Zbójnicka ikona.
Góry to nie tylko określenie regionu geograficznego, ale przestrzeń specyficznego życia kulturalnego. Stroje, pieśni, rzeźba i obrazy na szkle wytworzone przez ludzi gór są niepowtarzalne i przez swój charakter rozpoznawalne na całym świecie. Zauroczony tą właśnie kulturą Michał Jagiełło dyrektor Biblioteki Narodowej, od lat pisze książki poświęconej tej tematyce. W Książnicy Beskidzkiej zaprezentował swoją najnowszą pozycję, pod wymownym tytułem ZBÓJNICKA SONATA. Na początek zadałem sobie pytanie, co takiego ma w sobie postać zbójnika, że od 150 lat jest on stale obecny w literaturze. W swoim eseju portretuję zbójników, którzy byli bardzo różni. Najczęściej jednak harnaś był kawałem zbója, skrzyżowaniem złodzieja i mordercy, rzadziej dobrotliwym Janosikiem, który to zabierał bogatym a rozdawał biednym. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, co z tych legendarnych postaci zrobili literaci. Oni w swych działach utrwalili swego rodzaju bohaterów romantycznych zaklętych w ikony zbójnickie, gdyż ci zazwyczaj młodzi ludzie potrafili rzucić na szalę swoje młode życie, dla pewnego rodzaju egzystencjalnego projektu. W myśl zasad: będę żył krótko, ale po swojemu. Trzeba pamiętać, że ich działalność łupieska zazwyczaj trwała krótko, gdyż byli łapani i bardzo surowo karani, co pomagało tworzyć się legendzie o ich czynach powiedział autor Michał Jagiełło.
Przygotowania do napisania tej pozycji trwały długo, gdyż autor zainteresował się tą tematyką w 1959 roku. Materiał zbierał przez 40 lat, a książkę napisał w ciągu roku. Warto dodać, że Jagiełło jest nadal czynnym ratownikiem górskim. Również w tym sezonie narciarskim zdarzyło się mu zwozić
z Kasprowego Wierchu narciarza, który doznał kontuzji.
JacK