Nad Sołą i Koszarawą - nr 2 (129) - rok  VII - 15 Styczeń 2004

|poprzedni artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Wirtuoz medycyny niekonwencjonalnej.

„Poczet Polskich Uzdrowicieli – Bogusław Mikołajczak” (Lekarz biopola)

Przedstawiam osobę niezwykłą w świecie medycyny niekonwencjonalnej, Bogusława Mikołajczaka, to ktoś mocno odbiegający od powszechnego stereotypu bioenergoterapeuty. Wyróżniają go przynajmniej trzy cechy. Po pierwsze przez sposób, w jaki pojmuje bioenergoterapię. Nigdy nie twierdzi, że on „leczy”, że wyzdrowienie jest jego wyłącznie zasługą. Jego interwencja w biopole chorego człowieka ma jedynie stymulować układ immulogiczny pacjenta, wyzwolić siły samoobronne, które sprawią, że organizm zacznie sam radzić sobie z chorobą. Bogusław Mikołajczak jest bowiem przekonany, że każdy organizm posiada nieograniczone i do końca jeszcze nierozpoznane możliwości samonaprawy. By uruchomić te siły, nie trzeba pacjenta nawet dotykać. Czasem terapia u Mikołajczaka to jedynie „masaż energetyczny”, wykonany na biopolu, w odległości około 5 cm od ciała. – Znając zasady posługiwania się bioenergią można obniżać lub podwyższać poziom energetyczny organizmu człowieka. Właściwy zabieg terapeutyczny polega na dokładnym ustaleniu miejsca, w którym nastąpiło zablokowanie energii, a następnie na wyrównaniu biopola czyli, mówiąc obrazowo, „załataniu dziur w aurze” – tłumaczy. Druga „odmienność” Mikołajczaka to fakt że chętnie współpracuje z lekarzami, a co więcej - lekarze z nim. Szczególnie dużo do powiedzenia ma na ten temat dr Zygmunt Filipowicz, przewodniczący Rady ds. Niekonwencjonalnych Metod Terapii przy Ministrze Zdrowia. Już kilka lat temu zaliczył Mikołajczaka do piątki najwybitniejszych polskich uzdrowicieli. – Medycyna wie już, że człowiek posiada własne pole energetyczne, którego zaburzenia przekładają się na bardzo konkretne efekty negatywne w ciele fizycznym – mówi dr Filipowicz. – Dobry bioenergoterapeuta powinien umieć to pole uporządkować. A precyzja, z jaką oddziałowuje Mikołajczak, nie sobie równych! Trzecią cechą, jaka odróżnia Mikołajczaka od większości uzdrowicieli, jest ogromna praca nad sobą i rozwojem swojego daru, którą prowadzi od wielu lat, i której nie zaniechał nawet w miarę uzyskiwania coraz lepszych efektów terapeutycznych. Pracuje z jednej strony nad „warsztatem”, czyli konkretnymi technikami i metodami uzdrawiania, z drugiej – nad własnym rozwojem duchowym, który uważa za niezbędny w pracy, jaką wykonuje. Nauki pobierał m.in. u słynnej Dżuny Dawitaszwili, gruzińskiej uzdrowicielki, będącej prezesem Międzynarodowej Organizacji Lecznictwa Niekonwencjonalnego przy WHO, na kursach uzdrawiania na Uralu, w Uzbekistanie, i u syberyjskich szamanów, a także medytował w tybetańskim klasztorze, gdzie mnisi oraz przydzielony osobny mistrz wtajemniczali go w bardzo już zaawansowane tajniki pracy z energiami. Jednak słuszność każdej teorii zawsze weryfikuje praktyka. W przypadku Mikołajczaka – efekty terapeutyczne u pacjentów. A te mówią same za siebie. Wyleczył wielu ludzi z przypadków kwalifikujących się na zabiegi operacyjne czy wręcz nieuleczalnych. Ciężkie choroby serca, złośliwe nowotwory, guz prostaty, guz mózgu, stwardnienia rozsiane itd., itd. Jego pacjenci przyjeżdżają na terapie nawet z dalekiej Norwegii. Podobne historie można by mnożyć. Każda jednak dowodzi tego, że w przypadkach jakichkolwiek problemów zdrowotnych warto poddać się terapii u Bogusława Mikołajczaka, nawet jeśli sposób, w jaki działa on na organizm, nie jest jeszcze do końca wyjaśniony przez naukę. Bogusław Mikołajczak na stałe przyjmuje w Instytucie Zdrowia „Biomat” ul. Ceglana 67c w Katowicach. Rejestracja tel. (032) 757 27 76 , 757 27 78. Niniejsza publikacja nie jest artykułem sponsorowanym, a obiektywnym reportażem o uzdrowicielu. Przypadki wyleczeń wzięte z księgi wpisów, opinii wyleczonych i rejestrów uzdrowiciela. Opinie zaczerpnięte z dyplomów i certyfikatów. Wszelkie dodatkowe informacje pod w/w tel.

Edward Poskier

Foto: z archiwum „Biomat” Katowice

Od redakcji: Ponieważ problematyka bioenergoterapii cieszy się ogromnym powodzeniem, informujemy że w ostatnich latach nasz dwutygodnik „Nad Sołą i Koszarawą” przedstawił czytelnikom szereg artykułów dotyczących bioenergoterapii i medycyny niekonwencjonalnej. Przypomnę że specjalnie dla naszego pisma szereg artykułów publikowała znana bioenergoterapeutka Łucja Legun z Bielska Białej. Pisaliśmy o największej polskiej uzdrowicielce nieżyjącej już Annie Załęckiej ze Szczyrku, o wybitnej bioenergoterapeutce Annie Pietroszczenko z Kamesznicy, o uzdrowicielach z Filipin i wiele artykułów z tego tematu pióra red. Edwarda Poskiera. Artykuły te mogą czytelnicy znaleźć na naszych stronach w archiwum (2001/2002) www.nsik.com.pl

 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.