Prosto z mostu.
Szum medialny wokół tzw. planu HAUSNERA zaczyna już ludzi denerwować. Jeśli chodzi o mnie to mam wyjątkowo ambiwalentny stosunek do tego „dzieła”. Plan, który miał ratować finanse publiczne państwa został po prostu odarty ze swej pierwotnej wersji. Przepuszczany poprzez coraz inne gremia w swej istocie skupił się na odbieraniu złotówek tym, którym już niewiele można odebrać.
Idiotyczny pomysł zrównania wieku emerytalnego kobiet z mężczyznami dokumentowany chęcią zwiększenia stażu pracy dla tych pierwszych jest, co najmniej śmieszny. Również rewizja rent, może w istocie potrzebna, też nie zrobi w skali kraju rewolucji i nie przysporzy milionów do budżetu. Po prostu twórca czy twórcy planu poszli po najmniejszej linii oporu. Słynne zapowiedzi, że zaczniemy od siebie, spełzły na niczym. A tego oczekiwała opinia społeczna. Oczekiwaliśmy, że główne oszczędności dotyczą sprawowania władzy. A tu nic.
Podobno, o czym zresztą kolejny rząd ustami każdego nowego premiera w ekspose mówił, że celem podstawowym jest odchudzanie administracji. Zresztą sam premier Hausner szumnie zapowiadał, że w każdym resorcie nastąpią cięcia etatowe, zmniejszy się liczba wiceministrów, w sumie około 14 gabinetów, sekretarek, doradców itp. itd. Skończyło się prawdopodobnie na 2 – ch i to jeszcze, dlatego, że stanowiska były nie obsadzone. Ale nic w tym dziwnego skoro w resorcie pana Hausnera jest raptem....... 14 wiceministrów. I o ich zmniejszeniu ani mowy. Mówi się w programie o restrykcjach w stosunku do rencistów a zapomina się o tym, że tzw. VIP-y korzystają z karty leczniczej w najlepszych klinikach i to nie sami, ale wraz z całymi rodzinami. Czy to jest uczciwe? Chyba nie. Idźmy dalej. Miały być odchudzane kancelarie premiera, parlamentu i prezydenta. Żeby było ciekawiej to w pionie premiera Pola ( tego od nie istniejących autostrad) projekty rozporządzeń i ustaw opracowywały na zlecenie resortu....... kancelarie adwokackie, i to te najdroższe, podczas gdy na etatach było 32 prawników. Nóż w kieszeni się otwiera. A sprawa tzw. trzynastek i nienależnych, choć ustawowo gwarantowanych premii dla ludzi władzy. Pogadali, zadeklarowali a zostało jak było. Prawo Parkinsona działa u nas z powodzeniem. Z jednej strony zwala się z centrali zadania na administrację wojewódzka, powiatową i gminną, ale centrala „puchnie”. Mówi się głośno, ale się tylko mówi o tym, że utworzenie aż tylu powiatów jest całkiem niepotrzebne. Powiat ziemski, powiat grodzki w jednym mieście. Urząd Wojewody i Urząd Marszałkowski w jednym województwie, a wokół tych urzędów chmara urzędników, dobrze zresztą opłacanych, którzy albo nic nie robią a jak już robią to tylko masę niepotrzebnych nikomu formularzy i sprawozdań. A miało być tak racjonalnie. Jeśli dodamy do tego jeszcze dziesiątki rządowych agencji, które dysponują niejednokrotnie większymi funduszami niż resorty, które ich nadzorują, to mamy obraz degrengolady finansowej w skali całego państwa. I właśnie takich decyzji, takich manewrów oczekiwało społeczeństwo od tego socjaldemokratycznego państwa. Natomiast to, co nam przedstawia rząd a firmuje premier Hausner na pewno nie poprawia wizerunku tego rządu w oczach społeczeństwa. Dlatego też jak na wstępie powiedziałem mój stosunek do tego planu jest obojętny, gdyż nie znalazłem tam żadnej iskierki nadziei na poprawę finansów publicznych. Zaś harce miedzypartyjne to kolejna zabawa polityków w ciuciubabkę. Gorzej, jest to lekceważenie tegoż społeczeństwa, które ktoś kiedyś nazwał przypadkowym. Sądzę, że jest jeszcze czas, aby zrewidować ten program a przede wszystkim przestać się bać lobbystów, zacząć się liczyć z głosem ludzi i próbować odzyskać uśmiech na twarzach zatroskanych swym losem milionów ludzi. Jeszcze nie jest za późno.
KPINY Z BIEDOTY.
Popularny „Super Ekspres” dokonał wielkiej wolty. Namówił, bowiem dwóch posłów (PO i PiS), aby zdecydowali się na heroiczny wysiłek i spróbowali przeżyć jeden miesiąc za 500 złotych. A więc za tyle za ile bez heroizmu muszą przeżyć setki tysięcy ludzi w naszym kraju. Urządzenie sobie przez dwóch wybrańców narodu takowej hucpy jest nie na miejscu. To są czyste kpiny z biednych Polaków, których w kraju jest mnóstwo. Medialny patronat dziennika jeszcze tą hucpę powiększa. Według mnie jest to obraza ludzi i to przez tych, których podstawowym zadaniem jest poprzez prace legislacyjną robić wszystko, aby zmienić obszary nędzy w tym kraju. Zabawę robią sobie ci, którzy nie zarabiają a dostają od państwa pensję przekraczającą ponad dwudziestokrotność wspomnianej wyżej kwoty. Jeśli już dali się wciągnąć dziennikarzom tej bulwarówki w tą nieuczciwą zabawę to, dlaczego resztą pensji nie obdarzyli np. 19 bezrobotnych. Wtedy ich poświęcenie miałoby sens. A tak to wyszły z tego kpiny z biedoty. Oj panowie posłowie nieładnie, nieładnie.
NABICI W ........ KOLEJKĘ.
Ileż to było radości jak na spotkaniu z Prezydentem RP oznajmiono, że góra Żar zostanie posiadaczem kolejki linowej. Ma takową Krynica, ma Zakopane a będzie mieć Żywiecczyzna. Napisano setki artykułów ukazujących dobrodziejstwo tej inwestycji dla żywieckiego środowiska a dla Czernichowa w szczególności. I było się, z czego cieszyć, gdyż ta góra Żar jest górą szczególną. Ma w swoim wnętrzu sztolnie, w których pracują urządzenia elektrowni szczytowo – pompowej, na stoku ogromny zbiornik większy niż niejedno naturalne jezioro, wreszcie stację szybowcową i prowizoryczne lotnisko dla samolotów turystycznych. Do szczęścia brakowało jej tylko kolejki i ... nartostrady. Wizja nowego zamierzenia wzbudziła wśród okolicznych mieszkańców spore nadzieje. Zaczęli przystosowywać swoje domy do wymogów kwaterodawców, co niewątpliwie pociągało za sobą nowe i to znaczne wydatki. Tempo prac przy kolejce wskazywało, że wizja czy jak kto woli ich marzenia zostaną spełnione.
I wreszcie przed świętami Bożego Narodzenia wizja miała się zmaterializować. Dokonano uroczystego otwarcia, poświęcenia przez biskupa. I stop! Kolejka nie ruszyła. Przyczyny techniczne, czy też, jak kto woli złośliwość rzeczy martwych. I tak mijały kolejne tygodnie. Ruszy za tydzień, za dwa tygodnie i tak zeszło aż do połowy lutego. Jakoś wszyscy delikatnie o tym mówią, aby nie zapeszyć. Natomiast nie wszyscy wiedzą ile przekleństw padło pod adresem...... no właśnie, kogo? Klęli ludzie, którzy się zapożyczyli by przygotować kwatery dla turystów. Klęli ci, którzy przyjechali by skorzystać z dobrodziejstwa tej kolejki. A więc klęli wszyscy ci, którzy zostali nabici w bu..... nie w kolejkę. Powie ktoś, że, o co tyle hałasu. Przecież kolejka już jeździ. Zgoda. Tylko, że kolejny raz zakpiono ze społeczeństwa. Obiecano coś, czego nie zrealizowano. To, że przepadło masę pieniędzy dla właściciela jest nieistotne. Ale nadużyto zaufania tych, którzy w to przedsięwzięcie włożyli kupę swojego szmalu i zostali z „ręką w nocniku”. Mam nadzieję, że wszystko potoczy się dobrze a nasza wszechstronna góra Żar znów będzie gościnna dla tych, co nad nią latają, dla tych, co po niej chodzą i wreszcie dla tych, co będą po niej na nartach jeździć. Przypuszczam, że norma usterek została już wyczerpana.
Kazimierz Semik