Prosto z mostu
Jeśli to ma być ostatni w tym roku felieton, to powinien być felietonem
refleksyjnym, sympatycznym, nastrojowym itd. itp., Choć nie bardzo
jest to do mnie podobne, ale spróbuję się do tych kryteriów zastosować.
A więc zadajmy sobie pytanie, jaki ten rok był w polityce, gospodarce, kulturze,
czyli jednym zdaniem, jaki był? Jedni twierdzą, że dobry, inni, że zły. I ci,
i ci mają rację. Gdyż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jedni twierdzą,
że był to rok feralny, ja twierdzę, co innego to był rok a f e r a l n y. I też
mam rację. Podobno w gospodarce drgnęło, w kieszeniach nie.
Gdyby analizować to, czym w tym roku najbardziej się emocjonowaliśmy to chyba
śmiało można stwierdzić, że najwięcej mówiło się o naszym wejściu do Unii. I
tu mam swoje trzy grosze. Powiedzieliśmy, tak dla Unii, obojętnie, z jakimi konsekwencjami,
oby z jak najmniejszymi. Tylko trzeba sobie zadać pytanie. Czy my, aż za bardzo
nie rozbudziliśmy nadziei wśród społeczeństwa, że Unia to jest lekarstwo na wszystko
jak tabletki bayerowskie? Obiecano przed akcesją do Unii, duży kołacz. A teraz
po kawałku kroi się go, aby w konsekwencji została nam tylko skórka. Łatwo jest
obiecać, gorzej zrealizować. A trzeba uważać, gdyż naród polski jest na obiecanki
już od dawna wyczulony. Ostatnie miesiące uświadomiły nas, że z tą Unią to nie
tak łatwo. Nie od razu subwencje, nie od razu korzystne pożyczki, nie od razu
praca na Zachodzie i tym podobne przywileje. Przy tym wszystkim zaczynamy się
stawiać potentatom z Unii, co na pewno nie jest miłe dla tych, którzy zechcieli
nas przyjąć w jej grono. Ale pożyjemy zobaczymy.
Po dość długim okresie wróciło do naszego codziennego użycia słowo strajk. I
to właśnie w tym roku fala strajków z różnych okazji stała się już chlebem codziennym.
Oczywiście prym wiodą górnicy. Na ten temat już swoje zdanie nieraz napisałem
i nadal uważam, że nie może to być jedyna grupa społeczna, z którą należy obchodzić
się jak z jajkiem. Skutki transformacji trzeba rozłożyć równomiernie. Odczuli
je najwięcej rolnicy a szczególnie robotnicy rolni z PGR ów, którzy znaleźli
się na marginesie społeczeństwa i to całymi wioskami, skutki transformacji odczuły
też inne grupy społeczne, min. bielskie tkaczki i mało, kto za nimi lobował.
Tu zaś z górników robi się pępek świata i jak zastrajkują to nagle wszyscy
święci muszą z nimi rozmawiać. A trzeba przyznać, że wielość związków w spółkach
górniczych i kopalniach to przede wszystkim wielość świętych krów sowicie opłacanych
z kieszeni podatników. Ja za te pieniądze, które biorą według mnie pseudo związkowcy
też bym mógł stosując populistyczne hasła nieźle namieszać. Bardzo mi się podobały
strajki rolników ( nie mylić z robotnikami rolnymi), którzy wyczuleni szczególnie
na każde hasło odnośnie cen okupowali drogi publiczne, chodząc w kółko po pasach
przeszkadzając w swobodnej jeździe bogu ducha winnym kierowcom. I tu Ich rozsądek
mi się podobał. Nie strajkowali wtedy, kiedy występował problem, tylko wtedy,
kiedy mieli czas, tzn. kiedy nie było robót w polu. Tak trzymać.
Rytm życia politycznego w Polsce w mijającym roku wyznaczały ....... afery, od
afery stulecia zwanej Rywina, poprzez starachowicką, sądowe, prokuratorskie,
pedofilskie i zwykłe malwersanckie. Gazety codzienne zaczynały się od krzykliwych
tytułów, mamy złodzieja czy szajkę złodziei albo całą mafię. Na temat afery Rywina
pisałem parę razy, choć proces już się zaczął, a ja i chyba nie tylko ja, dalej
nie wiem, o co chodzi. I pewnie już się nie dowiem. Paradoksem byłoby to, by
proces Rywina się wcześniej skończył, niż doczekamy się na końcowy raport Komisji
Nałęcza, który jeśli ujrzy światło dzienne, to i tak będzie niejednoznaczny
a już na pewno nie jednomyślny. Ale to też zmartwienie sędziów, prokuratorów,
członków komisji i chyba na końcu samego podejrzanego, czyli pana Lwa Rywina.
Ciekawostką roku była też fala przewinień czy też przestępstw, których autorami
byli sami wybrańcy narodu, czyli nasi ukochani posłowie. Gdyby policzyć przypadki
jazdy przez nich po pijaku, ( w następstwie jednej poseł poniósł śmierć) to okazać
by się mogło, że statystycznie w stosunku do ilości posłów liczba zatrzymań po
pijanemu znacznie przekracza średnią krajową. Już się całkiem pogubiłem w ilości
odebranych immunitetów czy ilości wniosków do sądów złożonych przez prokuratorów
na naszych wybrańców. Choć jak w jednym z felietonów żartowałem, że może dojść
do tego, że dla wygody posłów obrady parlamentów będą się odbywać w..... kiciu.
Cóż niewesoła perspektywa. Natomiast nie zdążyłem przeczytać w prasie o tym,
że posłowie ponieśli jakieś konsekwencje finansowe z tego tytułu. A jest, z czego
brać. Ja już nie chcę wracać do mojej sympatii pani poseł Beger, która swą
bezczelnością w stosunku najpierw do wyborców potem do parlamentu a wreszcie
do całego społeczeństwa dała przykład ignorancji w stosunku do wszystkiego i
wszystkich a jej fałszywe łzy na sejmowej mównicy to już potwarz w stosunku do
parlamentu i Narodu. A może tak trzeba. Tą sytuację w kraju w formie wiersza
Ryszarda przedstawiamy obok.
Wbrew temu, co się w kraju dzieje ( dzieje się niedobrze, o czym wszyscy wiemy)
na ziemi żywieckiej w minionym okresie nic zdrożnego się nie działo. Kogoś tam
z władzy przesłuchali i uznali nieznaczną szkodliwość społeczną czynu. Ktoś tam
próbował poprawiać hymn czy też ktoś na sesji narozrabiał, ale choć był pijanym
i tak został wybranym. To takie drobne odpryski od całej polskiej polityki. Zawiązane
koalicje w radach dzielnie się trzymają albo prą do przodu, albo skutecznie się
blokują. Słowem nic ciekawego. Albo cisza przed burzą. Słowem spokój. Gazeta
bez większych fanfar zaliczyła już swoje pięciolecie, wydaje się już druga setkę
numerów. Zdobywa sobie coraz więcej Czytelników szczególnie poprzez możliwość
czytania jej przez Internet. Jest to zjawisko groźne dla zwiększania nakładu.
Ale cóż trzeba z techniką iść do przodu. Ludzie Żywiecczyzny spokojnie przeżyli
miniony rok, rok trudny szczególnie z uwagi na warunki atmosferyczne a tym samym
skutki suszy. Obyło się na szczęście bez kataklizmów czy mniejszych żywiołów.
Słowem natura nam sprzyjała.
Ponieważ jest to mój ostatni felieton w tym roku pozwolicie drodzy Czytelnicy,
że złożę Wam życzenia. Życzmy sobie więcej normalności,życzliwości, bogatszego
życia duchowego jak i materialnego, słowem wszystkiego najlepszego.
D O S I E G O R O K U
Kazimierz SEMIK
P.S. Przedstawiam wiersz mojego przyjaciela Ryszarda Wanata z Krakowa,
który poetycko chce okrasić moje zdania o polskiej polityce.