania wszelkich czynności kapłańskich. W dniu 1 września 1942 roku Metropolita Krakowski ks. Adam Sapieha mianował go wikariuszem przy Kościele Parafialnym św. Floriana w Żywcu z prawem odprawiania Mszy św. potajemnie w mieszkaniu.
Po opuszczeniu Żywca przez Niemców w dniu 1.V.1945 r. został katechetą w Szkole Powszechnej w Żywcu i Kolebach oraz w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Żywcu. W tymże roku od 1 września został przeniesiony do Szkoły Powszechnej w Milówce i jako katecheta pracował w Milówce Prusowie i Nieledwi aż do 1980 roku. Ponadto w latach 1946-1950 pełnił funkcję Społecznego Opiekuna Sierot w rejonie Milówki. Oprócz działalności społeczno-wychowawczej miał wiele kształcących i pożytecznych pasji. Jedną z nich była filatelistyka. Zapalał do niej dzieci i młodzież od wczesnych lat szkolnych. Chodziły do niego, aby nabywać lub wymieniać coraz to nowe ukazujące się w historii Poczty znaczki. Sam był posiadaczem wielu cennych serii, które gromadził w licznych klaserach.
Drugą jego pasją była fotografika, poprzez którą służył społeczeństwu Milówki. Po wojnie przez 15 lat aż do 1960 roku, gdy w Milówce i okolicy nie było jeszcze fotografa, on u siebie w wynajętym u Karola Grzegorzka mieszkaniu gratisowo lub za niewielką opłatą robił ludziom zdjęcia do dowodu osobistego, także zdjęcia ślubne, a dzieciom komunijne. Przede wszystkim jednak lubił fotografować małe dzieci i to znienacka, gdy były najbardziej naturalne. Wychodząc z domu zawsze brał ze sobą aparat i chwytał na klisze każdą urokliwą sytuację dzieci zarówno przy pracy, jak i zabawie.
W każdym domu w Milówce zostawił wiele zdjęć, na których utrwalił członków rodziny. Teraz stanowią one dokumenty historyczne wielu rodzin, a także i życia społecznego Milówki na przestrzeni lat 1945-1980. Swoją pasją zarażał także dzieci szkolne, ucząc je sztuki fotografowania. Żeby zdjęcia były piękniejsze kredkował je i takie rozdawał dzieciom i ich rodzicom.
Uwrażliwiał też dzieci na piękno przyrody, zabierając je na wycieczki do lasu na grzyby i jagody. Dzięki temu zwiedziły z nim najpiękniejsze zakątki okolicznych gór i lasów. Uczył dzieci zdrowo i pożytecznie spędzać wolny czas na łonie przyrody.
Zmarł w styczniu w 1980 r. w Żywcu, ale pochowany został zgodnie z życzeniem na cmentarzu w Milówce obok kaplicy pw. św. Marii Magdaleny. Ponieważ zaskarbił sobie przyjaźń milówczan, to wielu z nich zatrzymuje się tu aby zapalić lampkę i odmówić za jego duszę modlitwę. Choć od jego śmierci minęły już prawie 24 lata, ale pamięć o nim w Milówce jest wciąż żywa.

Stanisława Białożyt

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.