Nie czekajmy na kolejny Tydzień Przyjaźni!!!
Z okazji Międzynarodowego Tygodnia Przyjaźni, poczta internetowa
przyniosła mi kilka miłych życzeń.

Rys. Karolina Czech
|
Jedne z nich, ciekawie ilustrowane, z miłym podkładem muzycznym,
szczególnie przykuły moją uwagę, stąd też chciałbym je przekazać
PT czytelnikom naszego dwutygodnika wraz z Noworocznymi Życzeniami.
Brzmią one tak:
Nie czekaj na uśmiech, aby być miłym.
Nie czekaj, aż ktoś Ciebie pokocha, sam kochaj.
Nie czekaj, aż będziesz samotny, aby poznać wartość przyjaźni.
Nie czekaj na najwspanialszą pracę, żeby zacząć pracować.
Nie czekaj, aż będziesz miał dużo czasu, można się dzielić drobiną.
Nie czekaj na upadek, aby zapamiętać radę.
Nie czekaj na ból, aby uwierzyć w modlitwę.
Nie czekaj, aż będziesz mieć dużo czasu, aby służyć pomocą.
Nie czekaj, aż inni będą mocno cierpieć, aby prosić o przebaczenie
...
albo, aby podnieść ich na duchu.
Nie czekaj... Ponieważ nie wiesz, jak dużo zajmuje to czasu

Rys. Sabina Sobczyk |
Kiedy je otrzymałem i przeczytałem, uświadomiłem sobie: Ileż w
tych prostych, zwyczajnych słowach mądrości, rozwagi, pogody ducha,
a zarazem głębokich, życiowych
rad. Rad, którymi winniśmy się kierować nie tylko w czasie Tygodnia Przyjaźni,
ale w całym naszym życiu. Dedykuję je, więc moim krajanom i tym maluczkim,
borykającym się z codziennym życiem i tym błyszczącym na świecznikach władzy.
Żyjemy w trudnym okresie ustrojowej transformacji. W okresie, w którym widzimy
i odczuwamy, jak doprowadzona - w poprzednim okresie, w Polsce Ludowej - do
przesady, nadopiekuńczość państwa, w stosunku do swoich obywateli, zamienia
się, z każdym
dniem, w coraz większe d?sinter?ssement rządzących. Nawet, zdawałoby się lewicowe
rządy, które szczególnie powinny być wyczulone na ludzką biedę, coraz bardziej
przywdziewają nieczuły pancerz żółwia.
Wiem, wiem. Odziedziczyły one po poprzednikach ogromną, budżetową przepaść.
Rosnące bezrobocie. Pozbawione zostały możliwości łatania dziur liczącą się
wyprzedażą
majątku narodowego, gdyż w większości sprzedała go poprzednia ekipa. Ja to
wszystko wiem i rozumiem. Ale nie rozumiem tej - chyba cichej zgody na nadmierne
bogacenie
się jednych, przy rosnącej biedzie drugich. Nie rozumiem tego, że aby ratować
budżet kraju sięga się coraz bardziej do kieszeni najbiedniejszych, a toleruje
fakt, że krezusi gospodarczy, bogacąc się na biedzie Polaków, swoje firmy rejestrują
w innych krajach, aby uciec od płacenia niewątpliwie uciążliwych podatków,
tutaj, na nasze potrzeby.
Z rozrywającym się sercem obserwuję, coraz gęściej stojących na naszych ulicach,
czy pukających do moich drzwi żebraków. Istniejąca sytuacja zaczyna przywodzić
mi na myśl dawną śpiewaną przez bandosów piosenkę: Dobrze temu dobrze,
Kto komu łeb odrze.
Jeszcze temu lepi
Kto kogo oślepi.
Ludziom żyje się ciężko. Bezrobocie i beznadzieja pukają do wielu, bardzo wielu
domów. Strach przed utratą pracy, powoduje, że nawet ci, którzy pracują za
marne grosze, godzą się nieraz na duże upokorzenia. Atmosfera afer, rozbojów,
strajków,
jaka towarzyszy naszemu życiu, rozdmuchiwana czy trzeba, czy nie trzeba
przez środki masowego przekazu, powoduje, że ludzie żyją w ciągłym stresie.
Że uśmiech,
życzliwość i serdeczność te zdawałoby się nic nie kosztujące ludzkie odruchy,
stają się towarem coraz bardziej deficytowym. Towarem na wagę złota. Także
w urzędach i instytucjach, o czym czasami mam wątpliwą przyjemność, przekonać
się osobiście.

Rys. Aleksandra Sobel |
Pamiętam, kiedy z końcem lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, reaktywowaliśmy,
powołując do życia, po raz któryś Związek Młodzieży Wiejskiej, zapisaliśmy
w swoim programie, między innymi walkę o godność człowieka, godność Polskiego
chłopa,
gdyż nie mogliśmy pogodzić się z takim obrazkiem, kiedy to zwykły obywatel
stawał przy drzwiach w urzędzie, miął czapkę w rękach i nie wiedział, jak
odezwać się
do urzędnika, czy urzędniczki, bo ludzie ci nieraz jego sąsiedzi w momencie
osiągnięcia urzędniczego stanowiska, przybierali jaśniepańską, niedostępną
pozę.
Pamiętam, jak dobijaliśmy się o to, aby w stosunku do interesanta okazywać
jak najwięcej życzliwości, szczególnie wówczas, kiedy z takich czy innych
względów, jego sprawa nie mogła być załatwiona pozytywnie. Aby sposób prowadzenia
rozmowy,
utwierdził go w przekonaniu o naszej pełnej życzliwości, bo wówczas przyjdzie
mu lżej przyjąć odmowę.
Żyje nam się ciężko. Nie chciałbym, więc dzisiejszych urzędników odsądzać
od czci i wiary. Im również w wielu wypadkach nie jest lekko. Może niejednokrotnie
chcieliby ulżyć ludzkiej doli, ale możliwości nie pozwalają i dlatego, aby
nie okazywać swoich słabości przywdziewają maskę obojętności.
Uważam jednak, że może właśnie, dlatego, że żyje nam się ciężko, powinniśmy
uwrażliwić się na niedolę innych. Otworzyć szeroko serce. Przywołać na twarz
uśmiech i z
życzliwością odnosić się do problemów, jakie nurtują ludzi.
Dlatego też u progu NOWEGO ROKU chciałbym życzyć naszym czytelnikom: wewnętrznego
spokoju, pogody ducha, optymizmu, cierpliwości, wytrwałości i wzajemnej życzliwości.
Chciałbym życzyć, aby sygnalizowany od pewnego czasu wzrost gospodarczy,
przełożył się w sposób odczuwalny na spadek bezrobocia i zasobność naszych
kieszeni.
Aby niósł z sobą poczucie pewności i bezpieczeństwa.
Abyśmy na powrót stali się normalnym, wesołym, uśmiechniętym, pełnym optymizmu
i życzliwości, a równocześnie zadowolonym z życia narodem.
Abyśmy, wstępując do Unii Europejskiej, czynili to nie w ucieczce przed naszą
biedą i beznadzieją, ale w poczuciu dumy, że wnosimy do niej My Polacy
- swój znaczący wkład i stanowimy liczące się w niej ogniwo.