Z KRYSTYNĄ BRODKA matką MONIKI rozmawia Kazimierz SEMIK
Od czerwca ubiegłego roku a praktycznie od ostatniego półrocza,
fani dobrej muzyki pasjonują się programem pt. IDOL, emitowanym
przez stację telewizyjną Polsat. Powie ktoś, przecież programów muzycznych
mamy w telewizji na pęczki. Jest Droga do gwiazd Zbigniewa Wodeckiego,
Szansa na sukces Tomasza Manna czy wiele innych, może mniej popularnych.
Ale fanów dobrej wokalistyki intryguje program IDOLA, który lansuje
nowe twarze, które mogą stanowić przyszłość w tej branży. Jedną z
nich jest dziewczyna z Twardorzeczki, kruczowłosa Monika, filigranowa
przypominająca mi z młodości Edith Piaf ( oczywiście inny repertuar
i inny teambre głosu).
Monika przebiła się przez całą sieć castingów, aby znaleźć się w
pierwszej dziesiątce, a kiedy piszę ten materiał jest już w pierwszej
trójce. Dziś w gorączce finałowej tego konkursu, trudno, uchwycićMonikę.
Próby, próby i jeszcze raz próby pochłaniają jej sporo czasu, a poza
tym Ona przecież jest cały czas w Warszawie. Dlatego też by coś bliżej
dowiedzieć się o niej złowiłem do wynurzeń na jej temat mamę Krystynę,
w cywilu nauczycielkę Gimnazjum w Radziechowach, absolwentkę Uniwersytetu
Śląskiego Wydziału Filologii Polskiej.
Pytanie. Krysiu, jak zaczęła się przygoda Moniki z IDOLEM?
Odpowiedź. Monika, niespokojny duszekpoczuła, że jej umiejętności
w zakresie muzyki wychodzą poza przeciętność. Przygotowanie muzyczne,
przynajmniej to podstawowe zdobyła kończąc szkołę Muzyczną I stopnia
w Żywcu. Marzyła by swoje umiejętności zaprezentować szerzej. I przygoda
z telewizją zaczęła się nie od IDOLA a od programu Droga do gwiazd
gdzie przeszła zwycięsko dwa castingi do tego programu
P. No dobrze a skąd IDOL?
O. To przypadek a może i dar z nieba. Monika przypadkowo dowiedziała
się od koleżanki, że w Żywcu będzie casting do polsatowskiego programu
IDOL. Tutaj chcę podkreślić, że program ten jest programem o
zasięgu europejskim a zawiaduje nim centrala z Londynu. I faktycznie,
23 czerwca ubiegłego roku taki casting się odbył, Monika w nim
uczestniczyła i jako jedna z trzech uczestników przeszła zwycięsko
te eliminacje. Kolejny casting to eliminacje w Katowicach gdzie
do centralnych zakwalifikowano 8 osób, w tym oczywiście Monikę.
Jeszcze tylko najtrudniejsze próby w Warszawie, gdzie w trakcie
3 dniowego zgrupowania uczestnicy podzieleni zostali na 5 grup
po 7 osób, aby po dwóch najlepszych z grupy promować do ścisłego
ogólnopolskiego finału.
P. Na czym polegały te trudności?
O. Tutaj uczestnicy eliminacji zostali poddani surowym kryterium,
nie tylko w zakresie wokalistyki, ale przede wszystkim testom na
odporność tak psychiczną jak i fizyczną. Chodziło o sprawdzenie
ich cech motorycznych a przede wszystkim jak radzić sobie będą
w niedalekiej przyszłości (oczywiście w przypadku zwycięstwa) ze
swoją karierą.
Monika i tu wykazała hart ducha i zwycięsko pokonała kolejną przeszkodę.
Nagrodą za to był awans do ścisłej dziesiątki, czyli bycia w finale
konkursu.
P. Z jednej strony Krysiu ogromna radość z sukcesu, a z drugiej
obawa, co z tego wyniknie, czym to się może skończyć. Przecież
dopuszczając ją do castingu rzuciłaś ją na szerokie wody, startując
w finale już jest na morzu, a w przypadku dojścia do ścisłego finału
puszczasz ją na szerokie wody oceanu.
O. Oczywiście, masz rację, przecież to jeszcze bądź, co bądź dziecko.
Jednak jako matka wierzę w nią, w jej siłę przebicia, góralską zawziętość
w dążeniu do celu. To wymaga ogromnej odporności przede wszystkim
psychicznej. Już teraz styka się z tym zaczarowanym światkiem wszechpotężnych
mediów, blasku kamer telewizyjnych a i nie zawsze do końca szczerych
i życzliwych ludzi. Czas pokaże, co z tego wyniknie.
P. Chciałbym abyś nam przybliżyła zasady konkursu finałowego. Na
czym to polega?
O. Finałowa dziesiątka występuje w kolejne niedziele w konkursie
i po każdym z nich jeden z uczestników, który posiada najmniej głosów
oddanych na niego odpada /w chwili, gdy piszę ten materiał została
jeszcze czwórka finalistów, w tym oczywiście Monika zaś, kiedy Państwo
otrzymacie naszą Gazetę będziemy znać dwójkę głównych finalistów.
dop. K.S.) z konkursu. Decydują glosy oddane na wskazany w programie
numer. Tutaj mój, może nieskromny apel, poprzyjcie Monikę w razie
gdyby dostała się do ścisłego finału, który odbędzie się 4 stycznia
2004 roku na antenie Polsatu.
P. Na ile wyczyny Moniki wywróciły twój dawny porządek?
O. Faktycznie wywróciły, o ile z początku podchodziłam do tego na
luzie o tyle im bliżej finału tym stawałam się bardziej nerwowa.
Jestem w stałym kontakcie telefonicznym z Moniką i wyczuwam w jej
głosie, kiedy jest u niej dobrze a kiedy gorzej. W tym drugim przypadku
wiem, że muszę być bliżej niej. Wraz z kilkoma jej fanami w każdą
finałową niedzielę jedziemy do Warszawy, aby kibicować Monice, co
na pewno nie pozostaje bez wpływu na jej samopoczucie, czego efektem
są również jej wyniki w konkursie.
P. IDOL, idolem, ale przecież przed Moniką jest jeszcze długie, długie
życie. Jak pogodzić tą harówkę z obowiązkami uczennicy szkolnej?
O. Monika zaczęła uczęszczać do liceum ogólnego w Bielsku Białej
o profilu muzycznym. Niestety, daleki dojazd oraz dodatkowe zajęcia
z muzyki nie pozwoliły jej na kontynuację nauki w tej szkole. Przeniosła
się do Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Żywcu.
Czas pokaże jak pogodzi naukę z wokalistyką. Ja wierzą w nią, a jej
marzeniem jest zdobycie dyplomu Wyższej Szkoły Muzycznej w Katowicach.
I to wg mnie jest realne.
Kończąc tę rozmowę zapomnieliśmy, że Monika zaistniała już wcześniej
jako członek i solista zespołu muzycznego DUKAT gdzie gra na skrzypcach.
A jej marzeniem jest, aby mieć swój zespół jazzowy i być jego solistką.
Na progu zbliżającego się Nowego Roku 2004 życzymy spełnienia Jej
marzeń, zaś mamie Krystynie przede wszystkim dużo odporności nerwowej,
uporania się z problemami w świetle nowej rzeczywistości. Słowem
wszystkiego najlepszego.
K.S.