Nad Sołą i Koszarawą - nr 2 (129) - rok  VII - 15 Styczeń 2004

|poprzedni artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Wolne wybory.

Kiedy w 1990r. zaczęły się reformy w Polsce, ekonomiści wdali się w gorące dyskusje, jaki tu model przyjąć, czy jaki kapitalizm budować na gruzach socjalizmu. Te dyskusje właściwie nigdy się nie urwały, choć w późniejszych latach przybrały inny charakter –stały się czysto sloganowe. Zwolennicy waszyngtońskiego tzw. konsensusu-że rynek jest panem, a państwo won-jak na przykład Leszek Balcerowicz, czy Wacław Wilczyński, szybko przeszli do dyskusji na poziomie, że jak jesteś z nami, to wsiądziesz do pociągu, który pędzi do Irlandii, a jak jesteś z nami, a jak jesteś z nami, to wsiądziesz do pociągu, który pędzi do Irlandii, a jak nie, to na Białoruś-do Mińska. Dla tych ekonomistów Azja to nie była nigdy żadna opcja. Nawet Chiny, które bez gromkich fanfar zbudowały już zręby rynkowej gospodarki. Tyle że im, w Chinach, nigdy nie przyszło do głowy przejmować się waszyńgtońskimi dyrektywami. Byli za mądrzy na to, żeby słuchać rad tych, którzy nie słuchają ich. No bo, jaki mają Chiny głos w tych organizacjach? Na przykład w Międzynarodowym Funduszu Walutowym? W dzisiejszych Chinach pamięta się nie tak odległą historię pisaną przez obcych przy pomocy kanonierek. Chiny są więc ostrożne, z nieukrywaną nieufnością filtrują wszystko, co doradza zagranica. Europa Wschodnia, z Polską włącznie, o historii zapomina. Zamiast więc szukać własnego modelu reform kraje Europy poszły na zapożyczanie, ciągle szukając aprobaty za granicą. W takich własnych poszukiwaniach najlepszego dla Polski modelu zmian powinno się znaleźć miejsce na przestudiowanie tego, co zrobiły-do niedawna rządzone po komunistycznemu-Chiny.

W Polsce, od pierwszego dnia tzw. cudu Balcerowicza, produkcja spadla (do roku 1992) o jedną piątą, a pod koniec dekady produkcja była tylko jedną piątą powyżej 1989 roku. W czasie tej dekady bez kryzysów, Chiny prawie potroiły swoją produkcję. W czasie tej samej dekady polska gospodarka wyprodukowała z niczego gigantyczne bezrobocie, ogarniające prawie jedną trzecią zdolnych do pracy W Chinach bezrobocia praktycznie nie ma, a najszybciej rozwijające się regiony nadmorskie wchłaniają nadwyżki skąd się da Polska, w ramach tego samego tzw cudu Balcerowicza, dodała do międzynarodowych statystyk ubóstwa kilka milionów ludzi żyjących w biedzie. W Chinach ogólna liczba biednych spadla. Polscy ekonomiści - ci z waszyngtońskiej większości- z mety zaczęli głosić kolejny rozdział ich teorii pociągów. Mianowicie że Chiny to nie żadna opcja, ani żaden wzór, bo tam się pije soję i je ryż. Więc jak komuś się nie podoba to, co się robi w Polsce, to na pociąg przez Mińsk i - o zgrozo Moskwę, do Pekinu. Ekonomiści ci zapomnieli jednak powiedzieć Polakom, że dla zaspokojenia wymogów waszyngtońskiego tzw konsensusu wybrali dla nich model, który niepotrzebnie wpędzi ich najpierw w kryzys a teraz w stagnację, z gigantycznym - nieusuwalnym bezrobociem. Nie powiedzieli też, że Chiny - posługując się własnym modelem gospodarczym - pobiły rekordy tempa wzrostu produkcji bez sprzedania zagranicy nawet jednej firmy Polska po oddaniu całego kapitaiu - banków i fabryk za darmo w ręce zagraniczne, w ramach nie swojego modelu, ledwo zipie. Ci, co w Polsce straszą Polaków Chinami, żerują na tym, że przeciętny człowiek boi się komunizmu, a media mówią mu, iż w Chinach ciągle panuje komunizm. To prawda, tam jest ciągle jedna partia, a w Polsce jest ich wiele, tyle że w Chinach ta jedna partia buduje kapitalizm w ten sposób, iż w zawrotnym tempie powstaje własna klasa kapitalistyczna, z własnym kapitałem W Polsce wiele partii buduje wspólnie kapitalizm bez własnej klasy kapitalistycznej. Ta jedna partia w Chinach buduje kapitalizm narodowy W Polsce buduje się kapitalizm nienarodowy a może nawet antynarodowy. KAZIMIERZ Z. POZNAŃSKI University of Washington, Seattle Copyright K.Z. Poznański

 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.