Nad Sołą i Koszarawą - nr 2 (129) - rok  VII - 15 Styczeń 2004

|poprzedni artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Aleksandra Przybysz.

Na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia umówiliśmy się na prywatną rozmowę z Aleksandrą Przybysz – dwukrotną laureatką tytułu „Najlepszy Sportowiec 2001 i 2002 roku w Bielsku-Białej” przyznawanego przez Prezydenta Miasta. Posiadaczką tytułu mistrzyni Polski, z drużyną BKS „Stal”, oraz mistrzyni Europy z reprezentacją Polski. Kolejnym sukcesem bielskiej siatkarki był udział z zespołem biało-czerwony w turnieju o Puchar Świata. Dodajmy, iż wszystkie z wymienionych sukcesów były Jej udziałem w mijającym roku.

Red: Jaki jest twój stosunek do całej przedświątecznej krzątaniny, jak sprzątanie, zakupy itd.? Aleksandra Przybysz.: Uwielbiam to. Kiedy byłam uczennicą Szkoły Mistrzostwa Sportowego ta przyjemność mnie omijała. Zawsze jednak święta kojarzyły mi się ze sprzątaniem, a przede wszystkim z zakupami. I tak jest nadal. Red.: Czy przygotowałaś już prezenty dla swoich bliskich? AP.: Nie chciałabym, aby dowiedzieli się o tym z gazety. Powiem tylko tyle, że siostra otrzyma wspólny prezent ode mnie i rodziców, a będzie to coś z zimowej odzieży. Tacie sprezentuję coś z kosmetyków. Pomysł na obdarowanie mamy i mojej sympatii-Roberta na razie chodzi mi po głowie.

Red.: Kto był dostarczycielem prezentów pod choinkę w Twoim domu rodzinnym? AP.: Święty Mikołaj, oczywiście póki w niego wierzyłam. Red. Co spodziewasz się znaleźć w tym roku pod choinką? AP.: Nie mam żadnych oczekiwań. Przyznam bardziej wolę dawać prezenty i patrzeć na radość innych. Sama jednak też lubię je otrzymywać. Red. Czy uczestniczysz w procesie przygotowywania potraw wigilijnych? AP.: W kuchni rzecz jasna rządzi mama, ale na miarę potrzeb i możliwości staramy się razem z siostrą. pomagać. Red.: Jakie specjały przygotowujecie na wieczerzę wigilijną? AP.: Przede wszystkim kapusta z grochem, ryby różnego rodzaju, pierogi ruskie wśród, których jest zawsze jeden „Judasz” i cały szereg innych tradycyjnych dań. Red.: A co to takiego ów „Judasz” ? AP.: Robiła tak moja babcia, robi tak również moja mama. Otóż jeden z pierogów jest przyprawiany solą i pieprzem znacznie bardziej niż pozostałe. Kto trafi na „Judasza” w trakcie kolacji, a nie da się tego nie zauważyć, ten będzie „zakałą” rodziny przez najbliższy rok. A cały obyczaj ma prawdopodobnie związek z Podkarpaciem skąd pochodzą moi rodzice.

Red. Które z wigilijnych dań jest dla ciebie ulubionym? AP.: Zdecydowanie kapusta z grochem i pierogi. Nie ma okazji do jedzenia tego na co dzień. Praca nad pierogami jest bardzo czaso- i pracochłonna, a kapusty z grochem nie potrafię tak jak mama przyrządzić. Red.: Twoje najbardziej pamiętne jak dotąd święta? AP.: To niezbyt miły akcent, ale chyba te sprzed kilku lat kiedy połknęłam ość. Absolutnie nic przyjemnego i od tego czasu nie jadam karpia. Ale każde święta są niezwykłe i czekam na nie z dużą niecierpliwością. Wprost nie mogę się doczekać, żeby znów pobyć kilka dni z rodziną. Red.: Czy śpiewasz kolędy? AP.: Z moim głosem!? No coś tam śpiewam, ale niezbyt głośno, żeby się nikt nie śmiał. Red.: A czy masz jakąś ulubioną kolędę? AP.: Nie, nie ma takiej. Lubię wszystkie. Red.: Jakie plany sylwestrowe na ten rok? AP.: Zapowiada się Szczyrk czyli zgrupowanie kadry. Planowałyśmy wspólnego „sylwestra” w gronie wszystkich koleżanek z BKS-u, ale nic z tego nie wyjdzie bo kilka spośród nas będzie na obozie. Red.: Twoje preferencje sylwestrowe. Bal czy prywatka? AP.: Chciałabym pójść na prawdziwie wielki bal. Pełna elegancja, efektowna suknia itd. Dotychczas Nowy Rok witałam na prywatkach, w gronie przyjaciół. Red.: Życzenia na Nowy Rok? AP.: Dla rodziców zdrowia, dla siostry lepszej pracy, dla kibiców sukcesów z naszym udziałem, a sobie ...hm.. żeby omijały mnie kontuzje. Wówczas wszystko będzie dobrze.

TP, JacK

 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.