Wolne wybory.
Kiedy w 1990r. zaczęły się reformy w Polsce, ekonomiści
wdali się w gorące dyskusje, jaki tu model przyjąć, czy jaki
kapitalizm budować na gruzach socjalizmu. Te dyskusje właściwie
nigdy się nie urwały, choć w późniejszych latach przybrały inny
charakter –stały się czysto sloganowe. Zwolennicy waszyngtońskiego
tzw. konsensusu-że rynek jest panem, a państwo won-jak na przykład
Leszek Balcerowicz, czy Wacław Wilczyński, szybko przeszli do
dyskusji na poziomie, że jak jesteś z nami, to wsiądziesz do pociągu,
który pędzi do Irlandii, a jak jesteś z nami, a jak jesteś z nami,
to wsiądziesz do pociągu, który pędzi do Irlandii, a jak nie, to
na Białoruś-do Mińska. Dla tych ekonomistów Azja to nie była
nigdy żadna opcja. Nawet Chiny, które bez gromkich fanfar zbudowały
już zręby rynkowej gospodarki. Tyle że im, w Chinach, nigdy nie
przyszło do głowy przejmować się waszyńgtońskimi dyrektywami.
Byli za mądrzy na to, żeby słuchać rad tych, którzy nie słuchają
ich. No bo, jaki mają Chiny głos w tych organizacjach? Na przykład
w Międzynarodowym Funduszu Walutowym? W dzisiejszych Chinach pamięta
się nie tak odległą historię pisaną przez obcych przy pomocy
kanonierek. Chiny są więc ostrożne, z nieukrywaną nieufnością
filtrują wszystko, co doradza zagranica. Europa Wschodnia, z Polską
włącznie, o historii zapomina. Zamiast więc szukać własnego
modelu reform kraje Europy poszły na zapożyczanie, ciągle szukając
aprobaty za granicą. W takich własnych poszukiwaniach najlepszego
dla Polski modelu zmian powinno się znaleźć miejsce na
przestudiowanie tego, co zrobiły-do niedawna rządzone po
komunistycznemu-Chiny.
W Polsce, od pierwszego dnia tzw. cudu Balcerowicza, produkcja
spadla (do roku 1992) o jedną piątą, a pod koniec dekady produkcja
była tylko jedną piątą powyżej 1989 roku. W czasie tej dekady bez
kryzysów, Chiny prawie potroiły swoją produkcję. W czasie tej
samej dekady polska gospodarka wyprodukowała z niczego gigantyczne
bezrobocie, ogarniające prawie jedną trzecią zdolnych do pracy W
Chinach bezrobocia praktycznie nie ma, a najszybciej rozwijające się
regiony nadmorskie wchłaniają nadwyżki skąd się da Polska, w
ramach tego samego tzw cudu Balcerowicza, dodała do międzynarodowych
statystyk ubóstwa kilka milionów ludzi żyjących w biedzie. W
Chinach ogólna liczba biednych spadla. Polscy ekonomiści - ci z
waszyngtońskiej większości- z mety zaczęli głosić kolejny
rozdział ich teorii pociągów. Mianowicie że Chiny to nie żadna
opcja, ani żaden wzór, bo tam się pije soję i je ryż. Więc jak
komuś się nie podoba to, co się robi w Polsce, to na pociąg przez
Mińsk i - o zgrozo Moskwę, do Pekinu. Ekonomiści ci zapomnieli
jednak powiedzieć Polakom, że dla zaspokojenia wymogów waszyngtońskiego
tzw konsensusu wybrali dla nich model, który niepotrzebnie wpędzi
ich najpierw w kryzys a teraz w stagnację, z gigantycznym -
nieusuwalnym bezrobociem. Nie powiedzieli też, że Chiny - posługując
się własnym modelem gospodarczym - pobiły rekordy tempa wzrostu
produkcji bez sprzedania zagranicy nawet jednej firmy Polska po
oddaniu całego kapitaiu - banków i fabryk za darmo w ręce
zagraniczne, w ramach nie swojego modelu, ledwo zipie. Ci, co w Polsce
straszą Polaków Chinami, żerują na tym, że przeciętny człowiek
boi się komunizmu, a media mówią mu, iż w Chinach ciągle panuje
komunizm. To prawda, tam jest ciągle jedna partia, a w Polsce jest
ich wiele, tyle że w Chinach ta jedna partia buduje kapitalizm w ten
sposób, iż w zawrotnym tempie powstaje własna klasa
kapitalistyczna, z własnym kapitałem W Polsce wiele partii buduje
wspólnie kapitalizm bez własnej klasy kapitalistycznej. Ta jedna
partia w Chinach buduje kapitalizm narodowy W Polsce buduje się
kapitalizm nienarodowy a może nawet antynarodowy. KAZIMIERZ Z. POZNAŃSKI
University of Washington, Seattle Copyright K.Z. Poznański