Nad Sołą i Koszarawą - nr 3 (130) - rok  VII - 1 Luty 2004

 |poprzedni artykuł|  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Harnaś.

Pod takim tytułem ukazała się ostatnio książka Bronisława Sroki. Życiorys, tego znanego działacza społecznego z Gilowic, co, nieco znam. Toteż, kiedy ją zobaczyłem natychmiast pomyślałem, że jej kanwą będą na pewno jego okupacyjne przeżycia, a "Harnaś" to czyjś pseudonim. Jakież było moje zdziwienie i zaskoczenie zarazem, kiedy po przeczytaniu pierwszych stron książki zorientowałem się, że jej fabuła oparta jest na tle autentycznych wydarzeń, jakie miały miejsce, na Żywiecczyźnie w siedemnastym wieku. Co mnie w tej książce - już na wstępie - zaskoczyło, to piękny - literacki język, jakim posługuje się autor, umiejętnie wplatając w niego dialogi w gwarze góralskiej. To cenne, ale rzadko spotykane - językowe - zderzenie, pokazuje jak soczysta jest gwara ludowa, ile w niej barwności i piękna. Takiej sztuki udało się - jak dotąd - dokonać wielkim luminarzom naszej literatury, takim jak Kazimierz Przerwa - Tetmajer, Władysław Orkan, czy Jaulu Kurek. Losy głównego bohatera książki - Harnasia, zbójnika, postaci tragicznej, ukazane zostały na tle społeczno - gospodarczych i rodzinnych uwarunkowań siedemnastowiecznej - góralskiej wsi. Pozwoliło to autorowi wzbogacić jej fabułę o ciekawe wątki związane ze zwyczajami, wierzeniami, które przedstawił w malowniczo opisanych obrazach. Wartość tej książki jest niewątpliwie duża. Autor, jako pierwszy - pokusił się, o przedstawienie pewnego wycinka historii żywieckiej wsi, w niezwykle udanej, zbeletryzowanej formie. W książce, obok mało znanych, udokumentowanych historycznych zdarzeń zawarł także - jak wspomniałem wyżej - wiele malowniczych opisów przyrody, architektury, zwyczajów i wierzeń, dokumentując je i tym samym ratując przed zapomnieniem. Odnosi się to również do rodzimej gwary, bogactwo, której mile zaskakuje. Jeżeli można mieć o coś pretensje do autora, to chyba tylko o to, że był zbyt oszczędny przy tworzeniu słownika wyrażeń gwarowych. Osobiście znam, nie najgorzej, różne odcienie gwary górali żywieckich, a mimo wszystko przy czytaniu, znaczenia niektórych wyrazów mogłem się tylko domyślać, nie znajdując ich w słowniku. Niestety krytycznie trzeba się odnieść do opracowania technicznego i korekty, gdyż w książce spotyka się sporo błędów, głównie w składzie drukarskim książki. Błędy te w żadnym wypadku nie umniejszają wartości książki, toteż autorowi składam serdeczne gratulacje i zachęcam go do kontynuowania swojej pisarskiej działalności. Zachęcam również PT czytelników do zapoznania się z tym wydawnictwem. Byłoby dobrze, gdyby władze oświatowe zainteresowały tą książką pedagogów i młodzież szkolną. Warto! Naprawdę warto, gdyż Żywiecczyzna może pochwalić się tym, że ma swojego Nędzę Kubieńca. Antoni Urbaniec

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.