Nad Sołą i Koszarawą - nr 1 (128) - rok  VII - 1 Styczeń 2004

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Z KRYSTYNĄ BRODKA matką MONIKI rozmawia Kazimierz SEMIK

Od czerwca ubiegłego roku a praktycznie od ostatniego półrocza, fani dobrej muzyki pasjonują się programem pt. „IDOL”, emitowanym przez stację telewizyjną Polsat. Powie ktoś, przecież programów muzycznych mamy w telewizji „na pęczki”. Jest „Droga do gwiazd” Zbigniewa Wodeckiego, „Szansa na sukces” Tomasza Manna czy wiele innych, może mniej popularnych. Ale fanów dobrej wokalistyki intryguje program „IDOLA”, który lansuje nowe twarze, które mogą stanowić przyszłość w tej branży. Jedną z nich jest dziewczyna z Twardorzeczki, kruczowłosa Monika, filigranowa przypominająca mi z młodości Edith Piaf ( oczywiście inny repertuar i inny teambre głosu).
Monika przebiła się przez całą sieć castingów, aby znaleźć się w pierwszej dziesiątce, a kiedy piszę ten materiał jest już w pierwszej trójce. Dziś w gorączce finałowej tego konkursu, trudno, uchwycićMonikę. Próby, próby i jeszcze raz próby pochłaniają jej sporo czasu, a poza tym Ona przecież jest cały czas w Warszawie. Dlatego też by coś bliżej dowiedzieć się o niej „złowiłem” do wynurzeń na jej temat mamę Krystynę, w „cywilu” nauczycielkę Gimnazjum w Radziechowach, absolwentkę Uniwersytetu Śląskiego Wydziału Filologii Polskiej.
Pytanie. Krysiu, jak zaczęła się przygoda Moniki z „IDOLEM”?

Odpowiedź. Monika, niespokojny „duszek”poczuła, że jej umiejętności w zakresie muzyki wychodzą poza przeciętność. Przygotowanie muzyczne, przynajmniej to podstawowe zdobyła kończąc szkołę Muzyczną I stopnia w Żywcu. Marzyła by swoje umiejętności zaprezentować szerzej. I przygoda z telewizją zaczęła się nie od „IDOLA” a od programu „Droga do gwiazd” gdzie przeszła zwycięsko dwa castingi do tego programu

P. No dobrze a skąd „IDOL”?

O. To przypadek a może i dar z nieba. Monika przypadkowo dowiedziała się od koleżanki, że w Żywcu będzie casting do polsatowskiego programu „IDOL”. Tutaj chcę podkreślić, że program ten jest programem o zasięgu europejskim a zawiaduje nim centrala z Londynu. I faktycznie, 23 czerwca ubiegłego roku taki casting się odbył, Monika w nim uczestniczyła i jako jedna z trzech uczestników przeszła zwycięsko te eliminacje. Kolejny casting to eliminacje w Katowicach gdzie do centralnych zakwalifikowano 8 osób, w tym oczywiście Monikę. Jeszcze tylko najtrudniejsze próby w Warszawie, gdzie w trakcie 3 dniowego zgrupowania uczestnicy podzieleni zostali na 5 grup po 7 osób, aby po dwóch najlepszych z grupy promować do ścisłego ogólnopolskiego finału.
P. Na czym polegały te trudności?
O. Tutaj uczestnicy eliminacji zostali poddani surowym kryterium, nie tylko w zakresie wokalistyki, ale przede wszystkim testom na odporność tak psychiczną jak i fizyczną. Chodziło o sprawdzenie ich cech motorycznych a przede wszystkim jak radzić sobie będą w niedalekiej przyszłości (oczywiście w przypadku zwycięstwa) ze swoją karierą.
Monika i tu wykazała hart ducha i zwycięsko pokonała kolejną przeszkodę. Nagrodą za to był awans do ścisłej dziesiątki, czyli bycia w finale konkursu.

P. Z jednej strony Krysiu ogromna radość z sukcesu, a z drugiej obawa, – co z tego wyniknie, czym to się może skończyć. Przecież dopuszczając ją do castingu rzuciłaś ją na „szerokie wody”, startując w finale już jest na „morzu”, a w przypadku dojścia do ścisłego finału puszczasz ją „na szerokie wody oceanu”.

O. Oczywiście, masz rację, przecież to jeszcze bądź, co bądź dziecko. Jednak jako matka wierzę w nią, w jej siłę przebicia, góralską zawziętość w dążeniu do celu. To wymaga ogromnej odporności przede wszystkim psychicznej. Już teraz styka się z tym zaczarowanym „światkiem” wszechpotężnych mediów, blasku kamer telewizyjnych a i nie zawsze do końca szczerych i życzliwych ludzi. Czas pokaże, co z tego wyniknie.

P. Chciałbym abyś nam przybliżyła zasady konkursu finałowego. Na czym to polega?

O. Finałowa dziesiątka występuje w kolejne niedziele w konkursie i po każdym z nich jeden z uczestników, który posiada najmniej głosów oddanych na niego odpada /w chwili, gdy piszę ten materiał została jeszcze czwórka finalistów, w tym oczywiście Monika zaś, kiedy Państwo otrzymacie naszą Gazetę będziemy znać dwójkę głównych finalistów. dop. K.S.) z konkursu. Decydują glosy oddane na wskazany w programie numer. Tutaj mój, może nieskromny apel, poprzyjcie Monikę w razie gdyby dostała się do ścisłego finału, który odbędzie się 4 stycznia 2004 roku na antenie Polsatu.

P. Na ile „wyczyny” Moniki wywróciły twój dawny porządek?

O. Faktycznie wywróciły, o ile z początku podchodziłam do tego „na luzie” o tyle im bliżej finału tym stawałam się bardziej nerwowa. Jestem w stałym kontakcie telefonicznym z Moniką i wyczuwam w jej głosie, kiedy jest u niej dobrze a kiedy gorzej. W tym drugim przypadku wiem, że muszę być bliżej niej. Wraz z kilkoma jej fanami w każdą finałową niedzielę jedziemy do Warszawy, aby kibicować Monice, co na pewno nie pozostaje bez wpływu na jej samopoczucie, czego efektem są również jej wyniki w konkursie.
P. IDOL, idolem, ale przecież przed Moniką jest jeszcze długie, długie życie. Jak pogodzić tą harówkę z obowiązkami uczennicy szkolnej?

O. Monika zaczęła uczęszczać do liceum ogólnego w Bielsku Białej o profilu muzycznym. Niestety, daleki dojazd oraz dodatkowe zajęcia z muzyki nie pozwoliły jej na kontynuację nauki w tej szkole. Przeniosła się do Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Żywcu. Czas pokaże jak pogodzi naukę z wokalistyką. Ja wierzą w nią, a jej marzeniem jest zdobycie dyplomu Wyższej Szkoły Muzycznej w Katowicach. I to wg mnie jest realne.

Kończąc tę rozmowę zapomnieliśmy, że Monika „zaistniała” już wcześniej jako członek i solista zespołu muzycznego „DUKAT” gdzie gra na skrzypcach. A jej marzeniem jest, aby mieć swój zespół jazzowy i być jego solistką. Na progu zbliżającego się Nowego Roku 2004 życzymy spełnienia Jej marzeń, zaś mamie Krystynie przede wszystkim dużo odporności nerwowej, uporania się z problemami w świetle nowej rzeczywistości. Słowem wszystkiego najlepszego.
K.S.


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.