Nad Sołą i Koszarawą - nr 4 (131) - rok  VII - 15 Luty 2004

 |poprzedni artykuł|  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Kitą po oczach, czyli kontrolowane gryzienie orzecha.

Zatroskany czytelnik pewnej gazety lokalnej wywołał burzę wokół losu wiewiórek w żywieckim parku. Jego zdaniem jest ich coraz mniej i jest to zjawisko ekologicznie niepokojące. Przejęła się losem sympatycznych żyjątek gazeta i zaraziła tym zmartwieniem ogólnopolski program TVP. Nikt jednak nie wytłumaczył czytelnikom i widzom czy malejąca ilość wiewiórek to objaw choroby zatroskanego czytelnika, polegającej na słabnącym wzroku, czy też objaw powrotu do zdrowia ponieważ są choroby, w których na pewnym etapie zwidują się pacjentom gryzonie (przeważnie białe myszki) i zmniejszająca ich się ilość oznacza najczęściej powrót do zdrowia. Tak czy inaczej kilka dobrych minut emisji, w niezłej porze oglądalności, autorzy reportażu w audycji : "Obraz Niekontrolowany" poświęcili wiewiórkom w Żywcu wypytując, z głupia frant, zaskoczonego Burmistrza, jaką strategię zamierza przyjąć w związku z tym poważnym problemem. Jest to dość wyjątkowy przykład kontroli obrazu rzeczywistości. Wierzę, że redakcja uznała chyba problem za ważny, bo nie chce mi się wierzyć, że publiczna, poważna instytucja za jaką mam TVP 1 chciałaby marnotrawić mój i paru milionów rodaków abonament na emitowanie byle papki w cennym czasie antenowym, w którym wyemitowanie np. reklamy przyniosłoby sporo kasy, którą możnaby przeznaczyć na kulturę lub jakiś niedożywiony Dom Dziecka. Program (w całości) nie był ani wesoły, ani śmieszny i nie wskazał, mimo manipulanckiego montażu, żadnego sensownego problemu. Jednym ze skojarzeń z wiewiórką jest słowo " wiewiór" oznaczające brzydką chorobę zwaną kiedyś " francą". Nabawić się jej można było na wesoło przy użyciu pewnych części ciała ale jej smutnym skutkiem były poważne ubytki w funkcjonowaniu innej części ciała-głowy, czego objawy wykazują realizatorzy reportażu. Powyższe poddając pod rozwagę Dyrekcji TVP 1 i jej lekarza zakładowego pozostaję z nadzieją na ponowną sympatię. Abonent Jerzy Kliś

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.