Kitą po oczach, czyli kontrolowane
gryzienie orzecha.
Zatroskany czytelnik pewnej gazety lokalnej wywołał
burzę wokół losu wiewiórek w żywieckim parku. Jego zdaniem jest
ich coraz mniej i jest to zjawisko ekologicznie niepokojące. Przejęła
się losem sympatycznych żyjątek gazeta i zaraziła tym zmartwieniem
ogólnopolski program TVP. Nikt jednak nie wytłumaczył czytelnikom i
widzom czy malejąca ilość wiewiórek to objaw choroby zatroskanego
czytelnika, polegającej na słabnącym wzroku, czy też objaw powrotu
do zdrowia ponieważ są choroby, w których na pewnym etapie zwidują
się pacjentom gryzonie (przeważnie białe myszki) i zmniejszająca
ich się ilość oznacza najczęściej powrót do zdrowia. Tak czy
inaczej kilka dobrych minut emisji, w niezłej porze oglądalności,
autorzy reportażu w audycji : "Obraz Niekontrolowany" poświęcili
wiewiórkom w Żywcu wypytując, z głupia frant, zaskoczonego
Burmistrza, jaką strategię zamierza przyjąć w związku z tym poważnym
problemem. Jest to dość wyjątkowy przykład kontroli obrazu
rzeczywistości. Wierzę, że redakcja uznała chyba problem za ważny,
bo nie chce mi się wierzyć, że publiczna, poważna instytucja za
jaką mam TVP 1 chciałaby marnotrawić mój i paru milionów rodaków
abonament na emitowanie byle papki w cennym czasie antenowym, w którym
wyemitowanie np. reklamy przyniosłoby sporo kasy, którą możnaby
przeznaczyć na kulturę lub jakiś niedożywiony Dom Dziecka. Program
(w całości) nie był ani wesoły, ani śmieszny i nie wskazał, mimo
manipulanckiego montażu, żadnego sensownego problemu. Jednym ze
skojarzeń z wiewiórką jest słowo " wiewiór" oznaczające
brzydką chorobę zwaną kiedyś " francą". Nabawić się
jej można było na wesoło przy użyciu pewnych części ciała ale
jej smutnym skutkiem były poważne ubytki w funkcjonowaniu innej części
ciała-głowy, czego objawy wykazują realizatorzy reportażu. Powyższe
poddając pod rozwagę Dyrekcji TVP 1 i jej lekarza zakładowego
pozostaję z nadzieją na ponowną sympatię. Abonent Jerzy Kliś